25-08-2017, 01:37
Jakiś czas temu miałam sen który nie daje mi spokoju. Kilka słów kluczowych - mam przyjaciela od 3 lat w ktorym od 8 miesięcy jestem zakochana, nie wiem jednak co on do mnie czuje bo niby flirtujemy i się orzytualmy itd ale z rugiej strony mówi że jestem jego najlepszą przyjaciółka... dobra, nie o tyn
A więc sen był taki, że umówiliśmy się do jakies pizzerii z wielkim oknem. No i ja wchodzę, czekam, za oknem świeci słońce no ale nic jego nie ma. Kelner podchodzi, ja mówie że tylko szklanke wody bo czekam aż ktoś ważny przyjdzie i wtedy zamówimy, on że okey i odchodzi. Spoglądam przez te wielkie okno jak ludzie, w tym wiele zakochanych par razem spacerują, niektóre wolniej, inne szybciej, jedne się kłócą a drugie przytulają. Zastanawiałam się kiedy przyjdzie bo mineła godzina a dalej nic, no ale mialam głeboką nadzieję że jednak się zjawi. Po 2 godzinach już miałam iść zdenerwowana, a tu nagle pwada on i... jakaś dziewczyna. Mówi że przeprasza, ale zapomniał bo się zagadał, i wtedy zza jego pleców wyłania się właśnie ta dziewczyna. Wtedy D mówi: poznajcie się, to jest (pokazuje na mnie) moja przyjaciółka o której tyle ci opowiadałem a to jest (pokazuje na nią) moja nowa dziewczyna.
Pogoda na oknem robi się pochmurna, ludzie w popłochu uciekają, zrywa się silny wiatr, kropi. D pyta czy to nie problem, żeby teraz oni w 2 sobie gdzieś poszli bo on jej cos obiecał, na co ja że nie, że mogą iść, choć tak na prawdę zczynam panikować, że nie, że nie chcę, że to musi być jakiś głupi koszmar itd. D pyta czy na pewno a ja wtedy zaczynam krzyczeć i płakać, po czym się budzę z nadmiaru emocji i przez jakiś czas nie mogę się uspokoić, po czym znów zasypiam. Sen był strasznie realistyczny, niemal jak LD tylko bez świadomości że to sen.
A więc sen był taki, że umówiliśmy się do jakies pizzerii z wielkim oknem. No i ja wchodzę, czekam, za oknem świeci słońce no ale nic jego nie ma. Kelner podchodzi, ja mówie że tylko szklanke wody bo czekam aż ktoś ważny przyjdzie i wtedy zamówimy, on że okey i odchodzi. Spoglądam przez te wielkie okno jak ludzie, w tym wiele zakochanych par razem spacerują, niektóre wolniej, inne szybciej, jedne się kłócą a drugie przytulają. Zastanawiałam się kiedy przyjdzie bo mineła godzina a dalej nic, no ale mialam głeboką nadzieję że jednak się zjawi. Po 2 godzinach już miałam iść zdenerwowana, a tu nagle pwada on i... jakaś dziewczyna. Mówi że przeprasza, ale zapomniał bo się zagadał, i wtedy zza jego pleców wyłania się właśnie ta dziewczyna. Wtedy D mówi: poznajcie się, to jest (pokazuje na mnie) moja przyjaciółka o której tyle ci opowiadałem a to jest (pokazuje na nią) moja nowa dziewczyna.
Pogoda na oknem robi się pochmurna, ludzie w popłochu uciekają, zrywa się silny wiatr, kropi. D pyta czy to nie problem, żeby teraz oni w 2 sobie gdzieś poszli bo on jej cos obiecał, na co ja że nie, że mogą iść, choć tak na prawdę zczynam panikować, że nie, że nie chcę, że to musi być jakiś głupi koszmar itd. D pyta czy na pewno a ja wtedy zaczynam krzyczeć i płakać, po czym się budzę z nadmiaru emocji i przez jakiś czas nie mogę się uspokoić, po czym znów zasypiam. Sen był strasznie realistyczny, niemal jak LD tylko bez świadomości że to sen.






Podbijam, co mówi Solnik, a od siebie dodam, że ten sen wydaje mi się bardzo czytelny (jednak nie znam Cię dobrze, więc to będzie tylko moja hipoteza, coś może się nie zgadzać).