Najdziwniejszy sen w życiu
#1
Miałem sny o Zombie (dlugie i klarowne) ale takiego jak ten.. jeszcze nigdy

Damian- mój brat
Martyna- przyjaciółka (10 lat znajomości)



Jechał Damian samochodem (przejechał przez jakąś wielką bramę), nie pamiętam po co sluzby Specjalne chciały go wsadzić pod zarzutami które nie były prawdą, chciałem go uratować i kazałem mu przejechać przez jakąś bramę nie pamiętam dokładnie była brązowa między murami, złapały go potem służby i przegrywał w jakimś specjalnym sądzie, chcieli go zamknąć na 20 lat. Nie wiem czemu, ale chciałem jego DNA sprawdzić, nie zgadzało się był chory na coś, wczepiłem sobie to DNA była to nieuleczalna śmiertelna choroba, rozmawiałem z wieloma doktorami ale za każdym razem "coś" ich zabijało jak mieli wyniki badań. W aktach jednego zmarłego doktora kobiety o długich brązowych włosach znalazłem co jest nie tak. DNA było całkowicie zmodyfikowane, wiedziałem, że umrę. Chciałem przekonać innych do tej choroby, ale była zakaźna tylko przez wszczepienie tego (Damiana DNA uległo samoczynnej mutacji). JA jako iż wszczepiłem sobie to byłem skazany na śmierć. Umarłem widziałem swoją śmierć z paru metrów. Umarłem na stole w jakimś szpitalu widziałem tunel nagle ziemia się zapadła i wylądowałem w czymś podobnym do Hadesu, wszyscy byli tam dziwni, trafiła tam także Martyna, której DNA także uległo mutacji samo z siebie. Ludzie byli "trupami", nie balem się bo sam byłem martwy "wchodząc" do Hadesu właśnie zauważyłem zapłakaną Martyne, "groby" do których kładli się zmarli wybierali sami, więc wybraliśmy obok siebie. Mogliśmy ze sobą rozmawiać itp. Chciałem "szefa""Hadesu" przekonać, że chciałem uratować brata ale nie zwracał na mnie uwagi, byliśmy skazani na wieczne dążenie w niczym. Było ciemno, jakieś kraty, groby. Jako iż znam Martyne 8 lat, albo i więcej mówiliśmy sobie o wszystkich przeżyciach w zwykłym życiu, wątek miłosny też się wkradł, bo nie byliśmy już zwykłymi przyjaciółmi tylko "martwym chłopakiem i dziewczyną" "Przywódca Hadesu" widząc to zauważył jakąś więź, ze jesteśmy dobrymi ludźmi i niepotrzebnie trafiliśmy tutaj, jedna osoba "trup" - stary doktor starała nam się pomóc wrócić do świata żywych ale mu się to nie udawało, za każdy razem dostawał tzw. wpierdol za nas i dodatkowe lata chodzenia po "niczym" Pewnego razu okazało się, że wszystko co mówiliśmy było prawdą, wyszliśmy jako duchy na powierzchnię i "szef" spoglądał na nasze zaufanie. Kiedy doktor ja i Martyna mieliśmy spotkać się sam na sam z szefem "na powierzchni" jako trupy doktor chciał wyeliminować (nie wiem jak trupa) szefa. był w kagańcu / szelkach czy czyms takim które go trzymało, kazał mi się rozpiąć, szef podszedł. Doktor rzucił się na szefa chciał go "zabić" ale nie pozwoliłem na to, po prostu nie umiałem. zapiąłem go znowu, wtedy szef powiedział ze była to próba sprawdzenia czy jesteśmy dobrymi ludźmi i że możemy wrócić do świata żywych bo ma odtrutkę na to, bo jego specjaliści ją wykryli. Byłem pierwszy na liście za chęć uratowania brata, dużo "dziewczyn trupów" podlizywało mi się żebym zabrał je z powrotem to to to tamto, powiedziałem NIE ! Wziąłem Martyne, która tak jak już wyżej pisałem nie była zwykla przyjaciółką a "dziewczyną trupa" wtedy "Szef" widząc znowu dobre zachowanie powiedział, że może ożywić 570 osób które znajdą się na liście, położyliśmy się do grobów, coś chciało powstrzymać szefa od ożywienia nas ale psiukał na nas jakimś preparatem gdzie wróciliśmy znowu do świata żywych, pamiętaliśmy wszystko. Pierwsze co jak mogłem dotknąć skóry, nowej dziewczyny, czegokolwiek.. popłakałem się - w tej chwili się obudziłem i płakałem, nawet teraz pisząc to płacze bo nie wiem jak to możliwe.Aaa jeszcze jedno, kiedy sprowadził nas do swiata zywych ulice wszystko bylo inne, bloki wyremontowane, mojego domu nie było, poszedlem wtedy do ciotki ktora o malo nie umarła z przerażenia powiedziała mi, że mineło 6 lat od tamtego czasu, pojechałem wtedy do "babci i dziadka" bo ciocia pow. mi gdzie sie przeprowadzili, dziadek nie żył już wtedy a babcia widząc to dostała zawału a ja zamieszkałem z ciotką, odnalazłem Martynę po paru dniach która była zszokowana jak ja, znalazłem pracę i przeprowadziłem się z Martyną do jakiegoś mieszkania .





