Lusit Dżrim Ros
#1
~~Lusit Dżrim Ros~~



Legenda

- Wstęp/zakończenie (i ogółem moja paplanina na jawie)
- Sny nieświadome
- Sny świadome
- Fałszywe przebudzenia



~~20 lipca~~

Przed zaśnięciem myślałam nad tym, że chcę mieć Przewodnika we śnie (już któryś raz z kolei) i aby został nim mój stary wychowawca, bo bardzo często widuję go w snach. Mówiłam sobie, że jeśli tylko go zobaczę, oznacza, że to sen i mam odzyskać świadomość. Taki trochę MILD, ale z innym zamiarem. Zrelaksowałam się i pozbyłam wszystkich niemiłych myśli. Próbowałam WILD'a i nie było tak źle, zaczęłam czuć już lekkie mrowienie na całym ciele, lecz jednak straciłam świadomość.


"Niefart z Przewodnikiem"

Była noc. Znajdowałam się w moim starym gimnazjum z całą obecną klasą. Staliśmy na holu w piwnicy. Nagle wszyscy zaczęli wchodzić do jednej z sal. Ławki były poukładane jak na mojej zeszłorocznej rekrutacji do technikum tj. ułożony był z nich cały jeden długi rząd pod oknami, gdzie siedzieli nauczyciele. Na jednym ze stanowisk siedział mój wychowawca. Przez niego od razu uświadomiłam się, że jestem we śnie! :D
Bardzo się cieszyłam, nawet nie pomyślałam by robić jakieś TR'y tylko od razu do niego podbiegłam i jak głupia zaczęłam się chichrać i mówić mu, że to sen. Właśnie chciałam też zapytać się czy zostanie on moim Przewodnikiem, lecz nie zdążyłam. Jego reakcja była taka; "No tak, masz racje to sen, a teraz proszę idź..." i coś tam miałam zrobić. Nadal się bardzo cieszyłam ze swojego LD, chyba nawet próbowałam coś ciekawego wykombinować, lecz już po paru sekundach przerodziło się to w zwyczajny sen.
Obudziłam się w swoim łóżku, było ciemno, a za mną spała mama. Bardzo dobrze pamiętałam swój sen i zapisałam go pokrótce w dzienniku.

Chyba na prawdę się na chwilę obudziłam i zaczęłam się zastanawiać czy w końcu to zapisałam czy nie.


"Farba"

Znajdowałam się w mojej obecnej szkole na piętrze z pracowniami komputerowymi. Znowu całą klasą staliśmy na holu. Jakaś stara kobieta była na mnie bardzo zła, nie pamiętam o co. Po wejściu do sali stanęłam koło swojego stanowiska z komputerem. Znów pojawił się mój wychowawca, który siedział przy biurku koło drzwi i rozmawiał z tą starą babą. Zaczęła mnie oczerniać, a on stanął w mojej obronie. Przez ten cały czas nie wychodziłam z miejsca. Na przerwie podeszłam do pana i chciałam mu podziękować za obronę, jednak tym razem to on był na mnie zły. Pytał się, czemu nie podeszłam podczas tej rozmowy do nich, tylko chowałam głowę w piasek i zwaliłam całą robotę na niego itd. Było mi przykro, przepraszałam go. Więc aby zadośćuczynić miałam zebrać kase od całej klasy i kupić farbę na pomalowanie ławek w naszej sali. No to chyba zebrałam te pieniądze (nie pamiętam tego momentu) i poszłam z moją przyjaciółką (która akurat nie chodzi ze mną do szkoły) po farby. Sprzedawczynią była ta sama stara kobieta, która była przedtem w szkole. Wybór farb nie wyglądał na duży, jedynie żółta i zielona. Kupiłam tylko tą pierwszą, bo miałam bardzo mało pieniędzy, jedynie 10 zł. Wróciłyśmy razem na lekcje, pokazałam wychowawcy co kupiłam. Kurde, no i znowu był zły, wręcz zaczął sobie ze mnie kpić, już nie mogłam tego znieść. Mówił, że pracował kilka lat w podstawówce i nawet tam dzieci umiały malować ławki w paski i kwiatki (?), czemu nie kupiłam więcej kolorów i po prostu go zawiodłam. Znów wszyscy weszli do sali. Usiałam ze swoją przyjaciółą koło komputerów, cały czas było mi przykro jak nigdy wcześniej. W ogóle zauważyłam, że wszyscy są ubrani na galowo. Przypomniało mi się, że to ostatni dzień w roku szkolnym i naszego pana już nie będzie w kolejnych latach, bo przecież się przeprowadza (tak jak to miało niestety miejsce realnie w tym roku). Nie dałam za wygraną, musiałam sprawić aby znów odzyskał do mnie zaufanie, bo potem już nie będzie okazji. Moja przyjaciółka powiedziała mi, że przecież nie miałyśmy kasy aby kupić więcej niż tą jedną, małą farbę, bo obiboki z mojej klasy żałowali kilka groszy. No tak, przypomniała mi. Więc podeszłam do pana i mu to powiedziałam, pewnie trochę ordynarnie, bo już byłam na maksa wkurzona tymi bezpodstawnymi obelgami. On mi na to; "A no tak, mogłem się spodziewać po nich". Ostatnie co pamiętam, że spojrzałam w tą żółtą farbę i zobaczyłam swoje odbicie, jednak nie wyglądałam do końca jak ja, miałam za długie włosy.

