NeuroWonderland
Siedziałem w wannie. Miała sennie duży rozmiar, ponieważ było w niej oprócz mnie kilka innych osób (wszyscy nadzy), a dalej znajdowało się przejście w kosmos. Przybyła jakaś ładna pani, czuć było coś mistycznego w jej osobie, wszyscy byli radośni. Powstrzymałem się od wiadomej czynności i chwyciłem ją tylko za rękę. Obudziłem się normalnie.

W drugim śnie znalazłem się w szarym dość rozległym piwnicznym pomieszczeniu. Miałem myć zęby. Wyciągnąłem z kubka szczoteczkę do zębów. Zauważyłem w niej brud. Powiedziałem innym, że w mojej pięcioletniej szczoteczce siedzi brud. Wszyscy się dziwili, łącznie ze mną (nie wiem czy bardziej mnie dziwił ten brud czy to, że szczoteczka miała pięć lat). Za chwilę wypadł i zaczął mnie gonić. Okazało się, że to osa. Uciekałem przed przez całą piwnicę. Odganiałem ją, ale ciągle wracała. W końcu jak znowu na mnie usiadła, chyba na szyi, to się obudziłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Nadchodziła Wielka Fala. W mieście rozgłoszono, aby udać się do zamku-twierdzy w centrum. Zaczęliśmy więc tam biec. Było już czuć zbliżającą się wodę. Ściany szarego muru rozsuwały się, aby nas wpuścić. Przeszliśmy i potem były następne przejścia. Jedno się zamykało, ale niektórzy zdążyli nim przejść. Drugie, które się otwierało prowadziło dłuższą, ale jednak bezpieczniejszą drogą, przeszliśmy tędy. Zaczęła otwierać się trzecia strefa. Jedna ściana szybko opadała i było za nisko i za ciasno, zdążyły tamtędy przejść tylko jakieś dzieci. Wiedziałem, że są tam kręte wąskie uliczki niczym w labiryncie. Próbowałem wejść przez inną bramę, za którą było widać ciemność. Z wnętrza wyłoniła się ściana, zaklinowałem się na chwilę pomiędzy nią a drugą. Zatrzymała się i mogłem wyjść. Kolega powiedział z lekkim zaśmiechem "Wyluzuj". Może chciał dać mi tym znać, że nie ma potrzeby wchodzenia aż tak głęboko albo, że skoro stoimy na peronie, zapewne przyjedzie pociąg i nas zabierze w inne miejsce? Przeszedłem się dalej. Stało tam małżeństwo czekające na pociąg. Matka robiła zdjęcie siedzącej na murku córce. Pomyślałem, że obydwie są bardzo piękne i podobne do siebie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Dziś pamiętam tylko jak byłem obserwatorem w lesie. Stała tam dziewczyna z długimi włosami spływającymi po plecach i zastanawiała się jak przebyć wodospad wpadający w przepaść. Podpowiedziałem jej, aby skoczyła w dół, wtedy złapie ją ten ptak siedzący na poziomym drzewie i przeniesie ponad wodą. Skoczyła i tak jak jej powiedziałem ptak ją złapał pazurkami i przeniósł do dalszej części lasu, gdzie była ciemna ścieżka. Też skoczyłem. Czułem jak opadam i chwilę lecę.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Leżąc na łóżku poczułem jak mi coś wychodzi z ust. To dwa wilki wyszły. Lekko się przestraszyłem, ale zrobiło mi się lżej.

Razem z mamą i z kimś jeszcze (może z siostrą) schodziliśmy okrężnymi labiryntowymi schodami znajdującymi się, gdzieś na dworze w nieznanym mi sennym miejscu. Mama nie chciała dalej iść i się wróciła z tym kimś. Skręciłem w boczne przejście i zszedłem schodami w słoneczne senne miejsce. Szedłem długim chodnikiem przy lesie. Na końcu miał być "przystanek", gdzie ponoć znajdowało się przejście do czwartego wymiaru. Powiedziałem komuś, że to tam, gdzie kosz do koszykówki i że zaraz tam z nimi pójdę. Oni tam poszli, a ja obszedłem to miejsce w poszukiwaniu czegoś innego. Widziałem to z drugiej strony. Niestety nie potrafię tego opisać szczegółowiej.

