Odpowiedz 
Notatnik - High Contrast
#1
Cel - ponowne rozpalenie moich uczuć do LD :*
Cel długometrażowy - eksperymenty z fenomenem świadomości.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#2
  • 1 Kwiecień 2011[/list:u]


    • Zaśnięcie: 23:00
    • Pobudka: 7:00[/list:u]



      Będę szczery. Dzisiaj (wczoraj) nie pamiętam żadnego snu. Pamiętałem z rana, ale nie zanotowałem.
      Dzisiaj dopiero zapisałem się na kurs i właśnie od dzisiaj zamierzam ostro zapisywać sny!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#3
A ja myślałem że ten perfekcjonizm i ładny styl w filmotece to z nudów tylko :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#4
  • 2 Kwiecień 2011[/list:u]


    • Zaśnięcie: 2:00
    • Pobudka: 8:00 (bez budzika)[/list:u]



      Sen 1:

      Jestem na wielkim toście z serem (przed snem jadłem). Gigantyczna kanapka jest ukształtowana w różne wzgórza i doliny. Zauważyłem jakichś żołnierzy, byli to średniowieczni pikinierzy. W okół nich roztaczają się dziwne wzory na ziemi (na serze :)). Po chwili, zorientowałem się, że były to granice. Obserwuję to wszystko jakby z góry. Pojawia się więcej żołnierzy różnych narodowości. Granice układają się w różne kolory. Każda nacja inny kolor. Niektórzy zaczynają ze sobą walczyć, bić się o terytorium. W końcu przychodzi moja kolej, pikinierzy czekają na polecenia. Rozkazałem im zaatakować sąsiada. Wygrałem. Po paru kolejnych potyczkach moje królestwo zaczyna się rozrastać. Poszukuję surowców na mapie. Przeszukując teren zauważyłem Pentala :mrgreen: (Nie pytajcie mnie skąd wiedziałem, że to Pental, ale na stówę to był on). Walczy z trzema nacjami naraz, zdaje się, że szala zwycięstwa przechyla się na jego korzyść. Niestety wrogie wojska otaczają go ze wszystkich stron, odcinając mu drogę ucieczki. Bohatersko walczy do ostatniego żołnierza. W końcu znika z mapy świata.
      PS. Po obudzeniu uzmysłowiłem sobie, że to było Civilization V :)

      Sen 2:

      Wychodzę z domu. Przechodzę przez furtkę, tam czeka na mnie brat. Pyta się mnie, jak prowadzić dziennik snów. Mówię mu, aby pod każdym snem rysował mały obrazek ilustrujący ogólny sens historii lub coś w charakterystycznego. On do mnie mówi coś w stylu, że to zbyt banalne i woli rysować całe sceny. Wróciłem się (...luka, nie pamiętam dalej...). Idę z powrotem do bramy. Spotykam tym razem tatę. Wręcza mi piękny oprawiany skórą dziennik. Mówi, masz, będziesz tu zapisywać swoje sny, podzieliłem Ci nawet na tabelki (?). Przeglądam go sobie, tata mówi, że idzie robić zdjęcia do swojego dziennika/albumu (nie wiem, nie pamiętam o co chodziło). Patrzę na niebo. Gość lata na paralotni i maluje na niebie żółto-niebieskim dymem różne nieokreślone wzory. Wyglądało to nawet fajnie, w zasadzie to spodobało mi się i chciałem pokazać to bratu. Idę do ogródka, zauważyłem przywiązany do czereśni balon, oplatały go takie same żółto-niebieskie wzory, Tym razem zrobione z czegoś a'la wata albo gąbka. Widzę tatę robiącego zdjęcia (miał taki profesjonalny aparat ze statywem). Pytam się, co robi. Odpowiada, że fotografuje grzyby. Faktycznie parę metrów przed obiektywem rosły sobie lekko przerośnięte grzyby, miały około metr wysokości. Pokazuje mu, że ma złe światło, przez co zdjęcia wyjdą nudne. Biorę lampę z taką parasolką rozpraszającą (pewnie ma to jakąś nazwę :)) i umieszczam ją tuż przy grzybach. Wracam do ciała...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#5

  • Zaśnięcie: 0:00
  • Pobudka: 11:00[/list:u]

    Sen 1

    Byłem w jakiejś grze online, jednak teren wokół bardzo przypominał staw u mojego dziadka na wsi. Zamiast trawy ziemia była wykafelkowana. Sporo ludzi naparzało się toporami i różnymi innymi broniami. Pojedynkowali się. Poszedłem nad staw, w okół rosła gęsta trawa, chaszcze. Niektórzy coś w niej szukali. Poszedłem w ich ślady. Znalazłem pokemony (wiecie takie jak dawno temu się zbierało). Puszczałem nimi kaczki, ale słabo się odbijały. Zdecydowałem pójść nad morze, było tuż za rogiem. Sporo turystów opalało się na plaży. Po chwili, plaża zamieniła się z obu stron na morze, po środku był tylko wąski pas piasku. Byłem w butach, więc starałem się unikać wody, jednak fale były coraz większe i musiałem podskakiwać. W końcu zmoczyłem buty.

