11 kwiecień 2011r.
Słoneczny dzień. Zaniedbany ogród, ogrodzony szarym, niewysokim murem, w którym bawiła się dwójka dzieci - dziewczynka i chłopiec.
Wiekszośc roslin była uschnięta, ale można było dostrzec żyjące fioletowe kwiatki i miejscami róże. Dziewczynka miała grafitową sukienkę do kostek, grafitowy, rozkloszowany płaszczyk i biały czepek z falbanką. Potem znalazłam się w samochodzie poza ogrodem, jechałam nim po jakiejś polnej drodze. Za mną biegł jakis wariat z wykaszarką i cos krzyczał, ale nie słyszałam co dokładnie krzyczał. Rzucił włączoną wykaszarke w moja stronę, która leciała długo w powietrzu a jej długie i duże ostrza kręciły się jak smigła helikoptera. Nagle zdałam sobie sprawe,że to sen, bo przecież wykaszarka nie lata i nie ma takich dużych ostrzy, więc postanowiłam się przenieść w inne miejsce. Pomyslałam,że chcę być w swoim własnym, nowym domu ( który jest moim marzeniem ). Nie widziałam go z zewnątrz, ale byłam w srodku. Ściany były jasne, czyste, świeżo malowane. Nie byłam w domu sama, była cała moja rodzina: ojciec, matka, ciotki i babcia. Gdzieś w rogu stał stolik z przekąskami, mój ojciec właśnie coś sobie nakładał na talerzyk. Niektórzy siedzieli, inni stali. Czuć było w powietrzu zapach dymu papierosowego i powietrze było ciężkie, było gorąco i duszno. Postnowiłam pozwiedzać trochę dom, ale oprócz tego jednego pomieszczenia, wszedzie było pusto. Stanęłam obok drzwi frontowych, które były białe i koniec.
Później sniło mi się, że byłam na parkinu przed blokiem moich rodziców, był wieczór, ściemniało się.Siedziałam w samochodzie a jakiś pajac przygrzał w moje i tak biedne auto, po czym zaczął spierniczać. Miał biały samochód, ale nie wiem jakiej marki. Spojrzałam na rejestracje, nie była polska i zapamiętałam numery : GE 84 37.
Śniło mi sie jeszcze, że otwierałam Harnasia i pod kapslem wytłoczony był mały napis " harnaś 2011 ", haha
Dzisiejsza noc mi się podobała

, kolejna będzie i tak o wiele, wiele lepsza
Zasnełam ok godz. 22-ej spałam do 6:46, z krótką przerwą około godz. 4