Problemik
#1
Witam tutaj przedstawie swój problem.
To tak gdy starałem się wild i mild to bylo zawsze tak:
klade sie
Mysle bede mial swiadomy sen, będę pamiętał swoj sen itd.. Przez jakis czas
Potem czuje mrowienie w nogach itd czuje coraz więcej mrowień... I tu pojawia się problem ja nie widzę hipnagogow. Tak jakby szukam ich po myslach ale nic. Tak jakby się chowały.
Mimo tego ze dzisiaj mialem pierwsze LD to nie wiem co to hipnagogi a staram się je zobaczyc.
MOGĘ liczyć na wasze porady ?
Dzięki z góry :-)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Może jesteś jednym z nielicznych którzy hipnagogów wzrokowych poprostu nie doświadczają (jak ja :). Hipnagog to halucynacja. Hipnagogi wzrokowe widzisz na powiekach tak jakby to były jakieś rzeczywiste obrazy. Nie należy ich szukać, one same przychodzą jeśli będą miały przyjść a takim szukaniem możesz jeszcze je spłoszyć.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Co to znaczy starasz się je zobaczyć? Wodzisz wzrokiem za powiekami, wytężasz wzrok, akomodujesz? Takie zachowania oddalają hipnagogi - przysennych halucynacji nie można obserwować, przyglądać się im, wtedy się rozwiewają. Dopiero przy zamkniętych do snu nieruchomych oczach mogą się pojawić.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Pierwsze etapy z rozluźnianiem ciała i z oczekiwaniem na paraliż są najtrudniejsze. Mi rzadko kiedy udaje się dobrze "wsiąknąć" by później autentycznie płynąć świadomośica na krawędzi jawy i snu, kiedy właśnie pojawiać mają się hipnagogi. Zwykle wygląda to tak, że niby nie czuję ciała, niby wszystko spoko, ale w rzeczywistości jestem tylko leżącym w bezruchu debilem czekającym na nie wiadomo co :D Polecam na początku się porozciągać porządnie, rozluźnić każdy mięsień, przygotować miejsce leżenia jak najlepiej, żeby nie było dyskomfortu (o poduszce mówię). Początkujący niech odpalą sobie "Indukcję LD" albo "Hipnagogia Wieloryby" Adama Bytofa. I wsłuchać się porządnie, dać się ponieść doświadczeniom.

I najważniejsze: Wpierw WBTB. Przesypiamy około 5 godzin, wstajemy rano, rozbudzamy umysł przez 30 minut i można robić WILDa.

MoonTv napisał(a):Mimo tego ze dzisiaj mialem pierwsze LD to nie wiem co to hipnagogi a staram się je zobaczyc.
Czasem jak zamykasz oczy to widzisz pod powiekami takie poruszające się jasne cienie, kształty, kolorki itd. Hipnagogi to coś w tym stylu, są to halucynacje, zalążek snu. Na początku jakieś drobne kształty, przebłyski, potem coraz wyraźniejsze obiekty, scenki itd.

Ja hipnagogów doświadczyłem tylko 2 razy, kiedy to byłem naprawdę super rozluźniony i nie wodziłem myślami jak dzikus. W jednym z tych dwóch przypadków straciłem świadomość, no cóż, trza też jakoś ją kotwiczyć ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Dużo osób piszę tutaj, że hipnagogi to światła, kształty i w końcu jakieś obrazy, które miałby pokazywać się pod powiekami. Powiem szczerze że czegoś takiego nigdy nie doświadczyłem. Za to często doświadczam, krótkich, strasznie chaotycznych scenek kiedy kładę się spać lub zasypiam po pobudce w środku nocy. Jednak one - te obrazy i historyjki - nie są pod moimi powiekami. Nie widzę ich jakbym patrzył na świat w realu. One pojawiają się tak jakby w wyobraźni. Są jak niewyraźna przeistaczająca się mgła. Często są bardzo irytujące bo są wyjątkowo dziwaczne i nie trzymają się żadnych ram. Niestety z waszych komentarzy wynika że to nie hipnagogi, ponieważ ich nie widzę oczami. Kiedy skupiam się na wzroku podczas tych historyjek widzę ciemność. Jednak kiedy zasypiam i przychodzą zalążki snów one wyświetlają się tak jakby w mózgu. To taki jakby proces przełączania obserwacji z zewnętrznego na wewnętrzny. Jednak najczęściej są to tak nielogiczne obrazy, że świadomość się wyłącza. Tak to wygląda z mojej obserwacji i doświadczeń.
Moja porada? Nie próbuj zobaczyć czegoś oczami ale raczej zapomnij o nich i obserwuj swoją wyobraźnie.
Bless!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
To nie hipnagogi. Takich nielogicznych historyjek też doświadczam i wtedy wychodzi mi spontaniczny DEILD na granicy świadomości.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Hipnagogi polegają na tym że się autentycznie je widzi i (ewentualnie) słyszy :P W końcu są to halucynacje. "Obserwowanie" scenek w wyobraźni czy coś w tym guście nie ma za wiele z tym wspólnego raczej ;)