    Sen 2

    Jechałem gdzieś busem z rodzicami i bratem. Bus wyglądał podobnie do VW Transporter T2. Prawdopodobnie chodziło o przeprowadzkę. Po drodze odpadły nam drzwi i siadły resory. Musiałem to naprawiać, nie wiem jak to zrobiłem, po prostu było już naprawione i jechaliśmy dalej. Niestety nie wiem gdzie dojechaliśmy, tutaj pamięć mi się urywa, w ogóle mało pamiętam z tego snu.

    Sen 3

    Jestem z moją klasą i jeszcze paroma innymi kumplami u mojego dziadka. Jesteśmy ubrani w stroje galowe. Na stole leżą bronie z CS-a, zabawkowe, zrobione z plastiku. Każdy wybiera sobie jakąś, po czym zaczynamy się strzelać. Kryję się za namiotem, czołgam po ziemi, zabiłem paru moich znajomych, w końcu ktoś mnie też zabija. Wszystko dzieje się tak jakby na niby. Idę umyć ręce pod kranem na zewnątrz domu. Zawór od kranu nie działa. Dziadek mówi mi, że mam odkręcić drugi, który znajdował się jakieś 5 metrów dalej, bo ten nie działa. Idziemy wszyscy na obiad. 3/4 talerza zajmowało samo masło, reszta to mięso z kury i ziemniaki. Zjadłem, odeszliśmy od stołu. Budzę się...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#6
Haha, smacznego :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#7
Moja babcia jest przyzwyczajona bardzo tłusto gotować, to pewnie podświadoma aluzja do tego :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#8

  • Zaśnięcie: 22:00
  • Pobudka: 7:00[/list:u]

    Sen 1

    Jestem w labiryncie-toalecie. Wszędzie ciągną wąskie, długie korytarze wyłożone białymi kafelkami. Są tak ciasne, że ledwo się przeciskam. Szukam jakiegoś wolnego klozetu. W końcu znajduję, ale muszę się przeciskać bokiem, ze względu na ekstremalną szerokość ścian. W środku jest mini (naprawdę małe) pomieszczenie tylko z klozetem. Jednak nie było papieru, więc postanowiłem się wrócić. Obok były szatnie, wyglądało jakby następna grupa przebierała się na w-f. Patrzę, na ławce leżą sobie kogoś chipsy, więc je ukradłem. Gość chyba się zorientował, więc spieprzam stamtąd czym prędzej. Ukrywam się w ubikacji, którą wcześniej odwiedziłem. Chipsy dla niepoznaki schowałem w klozecie i jak gdyby nigdy nic odchodzę.

    Sen 2

    Jestem na plaży we Włoszech. Wyleguje się na kocu i obserwuję piękne panie. Patrzę na morze, na horyzoncie widnieje góra lodowa. Przypatrzyłem się dokładniej i stwierdziłem, że to Alaska. Zamówiłem w barze whisky z syropem klonowym. Wypróbowałem jeszcze parę kombinacji, których nie pamiętam. Gdy wróciłem na plażę, była już o wiele bardziej zarośnięta, w zasadzie to był las. Stwierdziłem, że przechadzka mi dobrze zrobi, idę w głąb lasu... Budzę się...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#9
Heh, fajne sny :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
#10
Hej, trochę mnie nie było :)
Powiem tylko tyle, komputer kaput :) Trochę to potrwa zanim poradzę sobie z usterką, póki co jestem na laptopie kuzyna.

Schodzę z kamiennych schodów, gdzieś koło dworca. Mam w ręce 5,50 zł, chciałem sobie kupić coś do picia. Wtem potykam się i spadam, pieniądze wylatują mi z ręki, wpadam na jakąś żebraczkę. Siedziała pod murem, zaraz pod schodami, miała taki garnuszek w którym zbierała drobne. Moje pieniądze niefortunnie wpadają akurat do pojemnika tej biedaczki. Otrzepuje się, nic mi się nie stało. Jednak chyba bardzo zależało mi na tych drobniakach, bo zwracam się do niej z prośbą, czy może mi oddać moje 5,50. Więc ona wyjmuje, ale nie moje pieniądze, tylko grosz po groszu, aż nazbierała się kupka. Dalej nie wiem co się dzieje, budzę się.

Analiza? Nie mam pojęcia co to mogło znaczyć, a bardzo mnie ciekawi, sen taki nietypowy jak dla mnie...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz 


Skocz do:

UA-88656808-1