Pozbycie się traumy z przeszłości we śnie
#1
Pisząc "Senne Questy Miesiąca" zacząłem wysilać pozostałe mi jeszcze szare komórki z naszła mnie taka myśl. Czy we śnie można przepracować/pozbyć się traumy z przeszłości?
  
Punkt A "Fobie" 
  Załóżmy, że mam arachnofobie (akurat nie mam, właściwie to kocham te małe włochate stworzątka, naszych wielkich sprzymierzeńców w walce z tymi jeb@nymi latającymi sk0rwolami wysysającymi z nas krew i chęć do spacerów po lesie w lecie. Rebel kurw@ skup się na temacie!!!) no więc mam arachnofobię. Czy jeśli w eLDeku zrobiłbym coś na kształt Ridiculusa z Harrego Potera, czyli np. zmieniłbym strasznego pająka w małego różowego słodziaka przynoszącego mi lody, to pozbyłbym się tej fobii albo chociaż bym ją osłabił? Czy byłby to chociaż dobry punkt wyjścia do pozbycia się strachu przed tymi ośmionożnymi żyjątkami? Inny przykład. Lęk wysokości. Jeśli teleportowałbym się na dużą wysokość i spadłbym z niej intencjonalnie ale zamienił asfalt w dole w mięciutką galaretkę, to czy przestałbym się bać wysokości?
  Zasadnicze pytanie jest taki czy osoba mająca taką czy inną fobię w ogóle zdobyłaby się na odwagę by zmierzyć się z fobią, nawet pomimo tego, że znajdowałaby się w całkowicie bezpiecznym i kontrolowanym przez siebie środowisku eLDeka.?
  Drugie zasadnicze pytanie to czy przełamanie fobii w eLDeku przyniosłoby korzyści w realnym świecie?
  Trzecie zasadnicze pytanie to czy ktoś próbował walczyć w ten czy inny sposób z fobią we snie i jakie przyniosło to skutki?


Punkt B "Trauma z Przeszłości"
  Ten punkt wydaje mi się jeszcze ciekawszy od poprzedniego, głównie dlatego, że bardziej mnie dotyczy. Ale od początku. Co mam na myśli mówiąc "Trauma z przeszłości"? Chodzi mi tu o jakieś szczególne negatywne dla nas wydarzenie, bądź serię wydarzeń z przeszłości (miesiące, lata temu) z którymi do teraz nie możemy sobie poradzić. Pomimo, że bardzo chcemy to nie możemy o tym zapomnieć a przede wszystkim sobie wybaczyć, że postąpiliśmy tak a nie inaczej. Postąpiliśmy źle, choć z perspektywy czasu wiemy jak powinniśmy się zachować. Albo postąpiliśmy dobrze ale całe nasze wysiłki i tak spaliły na panewce. Co gorsza wraz z upływem czasu mózg/pamięć/podświadomość wypacza obraz danego wydarzenia, zaciera pewne istotne fakty (w końcu nie da się zapamiętać każdego szczegółu) a w ich miejsce wstawia wypaczone przez ząb czasu obrazy, demonizując jeszcze bardziej dane zdarzenie/a. A przez to sprawiając, iż coraz trudnej i trudnej jest o nich zapomnieć aż dochodzi to do momentu obsesji nie dającej żyć przez to, że nie ma dnia w którym byśmy tego nie rozpamiętywali.
  No więc czy w śnie jest sposób by temu zaradzić.
 Przykład/Pomysł pierwszy. Załóżmy, że byłem gnębiony w szkole. Wracam do danego momentu z przeszłości we śnie i:
a) Używam super mocy jakie daje mi świadomy sen i krwawo rozprawiam się ze wszystkimi którzy uprzykrzyli mi dzieciństwo przez co czuję, że się zemściłem.
b) Wchodzę w ciało siebie sprzed lat stawiam się oprawcom ale bez użycia eLDekowych mocy tak jak to powinienem zrobić lata temu. Dzięki tej bohaterskiej postawie uzdrawiam się z traumy.
c) Jestem biernym obserwatorem i po prostu patrzę, przeżywam to jeszcze raz ale przez to uświadamiam sobie, że takie jest życie, niczego nie mogłem zrobić i trzeba zapomnieć, dać sobie z tym spokój i żyć dalej nie oglądając się za siebie.
d) Robię coś innego. Co? I z jakim skutkiem?

Inny przykład. 
Załóżmy, że widzę umierającego człowieka na ulicy. Załóżmy, że w realu te kilka lat temu mu nie pomogłem. Powinienem:
a) Pomóc mu tak jak należało to wtedy zrobić przez co jakby odkupuję swe winy i z czystym sercem wracam do rzeczywistości a duchy przeszłości już mnie nie nawiedzają.
b) Po prostu patrzę i nic nie robię przez co uświadamiam sobie, że wtedy byłem innym człowiekiem z inną psychiką. Postąpiłem źle choć teraz postąpiłbym prawidłowo jednak przeszłości nie zmienię i trzeba żyć dalej jako dobry człowiek.
c) Zrobić coś innego. Co? I z jakim skutkiem?

