08-08-2013, 12:02
8 sierpnia 2013
Statystyki dzienne:
Normalne Sny: 1
Koszmary: 1
Świadome Sny: 1
Fałszywa pobudka: 0
WSTĘP:
Pierwsza zamierzona próba wejścia do LD techniką WBTB zakończona pomyślnie!
Położyłem się spać dosyć późno, była z tego co pamiętam 1:30. Strasznie grzało, nie mogłem zasnąć, oprócz gorąca dochodził jeszcze stresujący lęk przed paraliżem. Leżałem sobie tak, słuchając muzyki, aż wkońcu koło 2:30 odpłynąłem.
"Ucieczka przed potworem"
Jeden z tych nieprzyjemnych snów (a takowego nie miałem daaawno), którego niestety (a może stety
) pamietam we fragmentach. Akcja snu rozpoczęła się od wejścia do ogromnego, bardzo starego i wysokiego budynku, był on podobny do baszty o kilkudziesięciu piętrach i gigantycznej wręcz średnicy. Było nas trzech, Ja i dwóch starszych mężczyzn, po wejsciu do budynku (okazał się być szkołą), w pierwszej kolejnosci udaliśmy się na schody. Wejście na szczyt okazało się trudniesze niż sądziłem, im wyżej człowiek się piał tym bardziej schody się kołysały i robiły się giętsze. (Obraz wchodzenia, prócz tego, że był nieprzyjemny, powtarzał się z 3 razy, w róznych momentach snu). Gdy w końcu doszliśmy do najwyżej położonego pokoju, wybiliśmy szybę i przechodząc po dachówkach wskoczyliśmy do czegoś w rodzaju rury (jaki ja byłem głupi, że za nimi wlazłem
). Tutaj mam film urwany, pamiętam dopiero moment, pod ziemią, na skrzyzowaniu (akcja nadal dzieje się w rurach), kiedy to z jednej strony nagle wyłaniają się ogromne, ohydne macki wyposażone w liczne przyssawki. Pierwszego mężczyznę potwór dopadł, biedaczyna nie miał się czego chwycić i w mgnieniu oka zniknął w ciemności wraz z mackami, pozostawiając po sobie tylko przeraźliwy krzyk. Udałem się w ucieczkę wraz z drugim mężczyzną, kierując się w przeciwną stronę od miejsca wyłonienia się monstrum, nagle nie wiadomo skąd macki pojawiły się ponownie, mój towarzysz przed śmiercią zdążył mnie tylko wepchnąć do takiego jakby, wgłębienia gdzie mogłem się schronić. Film urwany ponownie, następna i zarazem ostatnia scena, którą zapamiętałem, to próba schowania się w łazience, niestety nieprzemyślana, bo potwór wyłonił się z sedesu (mnie nie było do śmiechu
) pojmał mnie, czułem jaki jest obślizgły i jak przyssawki przyczepiają się do mnie. Po tym chyba się obudziłem.
"Kolędy, statek i kolacja"
Kolejny sen, dosyć krótki, podzielony na trzy sceny, w jednej wychodząc z hotelu, z zamiarem udania się na plażę, rodzina z którą przyjechałem na wakacje, wpadła na pomysł, żeby po drodze śpiewać (i grać) kolędy, strasznie mnie zezłościli, powiedziałem, żeby leźli sobie sami, bo ja nie mam zamiaru robić z siebie idioty, no i poszli
Druga scena, dzieje się w restauracji, ja nadal zły na rodzinę, puszę się i drażnie z nimi, równoczesnie nie wiedząc co zamówić do żarcia, kolacja kończy się na straszniej kłótni i każdy wychodzi z lokalu we własną stronę. Akcja trzeciego, ostatniego fragmentu dzieje się w porcie, ja, najwidoczniej pogodzony już z innymi, oczekujemy na przpłynięcie statku, gdy ten nareszcie się zjawia, wchodzimy na pokład i po chwili płyniemy w strone zachodzącego słońca.
"Herbatka u wróżek"
LD, ld, ld! Już po pierwszej próbie WBTB
Gdy zadzwonił budzik, wyłączyłem go, rozbudziłem się i po 15 minutach położyłem się na plecach próbując wyobrazić sobie jakieś miejsce (metoda DEILD, wizualizacji) i zaraz zasnąłem, to co tam zobaczyłem troszke mnie zdziwiło:
Do teraz za cholere, nie wiem kto to był. Wróżka pieprzona zębuszka, wraz ze swoją znajomą dentyską? A może dwa gnomy ubrane w różowe sukienki i doczepione malutkie skrzydełka? Nieważne, ważne, że po wejsciu do malutkiej chatki, po przywitaniu się z tymi śmiesznymi stworkami, udałem się do łazienki i umyłem ręce, podczas tej czynności zerknąłem na lustro i coś mnie tknęło, byłem jakiś taki rozmyty, niewyraźny. Cholera, czyżby sen? -pomyślałem, zrobiłem RT i wszystko jasne -śnie! "Żeby tylko nie spanikować, nie wywali mnie, nie wywali mnie" -powtarzałem w myślach. Po wyjściu z łazienki, wróżek już nie było, a ja skierowałem się do drzwi i chyba zrobiłem błąd. Ja, z prawie zerowym doświadczeniem, próbowałem wyobrazić sobie pewne miejsce, chyba za bardzo chciałem się tam pojawić i po otwarciu drzwi wywaliło mnie. Próba zmaterializowania miejsca, osób, chyba na początek zbyt trudna. I tak jestem zadowolony
Statystyki dzienne:
Normalne Sny: 1
Koszmary: 1
Świadome Sny: 1
Fałszywa pobudka: 0
WSTĘP:
Pierwsza zamierzona próba wejścia do LD techniką WBTB zakończona pomyślnie!