Mało kto widuje prawdziwe hipnagogi, bo nie da się ich zwyczajnie zauważyć bez odpowiednich warunków. Mało też kto potrafi w WILDzie dotrwać do fazy kiedy jest się już w pełnym paraliżu i zaczynają się hipnagogi. Mi się to udało tylko 2 razy na dziesiątki (setki? :D ) prób.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Początki hipnagogów są o wiele wcześniej.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
To co opisuje Gerappa, to są hipnagogi. Wątpie, żeby chodziło mu o to, żę nie odbiera ich zmysłem wzroku, a raczej o ich zwiewność. Hipnagogów rzeczywiście nie obserwuje się oczami, tylko korą wzrokową, obrazy nie są projektowane na powieki, tylko jakby jeszcze bliżej. Właśnie dlatego próba obserwacji i wodzenie za nimi oczami kończą się ich rozmyciem. Kiedy umysł jest przełączony na hipnagogi, podział pola widzenia na centrum i obwód przestaje mieć znaczenie, zawsze jest się świadomym całości. Układanie się w historyjki dotyczy tylko sytuacji, kiedy świadomość jest już przymglona.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Odkopuję temat, jako że od jakiegoś czasu próbuję WILDa (po WBTB, ale też przed zaśnięciem koło północy).
Zazwyczaj słucham do tego nagrań Adama Byhofa lub przeróżnych nagrań z YT synchronizujących fale Theta.
Bardzo szybko pojawiają się delikatne, lecz występujące z dużą częstotliwością zrywy miokloniczne. Czuję też po jakimś czasie drętwienie ciała, szczególnie rąk. Nigdy nie sprawdzałem, czy gdybym chciał, byłbym w stanie nimi poruszyć, czuję że tak, ale to może być tylko złudzenie.
Najciekawsza sprawa tyczy się hipnagogów. Mianowicie, odkąd pamiętam, gdy tylko zamykałem oczy, pojawiały się przed nimi kolorowe, nierzadko jaskrawe do bólu wzory. Regularne, kręgi, trójkąty, gwiazdy, coś jak w kalejdoskopie. Gdy byłem mały, "bawiłem się" nimi nawet w kościele na nudnych kazaniach :P
Za to odkąd dowiedziałem się o LD i zacząłem próbować WILDa, nie mam ich prawie wcale. Jedynie przy dziennym świetle jestem w stanie częściowo manipulować jakimiś plamami i ich kolorem. Po ciemku nie widzę prawie nic. Żadnych szarych chmur, wyraźniejszych kształtów. Jedynie niewyraźne błyski i coś jakby prążki przed oczami. Nawet teraz, gdy już wiem, że nie powinno się wypatrywać hipnagogów, mam z nimi spory problem. Być może podświadomie nastawiłem się na oczekiwanie na nie?
Jedynym przełomem była sytuacja około dwóch tygodni temu, gdy przy WBTB doświadczyłem nad ranem czterokrotnego fałszywego wybudzenia - mój umysł balansował na granicy jawy i snu, co chwila budziłem się i zasypiałem ponownie, całkiem zapomniawszy o LD i wszystkim z nim związanym. Wstawałem, patrzyłem na zegarek, który pokazywał np. 12 w południe, robiłem jakieś rzeczy, które we śnie wydawały mi się normalne, po czym kładłem z powrotem do łóżka, pod pretekstem chwilowego odpoczynku. Po chwili takiego leżenia otwierałem oczy i okazywało się, że jest dopiero 6 rano.
W pewnym momencie tego snu-niesnu, ujrzałem przed oczami niezwykle wyraźne, regularne i kolorowe wzory, własnie takie, jakich wypatruję już od prawie dwóch miesięcy. Ucieszyłem się jak dziecko, pamiętam niesamowitą euforię i uczucie osiągniętego sukcesu.
Jednak trwało to tylko przez chwilę i mogło mi się po prostu przyśnić.
LD - 11
FA - 17
Wszystkich snów - 443
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1