Sny Aspakana
#1
Tak z dodatokwych informacji często miewam sny z tym czemu poświęciłem ostatnio dużo czasu np. serialowi, grze, itd.

10/11.12.2018

Cała gromada z Sense8 wtargneła do dobrze strzeżonego budynku. Aby się tam dostać użyli granatów dymnych, zaczeli bić wszyskich po drodze(w taki efektowny sposów jak robiła to koreanka Sun) aby przez najbliszy czas nie mogli wstać i im przeszkodzić. Gdy udało im się przebić przez ochronę ruszyli biegiem wprost tego parkingu do windy(biegli dokładnie tam gdzie niegyś był więziony Wolf). Dostali się do dużej sali (podobnej do operacyjnej) a wniej był Jonas który był podpięty do respiratora. Jonas był ubrany w szpitalną piżamę. Powiedział on Nomi, że złapała od niego obrzydliwego wirusa. Wyglądał on na wycięczonego oraz miał on wbite coś w rękę. Na tą informację Nomi wzieła to coś i wbiła sobie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Trochę ktrótkie te sny ostatnio pewnie przez to moja głowa była zaprzątnięta zaraz od obudzenia sprawdzianami i dodatkowymi do nich powtórzeniami.

12/13.12

Byłem w ciele Finna z bajki "Pora na przygodę" wraz z Jeke'iem. Naszym zadaniem była pomoc rannym wojownikom przypominającym Skandian z książki "Zwiadowcy". Zawsze obok leżącego rannego Skandianina był wielki odcisk do którego wchodziłem i opatrywałem rannego. Ślady były tak duże że mogłem zagłębić się w nich aż do pasa. Po względnych oględzinach dowiedziałem się że w sumie nic im nie jest, a główną rzeczą która im przeszkadzała to brak kobiety.


13/14.12

Robiłem chipsy maczugi za pomocą dziwnego użądzenia. Była to pozioma blacha z otworem na ziemniaka, którego wkłada się w ten otwór do połowy, dzięki czemu idealie się rozkrajał na takie małe frytki(tak maczugi były kukurydziane). Jakiś facet obok złapał coś na kształt maciupeńkiej maczugi i zaczął ją wymachiwać kręcąc ręką do przodu. Zaraz potem wracałem do bursy, i usłyszałem spokojny głos trochę jakby ktoś mówił domnie telepatycznie, a wołał on o pomoc ale bez przemocy bo niechciał żadnych bójek a ja miałbym tylko pilnować porządku. Podczas tego jak mówił miałem przed sobą obraz w 2d. Były na nim 2 białe kwadraty, które były jeden pod drugim i były delikatni od siebie oddalone. Chwileczkę po tym znowu usłyszałem ten głos, tym razem poprosił abym się troszeczkę pośpieszył, dlatego przyśpieszyłem kroku a gdy została mi już ostatnia prosta ruszyłem biegiem... Do pokoju w bursie wszedł Pan tak z 30 min. przed moim budzikiem. Nie chciało mi się nawet ruszyć, udawałem tylko że śpię postał tak chwilę na środku pokoju i po chwili wyszedł( Od kolegi dowiedziałem się że właśnie o tej porze ten sam pan przychodził nas budzić tyle że nie stał na środku pokoju i jak tylko powiedział "pobudka" wyszedł).

15/16.12

Rozmawiałem z Mamą i mówiłem że jadę dzisiaj do Białegostoku z koleżnką a mój brat z miłością swojego życia, trochę mnie to zdziwiło bo przecież nie była jeszcze pełnoletnia i nie mogła mieć jeszcze prawa jazdy.

Otwierałem boostery z MTG(było ich około 8) niestety nic dobrego nie trafiłem prócz czarmego basic land z unstable.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
(16-12-2018, 23:13 )Aspakan napisał(a): ...Podczas tego jak mówił miałem przed sobą obraz w 2d. Były na nim 2 białe kwadraty, które były jeden pod drugim i były delikatni od siebie oddalone. ...