Coś tam się działo w domu. Ktoś atakował, dziwnie wyglądająca dziewczyna. Rzucała coś i niszczyła wszystko. Wyskoczyłem przez balkon przestraszony albo zdziwiony. Ona za mną. Zbliżając się do mnie mówiła "zajmę się tobą". Gdy się do mnie zbliżyła zmieniła się w mężczyznę. Powiedział, że to sen i kazał mi się rozejrzeć to stanę się bardziej świadomy. Mówił też, że senne postacie robią wszystko, aby odwrócić uwagę od tego, że to sen. Po tym jak mi to powiedział wszystko mi się rozjaśniło, lepiej widziałem. Rzeczywiście, wszystkie te postacie wyglądały dziwnie i sztucznie się zachowywały. Zajmowały się jakimiś niezrozumiałymi czynnościami. Ja albo jakaś postać senna za pomocą myśli rozłupała na pół duży kawał ziemi lub kamienia, na którym stała, osunęła się ziemia, miało to związek z jakąś rzeźbą. Senny przewodnik poradził mi jak zrobić coś podobnego. Później szliśmy uliczkami dzielnicy. Domy były inaczej poustawiane. Weszliśmy do jakiegoś obszernego budynku czy kompleksu. Spotkaliśmy się chyba z tymi osobami z poprzedniej części snu i czekaliśmy na coś lub kogoś na holu przy schodach. Oni chcieli iść na boisko pograć w jakąś senną grę. Pomyślałem, po co marnować sen na jakieś gry, jak tam władca Chin wraz ze swoją żoną (widziałem ich za szybą) wsiadają do pociągu. Zawołałem do nich, abyśmy pobiegli na peron to pojedziemy pociągiem do Chin, zgodzili się. Pobiegliśmy. Przed wejściem na ten peron zauważyłem ładną dziewczynę i inne postacie, które niby miałem znać. Dziwili się, że tam idę. Już miałem wsiadać do pociągu, gdy zauważyłem, że tam nie ma żadnego pociągu. Skręciłem w lewo za róg i zauważyłem otwarte wejście do jakiegoś pomieszczenia. Siedzieli tam chińscy żołnierze prawdopodobnie przetrzymywani tam wbrew ich woli. Bardzo głośno rozmawiali i krzyczeli przez co się obudziłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Super sen, szkoda, że nie umówiłeś się na przyszłośc ze swoim sennym przewodnikiem :-)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Ponowne lądowanie na Księżyc. Już na powierzchni Księżyca tysiące rowerzystów robi wyścig. Jadą w moją stronę (w stronę kamery). Widok się przybliża. Próbuję manipulować otoczeniem, ale przypominam sobie, że to tylko nagranie. Wyłączam, bo obejrzę resztę później...

Stoję na korytarzu piwnicznym obok małego stoliczka na kółkach. Ogólnie świadomość najniższa z możliwych. "Oślepia" mnie wyobraźnia senna i dopiero po chwili zauważam, gdzie się znajduję. Jeszcze majaczę coś, że "ona podróżuje po łące" i kładę tubkę pasty do zębów w zielono białe paski na ten stolik. Ta łąka to była ta pasta i już nic więcej nie mogłem wycisnąć z opowiadania...

Były tam dwie dziewczyny, jedna z nich bardzo ładna, ubrana na czerwono. Chyba z tą ubraną na czerwono wychodzę, albo się później jakoś spotykamy. W międzyczasie pojawiają się senne wtręty, w pokoju rozłożone świąteczne prezenty i kolorowe dziecięce książki. Dzieją się różne dziwne rzeczy. Atakują obcy i musimy uciekać. Jeden z obcych zagląda przez kuchenne okno. Z jego głowy wystaje mnóstwo włosów-kabli, bardzo szybko się wydłużają i przyłączają do mojej głowy. Myślę, że umarłem. Przenosi mnie w noc na ulicę. Jest tam olbrzymia ciężarówka. Zaglądam do jej wnętrza i widzę dużo fraktalnych mechanizmów. Słyszę, też inny bardzo głośno stąpający pojazd, poruszający się niedaleko na dwóch mechanicznych odnóżach, też posiada fraktalną konstrukcję. Znowu mnie cofa do domu, nadal jest słoneczny dzień. Ta dziewczyna w czerwonej sukni leży pod oknem. Obcy nadal zagląda przez okno. Myślę, że trzeba by się szybko teleportować, ale udaje mi się tylko ją przenieść do innego pokoju. Budzi się. Musimy uciekać przed obcymi...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Wyglądając przez prawe okno przed balkonem zauważyłem, że na niebie poza księżycem są też inne ciała niebieskie. Wiedziałem, że doszły dwa nowe księżyce. Jeden wyglądał jak jedna z planet olbrzymów, drugi jak ta plama na Jowiszu, miał odcienie koloru czerwonego i brązowego. I z tym drugim zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Obiekt ten w dziwny sposób się obrócił i stał się płaskim dyskiem obracającym się wokół własnej osi. Zaczął się zmniejszać i spadać w moją stronę. Szybko otworzyłem okno i złapałem ten "księżycowy dysk". Coś jeszcze leciało, czy raczej spadało w moją stronę, pomyślałem, że pewnie ufo. Spadało na trawnik, ale jakoś myślami zdołałem nakierować to do okna. Udało się mi złapać. Okazało się, że to miniaturowy dron, mniejszy od mojej dłoni. Miał cztery maleńkie wiatraczki. Zaniosłem wszystko do mojego pokoju. Ten pierwszy obiekt zamienił się w pawie pióro. Poszedłem dalej obserwować niebo.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
W hipnagogach zaczął padać śnieg...