Położyłem się spać dosyć późno, była z tego co pamiętam 1:30. Strasznie grzało, nie mogłem zasnąć, oprócz gorąca dochodził jeszcze stresujący lęk przed paraliżem. Leżałem sobie tak, słuchając muzyki, aż wkońcu koło 2:30 odpłynąłem.
"Ucieczka przed potworem"
Jeden z tych nieprzyjemnych snów (a takowego nie miałem daaawno), którego niestety (a może stety
) pamietam we fragmentach. Akcja snu rozpoczęła się od wejścia do ogromnego, bardzo starego i wysokiego budynku, był on podobny do baszty o kilkudziesięciu piętrach i gigantycznej wręcz średnicy. Było nas trzech, Ja i dwóch starszych mężczyzn, po wejsciu do budynku (okazał się być szkołą), w pierwszej kolejnosci udaliśmy się na schody. Wejście na szczyt okazało się trudniesze niż sądziłem, im wyżej człowiek się piał tym bardziej schody się kołysały i robiły się giętsze. (Obraz wchodzenia, prócz tego, że był nieprzyjemny, powtarzał się z 3 razy, w róznych momentach snu). Gdy w końcu doszliśmy do najwyżej położonego pokoju, wybiliśmy szybę i przechodząc po dachówkach wskoczyliśmy do czegoś w rodzaju rury (jaki ja byłem głupi, że za nimi wlazłem
). Tutaj mam film urwany, pamiętam dopiero moment, pod ziemią, na skrzyzowaniu (akcja nadal dzieje się w rurach), kiedy to z jednej strony nagle wyłaniają się ogromne, ohydne macki wyposażone w liczne przyssawki. Pierwszego mężczyznę potwór dopadł, biedaczyna nie miał się czego chwycić i w mgnieniu oka zniknął w ciemności wraz z mackami, pozostawiając po sobie tylko przeraźliwy krzyk. Udałem się w ucieczkę wraz z drugim mężczyzną, kierując się w przeciwną stronę od miejsca wyłonienia się monstrum, nagle nie wiadomo skąd macki pojawiły się ponownie, mój towarzysz przed śmiercią zdążył mnie tylko wepchnąć do takiego jakby, wgłębienia gdzie mogłem się schronić. Film urwany ponownie, następna i zarazem ostatnia scena, którą zapamiętałem, to próba schowania się w łazience, niestety nieprzemyślana, bo potwór wyłonił się z sedesu (mnie nie było do śmiechu
) pojmał mnie, czułem jaki jest obślizgły i jak przyssawki przyczepiają się do mnie. Po tym chyba się obudziłem."Kolędy, statek i kolacja"
Kolejny sen, dosyć krótki, podzielony na trzy sceny, w jednej wychodząc z hotelu, z zamiarem udania się na plażę, rodzina z którą przyjechałem na wakacje, wpadła na pomysł, żeby po drodze śpiewać (i grać) kolędy, strasznie mnie zezłościli, powiedziałem, żeby leźli sobie sami, bo ja nie mam zamiaru robić z siebie idioty, no i poszli
Druga scena, dzieje się w restauracji, ja nadal zły na rodzinę, puszę się i drażnie z nimi, równoczesnie nie wiedząc co zamówić do żarcia, kolacja kończy się na straszniej kłótni i każdy wychodzi z lokalu we własną stronę. Akcja trzeciego, ostatniego fragmentu dzieje się w porcie, ja, najwidoczniej pogodzony już z innymi, oczekujemy na przpłynięcie statku, gdy ten nareszcie się zjawia, wchodzimy na pokład i po chwili płyniemy w strone zachodzącego słońca."Herbatka u wróżek"
LD, ld, ld! Już po pierwszej próbie WBTB

Gdy zadzwonił budzik, wyłączyłem go, rozbudziłem się i po 15 minutach położyłem się na plecach próbując wyobrazić sobie jakieś miejsce (metoda DEILD, wizualizacji) i zaraz zasnąłem, to co tam zobaczyłem troszke mnie zdziwiło:
Do teraz za cholere, nie wiem kto to był. Wróżka pieprzona zębuszka, wraz ze swoją znajomą dentyską? A może dwa gnomy ubrane w różowe sukienki i doczepione malutkie skrzydełka? Nieważne, ważne, że po wejsciu do malutkiej chatki, po przywitaniu się z tymi śmiesznymi stworkami, udałem się do łazienki i umyłem ręce, podczas tej czynności zerknąłem na lustro i coś mnie tknęło, byłem jakiś taki rozmyty, niewyraźny. Cholera, czyżby sen? -pomyślałem, zrobiłem RT i wszystko jasne -śnie! "Żeby tylko nie spanikować, nie wywali mnie, nie wywali mnie" -powtarzałem w myślach. Po wyjściu z łazienki, wróżek już nie było, a ja skierowałem się do drzwi i chyba zrobiłem błąd. Ja, z prawie zerowym doświadczeniem, próbowałem wyobrazić sobie pewne miejsce, chyba za bardzo chciałem się tam pojawić i po otwarciu drzwi wywaliło mnie. Próba zmaterializowania miejsca, osób, chyba na początek zbyt trudna. I tak jestem zadowolony






Jak obawiasz się wybudzenia, to zajmij się podczas snu czymkolwiek, byle nie myśleniem, skupiaj uwagę na śnie.