Ściągnąłem dla ciebie ze Snu:

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Plusik za maczugi i ciało Finna.
"Często wchodzimy do snu świadomi, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
A oto kilka krótkich zaległych snów

16/17.12

Siedziałem z kimś w battelstashu (sklepie z kartami i grami planszowymi różnego rodzaju) przy szarym stoliku i przeglądałem karty z MTG na jednej znich była karta z dziwnymi efektami...
Ojciec Marceliny obrzerał się jej frytkami a stojący na jakiejś scenie wice prezydent/minister chciał aby ktoś wyszedł z zadłużennia

17/18.12

Obok mnie stała jakaś osoba z którą prowadziłem konwersacje. Znajdowałem się na polu obok wąskiej ścieszki która po bokach była zarośnieta trawą. Byłem skierowany w stronę zabudowań oraz głównej drogi. Udeżyłem prawdopodobnie małym kilofem w ziemię jak najbliżej ścieszki. Zaczeł wychodzić z niej mrówki a następnie pszczoły, jedna z nich podleciała do mnie a ja ją udeżyłem palcem po czym odleciała.

24/25.12

Była jakaś potańcówka na której wolno tańczyłem wtulając się w dziewczynę, muzyka była jednak na takie tańce za szybka i jeszcze przed końcem piosenki przerwała taniec i odeszła przez co trochę się zawstydziłem.

25/26.12

Byłem w Białymstku w poradni alergologicznej podczas wizyty brata u okulisty. Schodząc z pół piętra zauważyłem jak mama pyta panią czy ja również będę mógł się umówić na wizytę tyle że u alergologa. Mama otrzymała odpowiedź negatywną po czym obie rozeszły się w różne strony.

Przeciskałem się przez wąski korytarz z kamienia na wzór szybu wentylacyjnego ale stawał on się za ciasny do przejścia przez co nie mogłem przez niego przejść i nie raz myślalem już że w nim utknąłem
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
(14-01-2019, 00:34 )Aspakan napisał(a): Przeciskałem się przez wąski korytarz z kamienia na wzór szybu wentylacyjnego ale stawał on się za ciasny do przejścia przez co nie mogłem przez niego przejść i nie raz myślalem już że w nim utknąłem

Często mam sny, gdy czołgam się poprzez piaskowe tunele... Wtedy co jakiś czas odczuwam strach, gorzej jest, gdy jestem w miarę spokojny, ponieważ zazwyczaj w najmniej spodziewanym momencie tunel się zawala, a piasek zapełnia moje gardło, oczy, uszy i każde inne miejsce wolne od piasku. Powoduje to najczęściej powolną śmierć przez uduszenie. W snach zazwyczaj unikam ciasnych miejsc, ponieważ (prawie) zawsze kończy się to śmiercią i obudzeniem mimo tego, że w rzeczywistości ciasne miejsca jak najbardziej lubię  ;) .
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
27/28.12

Byłem z kimś w grze pokemon. Znajdowaliśmy się na herbacie u jakiejś młodej trenerki i mówiliśmy otej grze. Najpierw wypytywała nas jak się tu dostaliśmy. Odpowiedziałem że kolega który stoi obok dobrze zna się na komputerach jest on bardzo bogaty przez co ma dostęp do różnych najnowszych technologi oznajmiłem jej również że ma on własnego lokaja. Rozmawialiśmy też o tym co twórcy zrobili źle: że nie tu za dużo walk co najwyżej w gym'ach na liderów sal. Oraz że ostatecznym bossem jest szary grayardos z jakimś mniejszym pokemonem a samo jego pojawienie się (tak cut scenka) zajmowała z dobre 30 minut. Najłatwiej było by go pokonać za pomocą teamu z samych pikachu ponieważ samym piorónem lecącym z nieba zabiera się z 1/4 zdrowia. Nadodatek pikachu posiada atak dzięki któremu jesteśmy wstanie przemieścić przeciwnika tak aby jego atak nie odniósł skutku. We trójkę zastanawiamy się nad sensem gry, ponieważ nie zawiera ona prawie treści, doszliśmy do wniosku że jest ona przykrywką do innych złych celów.

