Kiedy kładłam się spać, byłam zmęczona. Czułam, jakby wszystkie moje kończyny miały mi poodpadać. Straszne uczucie.

Mimo wszystko byłam w miarę zadowolona, bo miałam nadzieję, że dzięki temu nie będę miała problemu z zaśnięciem. Niestety- hucząca rura w ścianie przeszkadzała mi w zaśnięciu tak samo jak zawsze. Dopiero po ok. 30 minutach przewrcania się z boku na bok i wmawianiu sobie, że rano będę pamiętać sny, odleciałam.
Sen 1
Ja, Olka (moja siostra), Kara (przyjaciółka) i Marta (tj. współpracowniczka) zwoziłyśmy ciężarówkami świeżo ścięte (a już bez gałęzi!) drzewa do przetwórni. Sama przetwórnia była w środku lasu, jednak my zrzucałyśmy drewno na długą, niebieską taśmę, która dalej wiozła je do mrocznego wnętrza budynku. Byłyśmy podenerwowane. Przygnębione. Uwijałyśmy się przy robocie jak nigdy. Dlaczego? To, co robiłyśmy, było nielegalne. Drzewa pochodziły z zakazanego źródła, więc gdyby nas przyłapali, poszłybyśmy do więzienia. Straszna świadomość.
Sen 2
Za zadanie miałam urządzić sobie pokój na piętrze w wielkiej, drewnianej willi. Jak w simsach. Sypialnia miała dziwny kształt: trapezu. Już pomijając fakt, że nie miała przedniej ściany, tak, że wraz z pokojem kończyła się podłoga i zarazem piętro. Miałam idealny widok na parter. Tam zaś był salon. Na kanapie siedział właściciel domu i kilkoro innych ludzi. Rozmawiali przyciszonymi głosami. Wiedziałam, że ci w dole rozmawiają o przetwórni nielegalnego drewna. Cóż... nastrój był taki sam jak w poprzednim śnie.
Sen 3
Znowu las. Ja szłam, a za mną podążał mały tłumek w odległości... może 300 metrów? Nie wiem. Nie wiedziałam ich, ale wiedziała, że za mną idą. Szłam w stronę zachodniej granicy Polski. Na wschodzie było niebezpiecznie. Byłam uchodźcem i uciekałam do Ukrainy (w moim śnie była na zachód od Polski). Miałam w kieszeni paszport, lecz reszta ludzi za mną już nie. Przekroczyłam granicę (wyszłam z lasu, przeszłam przez drogę, rów, i z powrotem weszłam do lasu po drugiej stronie). Dalej las. Stałam przy linii granicy i patrzyłam na tłumek, który zatrzymał się po drugiej stronie. Nie mogli przejść. Od grupki odłączył się chłopak (kolega, którego niedawno poznałam). Przeszedł przez szosę i rów- jak się okazało miał ze sobą paszport. Przyszedł na chwilę, żeby ze mną porozmawiać. Żeby mnie namówić, żebym wróciła do tłumu. Żebym ich nie zostawiała. Ale ja się bałam, a tutaj byłam bezpieczna. W tłumie byli ludzie udręczeni a na ich twarzach malowała się przygnębiająca obojętność. Wszyscy milczeli i patrzyli na mnie. Tak jak ja- uchodźcy, bezdomni. Zauważyłam jakąś starszą matkę z dzieckiem na rękach. Nie znam ich ale miałam wrażenie, że są dla mnie bliscy. Chyba razem mieszkaliśmy we wsi, albo coś takiego. Czułam, że jestem tchórzem. Zostawiałam ludzi, którym byłam potrzebna. Którzy polegali na mnie. Potrzebowali, a ja uciekałam, martwiąc się o własny tyłek.
Sen 4
Jest właściwie o niczym. Nic ciekawego- po prostu poszłam do fryzjera i pomalowałam włosy. Chyba nie ma co opisywać i interpretować.
Interpretacja
I tu jest problem. Nie mam pojęcia, jak interpretować sny. Mogę je co najwyżej omówić. W pierwszym żyłam jako przestępca- poddawałam się nielegalnym zajęciom. Przetwórnia mogła mi się przyśnić dlatego, że chwilowo w niej pracuję. Właściwie ta prawdziwa jest przetwórnią warzyw i owoców. Niebieska taśma naprawdę istnieje i już śni mi się po nocach... W trzecim śnie... uciekam przed odpowiedzialnością. Przed przyjaciółmi. Boję się próbować im pomóc- bardziej martwię się o własny tyłek.
Co mogą oznaczać moje sny? Macie jakieś pomysły?
Kod:
OGÓŁEM
[color=#80BF00]Ilość zapamiętanych snów:[/color] 4
[color=#80BF00]Ilość snów świadomych:[/color]0
[color=#80BF00]Liczba przespanych godzin:[/color] 9
SlaviaConsesiao: O czymś zapomniałaś...