Inny przykład.
Podobny do poprzedniego, umierający gość na ulicy tylko, że tym razem mu pomogłem ale na nic się to zdało i i tak umarł, choć jakbym lepiej mu pomógł to może by przeżył. 
Powinienem wrócić do tej sytuacji we śnie i:
a) Pomóc mu z całych sił, prawidłowo wystrzegając się błędów, które wtedy popełniłem, przez co przywróciłbym go do świata żywych i tym samym z czystym sumieniem mógłbym zapomnieć o całym zajściu.
b) Patrzeć na całą sytuację z boku, człowiek we śnie umarłby tak jak umarł na prawdę ale uświadomiłbym sobie, że w istocie nie mogłem wtedy nic więcej zrobić, działałem w stresie, miałem mniejszą wiedzę w zakresie pierwszej pomocy niż teraz i nie powinienem się przez lata bezpodstawnie obwiniać.
c) Zrobić coś innego. Co? I z jakim skutkiem?

 
  Opisane tu te trzy przykłady to tylko wierzchołek góry możliwych przykładów. Wolę nie mówić czy dane przykłady to prawda z życia wzięta czy tylko wymyślone przykłady mające ukazać moje pomysły na poradzenie sobie z traumami z przeszłości. Mógłbym wymienić jeszcze przynajmniej kilka ale chodzi mi tu o to czy wracając we śnie do danego wydarzenia które nie daje mi (być może nam) spokoju, tworząc namacalną senną iluzję, i postępując w dany sposób (bądź nie postępując w ogóle, jedynie się przyglądając) można się ich pozbyć tak jak to przedstawiłem. 
  Istnieje też oczywiście opcja, że takie przeżycie jeszcze raz danego wydarzenia wcale nie pomoże a co gorsza może jeszcze zaszkodzić. Zemszczenie się na szkolnym prześladowcy może tylko pogłębić zawiść do niego albo jeszcze bardziej wzmóc poczucie porażki. Uratowanie sennego człowieka może sprawić, że stanę się pyszny i naiwny w swoim cyniźmie. Jeśli zaś nie zrobię nic dalej może pozostać uczucie niedające mi spokoju, że mogłem zrobić to lepiej, postarać się bardziej, przyłożyć się, nie odpuszczać gdy byłem już zmęczony. A zamiast wyciągnąć lekcję na przyszłość, może narodzić się jeszcze gorsze przekonanie, przekonanie o braku istotności w pomaganiu, skoro w tedy mi się nie udało, skoro przeżyłem to jeszcze raz, senna iluzja również może zostać wypaczona. Wypaczona w sposób w którym ukaże mnie jako tego złego i następnym razem gdy ujrzę kogoś potrzebującego mej pomocy w realnym życiu odejdę w drugą stronę, bo będę przekonany, że tylko pogorszyłbym sprawę. Jeśli zaś nagnę senną rzeczywistość tak by ukazać mnie w dobrym świetle to kim będę okłamując samego siebie i czy coś mi to da?
  Nwm. Przeczytałem to co zapisałem kolejny i kolejny raz, i za każdym powtórzeniem, za każdym przemyśleniem sprawy czuję, że nie wiem coraz bardziej co o tym myśleć. Z jednej strony wydaje mi się, że mogłoby się to udać, z drugiej, że nie przyniosłoby żadnego efektu a z trzeciej, że tylko pogorszyłoby sprawę. 
  Może jedynym skutecznym sposobem na poradzenie sobie z nawiedzającymi duszę duchami przeszłości jest terapia. A może nie, bo co mi po tym, że jakiś typ powie mi, żebym się nie przejmował. Było minęło, wyciągnij wnioski z przeszłości i żyj przyszłością. Co z tego jak ja i tak dalej będę pamiętał...





...i kolejny już raz, pójście na linę wydaje się najprostszym, najszybszym i najlepszym rozwiązaniem...





...Chyba, że idąc za radami Onejronauty dostałbym się do podświadomości i wymazałbym te wszystkie wspomnienia.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.

Jeszcze 944 dni
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Punkt A całkiem niedawno był poruszany, i wydaje mi się, że taka symulowana ekspozycja mogła by coś wnieść, choć ma znaczne ograniczenia. 

Co do punktu B, to myślę, że nie ma to sensu. Żadna symulacja nie zmieni faktu, że przeszłość się wydarzyła. Grunt to dojść co z niej właściwie oddziałuje na teraźniejszość i zmienić teraźniejszość. Cofanie się wspomnieniami do przeszłości pogorszy sprawę, rozbliźni ranę. Wszystkie scenariusze jakie projektujesz w podawanych przykładach równie dobrze możesz inscenizować w świadomej wyobraźni. Jeżeli przeszłość powoduje poczucie winy, to odkupienia należy szukać w przyszłości - ktoś kto zostawił człowieka na śmierć, może się odkupić ucząc się porządnie pierwszej pomocy, zatrzymując się kiedy widzi wypadek, zostając pracownikiem służby zdrowia, pracując na wolontariacie w hospicjum czy zakładając organizację charytatywną na jakąś chorobę itd. No ale to najmniej skomplikowana sytuacja. Gwałt czy nękanie w szkole zostawia bardziej podstępne zmiany w psychice, tutaj trzeba terapii, żeby znaleźć faktyczne bolesne miejsce i je przepracować.
 Nawet wymazanie tego przeszłego elementu metodą onejromanty z podświadomości nie przyniosło by lepszego efektu, bo od traumatycznego wydarzenia następne doświadczenia toczyły się już krzywo, przez pryzmat traumy, aż do teraźniejszości. Trzeba więc prostować, a nie odcinać :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
(07-01-2021, 19:30 )Rebeliusz napisał(a):   Trzecie zasadnicze pytanie to czy ktoś próbował walczyć w ten czy inny sposób z fobią we snie i jakie przyniosło to skutki?