Fałszywe przebudzenie
Obudziłem się i leżąc w łużku starałem się przypomnieć sen jak najlepiej gdy doszedłem do wniosku że już więcej sobie nie przypomnę to sięgnołem po telefon i zapisałem powyszy sen

zaraz dorzucę jeszcze kilka snów
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
31.12.2018/01.01.2019

Kolega z bursy pobierał krew z górnej wargi mojej siostrze ciotecznej a ja byłem kolejny w kolejce. Klega trzymał kolejną strzykawkę rozłożoną na dwie części. Nie miałem zamiaru oddawać krwi więc zawołał on panią doktor u której terminował i w dwoje próbowali mnie do tego zmusić siłą lecz nie dawałem za wygraną. Pani zaczeła coś mówić więc zerknąłem w jej stronę a gdy wróciłem wzrokiem do kolegi już go tam nie było, odskoczyłem od stołu (obok którego stałem a kolega po drugiej stronie) jak poparzony okazało się że był już pod stołem prawie po mojej stronie. Lekarka powiedziała "No dobrze to może ja już pójdę, i nie bedziemy Ci pobierać krwi". Po chwili jednak dałem za wygranę. Zaczołem z siostrą rozmowę o pobieraniu krwi z warg (w myślach miałem dokończenie wargi sromowe) a ona zaczeła zerkać pod stół a ja szybko dokończyłem zdanie "nie sromowych" wieć wskazała na usta gdzie była kuta zapytała czy źle to wygląda. Nic nie odpowiedziałem tylko zobaczyłem lekko sine wybrzuszenie a w samym środku ukucia było lekko fioletowe.

03/04.01

Byłem z kimś uwięziony ale nie byliśmy przykuci tylko przetrzymywani wbrew naszej woli. Chcieli od nas jakiejś tajnej formuły lub dowiedzieć się jak coś działa. Druga pojmana osoba powiedziała że z mojego dziennika snów można się dużo dowiedzieć na ten temat. Dlatego kazali mi go przeczytać ponieważ był on cały w języku wymyślonym przeze mnie i mojego kolegę dlatego spytałem "Naprawdę mam to czytać" ponieważ nie należało to do rzeczy najprostszych.

09/10.01

Wchodząc do łazięki na 4 piętrze w bursie zauważyłem jak jakiś chłopak skarży się jednej z wychowawczyń że ktoś przed nim kożystał z kibla na łyżeczkę. aż się przytrzymałem a w myślach miałem takie WTF na łyżeczkę? Zerkąłem do środka i ogarnołem że chodzi mu o tron. Myślę sobie po pierwsze co za kapuś a po drugie jak już musisz to jest to podstawa w miejscu publicznym.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
11/12.01

Byłem w kościele, byłem przed ołtażem ale musiałem wrócić do zachrysti ponieważ podczas mszy miałem coś jeszcze zrobić. Wyszedłem na zewnątrz chwilę później dołączył do mnie brat który od razu wybrał się do domu ponieważ msza się już skończyła. Kolega z bursy(ten sam co pobierał krew) wjechał pustym dużym szarym autobusem przez boczną bramę która znajdowała się za dzwonnicą i podjechał pod prawie sam kościół pomachał do mnie ręką i zaczął wycofywać. Przed bramą kościelną spał wcześniejszy wikariusz który wyglądał jakby się spił i zesrał się w fioletową(i jej odcienie) z kontelacjami gwiezdnymi(coś jakby droga mleczna) piżamę. Mósiałem się zawrócić... kiedy wróciłem z powrotem pod bramą obok księdza mówił że ktoś tu leży i strasznie śmierdzi. Zdziwiłem się że ksiądz nadal tu jest, wujek wziął go za fraki tak że był o rownolegle do ziemi ze zwisającymi nogami ku ziemi.


