17-08-2011, 03:00
Tak, wiem. :? Może Wam się wydać, że to, co zaraz tutaj napiszę jest zmyślone itd. itp.. Jednak wiedzcie, że naprawdę mam rozbudowaną zdolność do zapamiętywania snów i szczegółów w nim zawartych. Czynnikiem wpływającym na to może być dość obszernie zbudowana wyobraźnia
Czasami odczuwam zapachy, powiew wiatru, chłód, ciepło, wodę (przemoczone ubranie) itp. Jest to tak realne, że czasem trudno mi odróżnić sen od świata rzeczywistego.
No nic. Wracam do snu a raczej koszmaru..
Koszmar nocny..
Jak co dzień po przeczytaniu kilku rozdziałów książki, położyłam się do łóżka. Było koło 22.00. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Do mych uszu dobiegł dźwięk szklanych butelek, muzyki, gry w bilarda. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam, że siedzę przy barze, trzymając w jednej ręce otwartą butelkę piwa. Westchnęłam. Nie lubię takich miejsc. W szczególności jak wszyscy zwracają na ciebie uwagę, a ty nie wiesz za kogo cię biorą. Jednak tym razem wiedziałam dzięki osobie siedzącej obok mnie.
Był to średniej postury mężczyzna z bródką. Powiedział coś o zakładzie i wyścigu, który niedługo się odbędzie i ma nadzieję, ze wygram, bo cała szajka na mnie liczy. Tak - kierowca ulicznych wyścigów. Baa.. szefowa jednego z gangu. :shock: Tak.. Byłam w szoku. Koleś dziwnie się na mnie popatrzył gdy wytrzeszczyłam na niego oczy. Powiedział, żebym już dziś więcej nie piła. Ale ja nie czułam abym coś w ogóle wypiła.. Mniejsza z tym. Pożegnał się i wyszedł. Posiedziałam jeszcze chwilę przy barze by zebrać myśli.
Rozejrzałam się dookoła i wtedy ich ujrzałam - trójka masywnych kolesi przechodzących kilka metrów ode mnie z miną i spojrzeniem zabójcy. Znieruchomiałam.
Zauważyli to więc rzucili w mym kierunku złowieszczy i pełen pogardy uśmieszek. Gdy wyszli, ja wstałam by wrócić do domu. Jednak po samym przekroczeniu progu drzwi, prowadzących na zewnątrz, zakręciło mi się w głowie, a potem przeszył mnie tak ogromny ból, że zdołałam zrobić kilka kroków i upadłam na trawę.
Poczułam, że coś kapie mi z nosa. Potarłam go palcami i zobaczyłam krew. Czułam jej ciepło i zapach. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam ich trójkę stojącą przy samochodzie (zapewne wyścigowym). Dostrzegli mnie i ze zdziwieniem wpatrywali. Próbowałam wstać, jednak bezskutecznie. Nie wiem dlaczego nogi odmawiały mi posłuszeństwa ( tak samo jak reszta ciała). Udało mi się tylko przetoczyć na plecy. Obraz co chwilę stawał się mniej wyraźny. Usłyszałam jak jeden z nich mówi: Ej, patrzcie.. Wiecie co trzeba robić. Obok mej głowy zauważyłam kącikiem oczu białego buta. Z wysiłkiem złapałam go. Koleś wrzasnął, że to jego nowe buty, a ja bezczelnie wycieram w nie rękę z krwi. Prosiłam o pomoc, bo tak naprawdę nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Miałam krwotok i to dość mocny.. Jeden z nich wziął mnie na ręce i podczas próby wpakowania mnie na tył samochodu drugi powiedział: Chłopaki dziś nasz szczęśliwy dzień. Wiecie ile forsy jest warta?!
Straciłam przytomność. Gdy się przebudziłam zauważyłam, że wzrok mi się poprawił. Leżałam głową opartą o kolana jednego z nich. Wzdrygnęłam się. Tętno przyspieszyło, a ja czułam, że znajduje się w sytuacji bez wyjścia. :| Mężczyzna zakrył mi usta jakąś wilgotną szmatką z substancją usypiającą i powiedział, że wszystko będzie dobrze, abym teraz odpoczywała. Nastała ciemność..
Tak, te moje zeschizowane koszmary.
Heh.
