Mam zawsze kłopot z oddzielaniem się, czy jakby to tam nazwać. Co mogę z tym zrobić?
Robiono jakieś już dociekania, badania po co istnieje i jest przezywany przez wiele osób ten etap wychodzenia? Jakieś teorie? Po grzyba to skoro to sen? Mózgowi nudzi się w życiu czy co?
To nie istnieje po coś, tylko jest raczej efektem ubocznym innych zjawisk. Zaburzeń percepcji położenia ciała między innymi.
Z tym bezpośrednio lepiej nic nie robić, tylko poczekać, aż się zacznie sen tworzyć, wtedy najprawdopodobniej nastąpi przeniesienie do te scenerii. I będzie to stan głębszy i łatwiejszy do stabilizacji niż ten, w którym jeszcze czuje się swoje ciało na łóżku.
Ja bym to porównał trochę do kichania. Generalnie jak człowiek czuje to charakterystyczne mrowienie w nosie, to wie ża zaraz nastąpi kichnięcie. Czasem jednak podczas tego mrowienia człowiek już skupia się na tym, żeby w końcu kichnąć i przez to do kichnięcia nie dochodzi. W obu tych stanach - kichaniu i wychodzeniu trzeba zachować spokój, żeby powstrzymać się przed ingerowaniem uwagą
Pewnie to słuszność Sudo, nie mniej jednak jest to fascynujący proces. Ciekawe jak to wygląda w rezonansie.
Mieć skupioną uwagę, ale niezbyt sie skupiać. Znowusz za mało skupienia powoduje odlot w nieświadomość. To samo gdy nazbyt długo czekam. Dosyć to skomplikowane. Zapewne muszę jeszcze parę razy poćwiczyć. Nie powiem, że może nie jestem trochę za bardzo podeksytowana w tym stanie i chcę wyjść szybko i trochę na chama. Może miał ktoś podobnie?
Neurocosmic twój nick tak wbił mi się w głowę, że we śnie ktoś coś się mnie pytał, a ja "aaaa to Neurocosmic na to wpadł".
Szybko i na chama to najlepszy sposób, żeby zmarnować szansę. Z doświadczenia mówię. Też miałam okres, kiedy się za bardzo spieszyłam i wszystko tym psułam. A "za szybko" oznaczało etap i tak trochę dalszy niż tu opisywany.
(24-04-2017, 20:55 )hotaru napisał(a): Pewnie to słuszność Sudo, nie mniej jednak jest to fascynujący proces. Ciekawe jak to wygląda w rezonansie.
Mieć skupioną uwagę, ale niezbyt sie skupiać. Znowusz za mało skupienia powoduje odlot w nieświadomość. To samo gdy nazbyt długo czekam. Dosyć to skomplikowane. Zapewne muszę jeszcze parę razy poćwiczyć. Nie powiem, że może nie jestem trochę za bardzo podeksytowana w tym stanie i chcę wyjść szybko i trochę na chama. Może miał ktoś podobnie?
Neurocosmic twój nick tak wbił mi się w głowę, że we śnie ktoś coś się mnie pytał, a ja "aaaa to Neurocosmic na to wpadł".
No powiem coś bo wiem kochany,nie skupiaj sie,po to usypiasz ciało aby być wolnym od mysli,myslą zatrzymojesz proces przepływu
Myślenie nad tym co masz właśnie zrobić tylko Cię rozproszy. Po prostu musisz być pewny tego i to poczuć, że się uda i to zrobić. Wymyśl sposób przed robieniem czegokolwiek i w to uwierz, a pójdzie jak po maśle. U mnie wygląda to tak, od razu się orientuję w jakim jestem stanie nawet jak odzyskam świadomość w trakcie snu. Wpadam w euforię, nie myślę nad tym co robić po prostu to robię. Z automatu podkręcam wibracje w jedną chwilę, że zaraz odczuwam możliwość wyjścia i to płynnie robię. Zaczniesz myśleć, próbować, tworzyć plan działania to nic z tego nie wyjdzie albo będą problemy i zaraz spadnie faza. Pełna koncentracja i relaks, poczujesz "moc" i wtedy wyjdziesz bez problemu tylko musi być to zdecydowane działanie przed którym masz pewność, że się uda.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.