Chciałem udowodnić coś rodzinie. Zabrałem się z bratem oglądaniem pszczół. Po chwili pojechaliśmy rowerami przez chwilę popisywałem się jeżdrząc na jednym kółku (było to lato). Jechaliśmy ścieżkami na których były zdeformowane bobro-borsuki które zastygały w bezruchu jak nas zauważyły, a gdy obok nich przejeżdrzaliśmy to niektóre niewytrzymywały i uciekały. Po chwili jazdy na drodze spotkaliśmy 2 bobro-borsuki, brat przejechał spkojnie obok nich, a ja zwątpiłem i w tej chwili bobro-borsuki zamias uciekać zaczeły podchodzić w moim kierunku tak jakby chiały mnie zaatakować. Pojawiła się pszczoła, która latała obok mojej głowy, chciałem ją odpędzić odemnie ale tylko mnie użądliła. Zapytałem brata czy to pszczoła czy osa? Nad głową brata zauważyłe pszczołę i dziną jasno zieloną ważkę z okrągłością przed odwłokiem. Bobry znikneły a ja pojawiłem się obok domu. Broniłem się przed nimi zaciekle ale tylko ich przybywało, wlatywały mi we włosy przez co jedna użądliła mnie w głowę. Przez co jeszcze bardziej wzmociniłem swoją obronę a jedna z pszczół podleciała do gniazda które znajdowało się w łączeniu dachu z domem tak jakby w szczelinie belki i zawołała reszte swoich toważyszy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
15/16.01


Byłem na górnym pietrze w domu koleżanki z bursy. Zeszliśmy na dół gdzie coś zrobiliśmy, weszliśmy w głąb domu.(wyglądało to tak jakby w domu był drugi dom tylko o wiele starszy a do tego domu prowadziło pare drzwi z tego nowego domu) W środku tego starego domu było bełno pajęczyn, zakurzony a drewno z którego byl zrobione było już porządnie zszarzałe a sam dom wydawał się bardzo duży nawet większy od tego nowego (a tamten zakrywał całkowicie ten duży), gdzieniegdzie belki łaczyły oraz wzmacniały kładki i stare drewniane schody. W samym środku domu był stary stół na którym stało kilka drewnianych talerzy. Na środkowym talerzu były 3 kromki chleba które były gdzieniegdzie posmarowane żółtawo-pomarańczowym dżemem. (był to dżem który nałożyliśmy podczas innego snu). Koleżanka wzieła trochę tego dżemu z kromki i przeniosła go w inne miejsce na chlebie...

Akcja odgrywa się przy lesie. Na dworze było oddalonych kilku ludzi od nas o jakieś 50m. Ci ludzie byli w garniturach  przypominali agentów z matrixa, chcieli zabić bodajże drwala który stał obok nich... Po chwili był on wbity w pień drzewa a drzewo było ścięte/rozłamane u podstawy i leżało na boku. Z lasu wyłoniła się ładna, zgrabna ruda kobieta która szła powolnym krokiem, tak jakby miała im spuścić konkretny wpierdol. Ci w garniturach wiedzieli że jest łowcą, niestety szybko ją zabili. Jedna z nich rzucila się na przywódcę który przypomina agenta Smitha mówiąc "coście zrobili przecież ona była królową łowców", a mówiła to ponieważ obawiała się zemsty, ale resztę mało to obchodziło. Ja, kolega z bursy oraz jescze kilku ludzi w tym jedna dziewczyna przebywaliśmy w bardzo dużym pokoju do którego wbiło z 5 dziewczyn (zostały one wysłene przez agentów aby odciągnąć naszą uwagę ponieważ byliśmy łowcami). Po chwili zaczeliśmy się do nich dobierać. Kolega zaczoł pieścił piersi dla dziewczyny która przypominała koleżankę z rekonstrukcji średniowiecznej. W myślach powiedziałem sobie "no nie ta to jest moja" podbiłem do niej od tyłu biorąc się za jej tyłek.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1