Tak to już ze mną jest.. A co jeden to gorszy.
Brr..
Czasami odczuwam zapachy, powiew wiatru, chłód, ciepło, wodę (przemoczone ubranie) itp. Jest to tak realne, że czasem trudno mi odróżnić sen od świata rzeczywistego.No nic. Wracam do snu a raczej koszmaru..
Koszmar nocny..
Jak co dzień po przeczytaniu kilku rozdziałów książki, położyłam się do łóżka. Było koło 22.00. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Do mych uszu dobiegł dźwięk szklanych butelek, muzyki, gry w bilarda. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam, że siedzę przy barze, trzymając w jednej ręce otwartą butelkę piwa. Westchnęłam. Nie lubię takich miejsc. W szczególności jak wszyscy zwracają na ciebie uwagę, a ty nie wiesz za kogo cię biorą. Jednak tym razem wiedziałam dzięki osobie siedzącej obok mnie.
Był to średniej postury mężczyzna z bródką. Powiedział coś o zakładzie i wyścigu, który niedługo się odbędzie i ma nadzieję, ze wygram, bo cała szajka na mnie liczy. Tak - kierowca ulicznych wyścigów. Baa.. szefowa jednego z gangu. :shock: Tak.. Byłam w szoku. Koleś dziwnie się na mnie popatrzył gdy wytrzeszczyłam na niego oczy. Powiedział, żebym już dziś więcej nie piła. Ale ja nie czułam abym coś w ogóle wypiła.. Mniejsza z tym. Pożegnał się i wyszedł. Posiedziałam jeszcze chwilę przy barze by zebrać myśli.
Rozejrzałam się dookoła i wtedy ich ujrzałam - trójka masywnych kolesi przechodzących kilka metrów ode mnie z miną i spojrzeniem zabójcy. Znieruchomiałam.
Zauważyli to więc rzucili w mym kierunku złowieszczy i pełen pogardy uśmieszek. Gdy wyszli, ja wstałam by wrócić do domu. Jednak po samym przekroczeniu progu drzwi, prowadzących na zewnątrz, zakręciło mi się w głowie, a potem przeszył mnie tak ogromny ból, że zdołałam zrobić kilka kroków i upadłam na trawę.
Poczułam, że coś kapie mi z nosa. Potarłam go palcami i zobaczyłam krew. Czułam jej ciepło i zapach. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam ich trójkę stojącą przy samochodzie (zapewne wyścigowym). Dostrzegli mnie i ze zdziwieniem wpatrywali. Próbowałam wstać, jednak bezskutecznie. Nie wiem dlaczego nogi odmawiały mi posłuszeństwa ( tak samo jak reszta ciała). Udało mi się tylko przetoczyć na plecy. Obraz co chwilę stawał się mniej wyraźny. Usłyszałam jak jeden z nich mówi: Ej, patrzcie.. Wiecie co trzeba robić. Obok mej głowy zauważyłam kącikiem oczu białego buta. Z wysiłkiem złapałam go. Koleś wrzasnął, że to jego nowe buty, a ja bezczelnie wycieram w nie rękę z krwi. Prosiłam o pomoc, bo tak naprawdę nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Miałam krwotok i to dość mocny.. Jeden z nich wziął mnie na ręce i podczas próby wpakowania mnie na tył samochodu drugi powiedział: Chłopaki dziś nasz szczęśliwy dzień. Wiecie ile forsy jest warta?!
Straciłam przytomność. Gdy się przebudziłam zauważyłam, że wzrok mi się poprawił. Leżałam głową opartą o kolana jednego z nich. Wzdrygnęłam się. Tętno przyspieszyło, a ja czułam, że znajduje się w sytuacji bez wyjścia. :| Mężczyzna zakrył mi usta jakąś wilgotną szmatką z substancją usypiającą i powiedział, że wszystko będzie dobrze, abym teraz odpoczywała. Nastała ciemność..
Tak, te moje zeschizowane koszmary.
Heh.
Tak to już ze mną jest.. A co jeden to gorszy.
Brr..
"Współczesny człowiek żyje we śnie, rodzi się we śnie i we śnie umiera"
Jestem dzieckiem grzechu...
To nieprawda, ale dobrze brzmi.
Jestem dzieckiem grzechu...
To nieprawda, ale dobrze brzmi.