Próbowałem i nie działa. Dalej boję się dziewczyn mimo tego, że przytulałem je we śnie.
Disconnected
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
(07-01-2021, 23:07 )incestus napisał(a): Punkt A całkiem niedawno był poruszany, i wydaje mi się, że taka symulowana ekspozycja mogła by coś wnieść, choć ma znaczne ograniczenia. 
  Kek poszukam.

(07-01-2021, 23:07 )incestus napisał(a): Wszystkie scenariusze jakie projektujesz w podawanych przykładach równie dobrze możesz inscenizować w świadomej wyobraźni.
  Tak, zapomniałem o tym napisać. Myśli myślami, niczego nie dają to wiadomo ale wydaje mi się, że myślenie na jawie a zrobienie inscenizacji we śnie, gdzie można "namacalnie" przeżyć dane doświadczenie, nie jest sobie równe. Dlatego wydawało mi się, że takie coś może pomóc. 

(07-01-2021, 23:07 )incestus napisał(a): Nawet wymazanie tego przeszłego elementu metodą onejromanty z podświadomości nie przyniosło by lepszego efektu, bo od traumatycznego wydarzenia następne doświadczenia toczyły się już krzywo, przez pryzmat traumy, aż do teraźniejszości.
  Nie wiem co dokładnie masz na myśli mówiąc "następne doświadczenia". 
  Jeśli chodzi o brak efektu wymazania przeszłego wydarzenia to nwm co myśleć. Z jednej strony wydaje się, że masz rację ale z drugiej, czy usunięcie tego wydarzenia, które jest źródłem problemu, nie pomogłoby. Przynajmniej w jakimś stopniu. Przykład 2 i 3 to zdarzenia które odbijają się na psychice ale są jednostkowe, to nie tak, że każdego dnia przechodzę obok umierających na ulicy ludzi. Zaś w przykładzie jeden nawet jeśli było się gnębionym codziennie przez kilka lat to i tak po jakimś czasie zapomina się większość sytuacji a pozostają jedynie te najmocniejsze. Te które są źródłami wpływającymi na mój/nasz obecny stan. Tak więc czy wymazanie tych konkretnych nie dałoby nam spokoju? Terapie, czy odkupienie się w teraźniejszości ma tę wadę, że jak napisałem 
(07-01-2021, 19:30 )Rebeliusz napisał(a): Co z tego jak ja i tak dalej będę pamiętał...
  choćbym nie wiem jak się starał w wolontariacie, choćby terapeuta tysiąc razy powtórzył mi żebym żył przyszłością, nadal to gdzieś we mnie będzie.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.

Jeszcze 944 dni
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Widzę, że masz wyobrażenie, że zapamiętana przykra informacja zalega w pamięci jak zakażenie bakteryjne w jakimś narządzie. Takie wyobrażenie może powodować, że usprawiedliwiasz ciągłe cofanie się do tych wspomnień na jawie.
Traumy działają trochę inaczej. W czasie kiedy powstają drastycznie zmieniają dotychczasową wizję świata i siebie. ( np bicie w szkole podważa ufność do rówieśników, poczucie bezpieczeństwa jako takie, poczucie równośći w społeczeństwie itp ). Dopiero od tego momentu ta nowa wizja świata ( w tym przykładzie pełnego pogardy, rządzonego silniejszymi ludźmi, których trzeba unikać ) zaburza dalszy rozwój, tworzą się nawyki i mechanizmy obronne utrudniające funkcjonowanie. Sama treść wydarzenia z przeszłości nie jest już istotna, w końcu część ludzi zdoła je wyprzeć z pamięci, a część nawet go nie rozpoznaje jako moment zwrotny w życiu.  Np osoby molestowane w dzieciństwie mogą nie traktować tych akcji jako traumatycznych, bagatelizować je lub łatwo wybaczać sprawcy, i te traumy nie powodują, że mają fobię przed byciem molestowanym, że to cały czas rozpamiętują, tylko zamiast tego mogą gardzić swoim ciałem, lub uznawać je za coś nieistotnego, co kończy się na radykalnych zaburzeniach sfer intymnych. Dlatego mówię, że usunięcie jednego momentu z pamięci nic nie da : bo od tego momentu zapamiętywałeś życie przez pryzmat traumy, nieprawidłowo, aż do teraz, i to ten okres jest odpowiedzialny za objawy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1