Jakaś dziewczyna piosenkarka znajdowała się w zamkniętej arenie w kształcie kuli i śpiewała. Przeniosło mnie tam razem z rodzicami i siostrą. Ta piosenkarka miała tam biegać. Staliśmy po środku i obserwowaliśmy. W powietrzu popłynęły słowa piosenki, którą ona śpiewała napisane przez jej chłopaka (coś o snach). W tym samym momencie, gdy wystartowała zniknęła. Wiedziałem, że przeniosła się do warstwy rzeczywistości o innej częstotliwości. Mogłem ją widzieć, chociaż słabo, poprzez robienie zeza i mruganie. Czułem się oszukany takim występem i sobie poszedłem. Zatrzymałem się jednak przed ciemnym przejściem do tunelu. Coś tam zaczęło charczeć i coś tam gadać. Przestraszyłem się i postanowiłem wrócić i poczekać. Przeniosło nas do przedpokoju. Pojawiły się jakieś żarówiasto pomarańczowe robale. Chyba dwa zgniotłem, trzeci odleciał. Ten trzeci coś chrząkał i gadał. Wiedziałem, że to ten robal czekał tam w ciemnościach.

W telewizji pokazywali astronautów. Zatrzymali się przy asteroidzie. Mieli pojazd ze szczypcami większymi od tej asteroidy, przytrzymali ją nimi. W jakiś sposób poprzecinali to asteroidę i zaczęli wydobywać minerały im potrzebne. Założyłem okulary, chyba do 3D i widziałem wnętrze tej asteroidy i jej warstwy. Przypominały mi lody. I w tej chwili przyleciał jeden z astronautów i zatrzymał się na środku. Trzymał w rękach wielki kubeł śmietankowo czekoladowych lodów Algida.

W tym śnie zobaczyłem przed oknem wielką dziurę na trawniku. Wyszedłem przez okno na trawnik z taką łatwością jakby okno znajdowało się na tym samym poziomi co ziemia. Okazało się, że tata robił jakieś porządki. Obawiałem się co się stało z roślinkami. Z magnolią było chyba w porządku, co do reszty to nie wiem. Potem szedłem, gdzieś po dzielnicy. Miejsca były nieznacznie zmienione, na przykład tam gdzie była ścieżka przez łąkę, był chodnik i bloki mieszkalne, nie skręcałem tam. Szło wiele ludzi, wiedziałem, że to sen i chciałem coś zagadać do nich, ale miałem jakieś blokady i szedłem bez zatrzymywania się. Wracałem już w kierunku domu i pomyślałem, że skoro sen się i tak już kończy to wrócę do łóżka i zobaczę jak na nim leżę. Nie zdążyłem dotrzeć do drzwi do klatki schodowej, bo się obudziłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Zdezorientowany chodziłem przy ulicy jakiegoś nieznanego mi miasta. Zatrzymałem się i stwierdziłem, że pójdę tam jak najdalej za tamtą ulicę i most co, w którymś śnie niby też chciałem się tam dostać, a nie zdążyłem i się obudziłem. Biegłem, ze mną jeszcze dwóch było. Ponury wieczór zmieniał się w dzień. Dotarłem skraju polany opadającej w dół. Niedaleko był chyba las i jakieś rury lub tunel. Zwróciłem uwagę tym dwóm, że tam w dole idą jacyś dziwni ludzie. Wyglądali na prehistorycznych jaskiniowców, mieli ze sobą siekiery. Szybko się stamtąd oddaliłem zanim nas zauważyli. Dalej nie wiem czy to kontynuacja czy zdarzyło się wcześniej. Wychodzę na klatkę schodową i postanawiam pochodzić po mieszkaniach. Wchodzę pod trójkę i głos mi mówi, że to mieszkanie cioci chociaż tam wcale nie mieszka. W przedpokoju siedzą jacyś chłopacy i palą papierosy. Wychodzę i idę wyżej schodami. Chcę wejść do dziewiątki, bo tam jest ta ładna dziewczyna. Słyszę nadal rozmowy i śmiechy tych chłopaków z dołu. Zaczynam liczyć drzwi. Jak zwykle się powielają i nie są na swoim miejscu. Wybieram jedne, które wydają mi się dziewiątką. Wchodzę i już myślę, że w końcu udało mi się wejść do prawdziwego mieszkania. Widzę jednak inną dziewczynę, która często jeździła tym samym autobusem. Podchodzę do niej i chcę ją przenieść. W uczuciu jest jak kot. Zostawiam ją, bo i tak wyglądała na wyblakłe nagranie, nawet nie jak senna postać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
(01-12-2018, 15:36 )Neurocosmic napisał(a): W hipnagogach zaczął padać śnieg...

...
Wiedziałem, że przeniosła się do warstwy rzeczywistości o innej częstotliwości.

Urzekły mnie te dwa zdania.
"Często wchodzimy do snu świadomi, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1