Pisane na szybko po wstaniu zeby wszystkie szczegóły napisać
dodatkowo klatka schodowa w starym mieszkaniu (gdzie go nie bylo juz) była calkowicie inna klatka schodowa coś jak labirynt


Klarowność snu: 100%
life is about more than just surviving.




Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
No spoko.
Ciekawy, długi, ładnie opisany i zapamiętany sen. Gratulacje!
Ale nie widzę tu w nim nic nadzwyczajnego, ani również żadnego pytania z nim związanego... więc jeśli chciałeś się tym z nami podzielić lepiej było to zrobić w dziale "notatnik", bądź "relacje" ;)
[H]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Nie poprostu nigdy takiego snu nie miałem, i zdziwiła mnie moja podświadomość :D
life is about more than just surviving.




Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Świetne są takie sny. Ja ostatnio wyśniłem tylko imitację lęku przed śmiercią bo miałem w nim umrzeć, ale i tak był bardzo ciekawy. Takie sny mogą zmienić trochę podejście do śmierci :)
Do do samego snu, to jak nachodzi on na takie tematy jak śmierć, gdzie rolę grają i wyłącznie nasze wyobrażenia na ten temat to może zrobić się szczególnie abstrakcyjnie. Wzniosłość tematyki snu dodatkowo nasuwa nam, że to jest ważny sen i warto skupić się na jego interpretacji, ale zazwyczaj tak nie jest :P
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Ja takie sny pamiętam najlepiej, najczęściej są one równe rzeczywistości (wzrok, węch itp.)
Szczególnie takie, potrafią zmienić tok naszego myślenia, tak jak napisałeś..
Ciekawe tylko, co by było gdybym się zorientował, że to sen w połowie akcji.. Chyba bym chciał odrazu się wybudzić xD
life is about more than just surviving.




Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Zepsułbyś. Szkoda się w takich snach uświadamiać :P
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Za przyjemne to one nie są, bo strach jest strasznie odczuwalny ;c
life is about more than just surviving.




Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Teoretycznie nikt nie lubi koszmarów, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi poczuć dreszczyku emocji. Choć wewnątrz snu sytuacja jest przygnębiająca i emocje utrzymują się jeszcze po obudzeniu, to po pewnym czasie można się zdystansować do tego doświadczenia i uznać je za świetny dodatek do swojej kolekcji. To samo ma się w odniesieniu do moich schiz, tutaj możesz przeczytać jedną z najciekawszych. :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Niemal najważniejsze wydarzenie w moim życiu, 5 potężnych snów RonaldHr 2 470 04-12-2025, 15:54
Ostatni post: Lorellai
  Wątek w snach - kobieta opowiadająca o swoim życiu. geograful 8 4,872 02-09-2016, 10:30
Ostatni post: geograful

Skocz do:

UA-88656808-1