No i się obudziłam. Jeszcze przez chwilę czułam jakiś dziwny żal, jakbym serio zrobiła coś złego.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Gratuluję LD. Fajnie, że masz znak senny, to wszystko ułatwia :)
Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy - Albert Einstein
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Wielkie dzięki, szkoda tylko, że w drugim śnie też się nie uświadomiłam, ale popracuję nad tym :)
____________________________________________________________________

~~20 lipca drzemka~~


Byłam trochę senna i ogółem nie miałam nic lepszego do roboty, więc pomyślałam czemu by nie zrobić sobie drzemki, a może akurat coś mi się przyśni. Jedyne co zrobiłam przed snem to małe rozluźnienie i tyle.
Spałam ponad 2 godziny, od ok. 13:20 do 15:50.



"Dzień jak co dzień...?"

Siedziałam przed laptopem. Nagle moja mama weszła mi do pokoju i zaczęła zaczepiać. Chciała abym pokazała jej moje zdjęcie profilowe na jakiejś stronie z komputerami na której wiedziała, że mam konto. Nie chciałam jej go pokazać, ponieważ byłam w dziwnym przeświadczeniu, że ta fotka jest dość wyzywająca (nie że abym takie sobie robiła ;D). Mama próbowała odebrać mi laptop siłą. Po chwile szarpanek upadł na podłogę. Szybko go złapałam. Nic się nie stało, jednak powiedziałam mamie, że przez nią się wyłączył, i co ja teraz zrobię jeśli się rozwalił itd. Zrobiło jej się głupio i sobie poszła. Za to ja weszłam na tą stronkę, by usunąć zdjęcie, które ewentualnie by tam było. Okazało się, że w ogóle nie miałam żadnej profilówki.

Ba dum tss...

Wszystko jakby się urwało, a ja nagle pojawiłam się w salonie. Byłam strasznie głodna, pamiętam, że cały czas jadłam płatki a i tak czułam dziurę w żołądku (miałam płatki nasypane nawet do pokala na piwo ._.). Do domu przyszła moja babcia ubrana w kozaki, długi kurtko-płaszcz (jak ja to nazywam), a na głowie miała kapelusz. Chciała wziąć jakieś jedzenie, które zostawiła dla niej mama. Zapytałam się gdzie idzie.
-Idę szukać pracy rybcia - odpowiedziała i się uśmiechnęła.
Pomyślałam, że pewnie idzie do jakiegoś pośrednictwa pracy, więc czemu nie wybrać się z nią. Wybiegłam z domu aby jeszcze ją dogonić. Było dość pochmurnie i wietrznie. Moja babcia położyła się na trawie, płaszcz zapięła pod szyję. Wyglądała całkiem jak w śpiworze. Śmiała się z tego razem z mamą. Mówiła, że jakby widział to Heniek (czyli mój dziadek, który zmarł) to wypaliłby przez cały wieczór trzy paczki papierosów. Wtedy zrozumiałam, że babci nie będzie całą noc, po to ten dziwny i zbyt gruby ubiór oraz jedzenie.

Ogółem przez całe trwanie tego dziwnego snu czułam się jakby akcja rozgrywała się właśnie dzisiaj, tyle że bez mojej drzemki. Np. wiedziałam, że babcia ma w niedziele wolne, więc we śnie pomyślałam na początku gdzie się wybiera.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
~~21 lipca~~


Zasnęłam dopiero po godzinie 24. Byłam już nieźle zmęczona i znowu próbowałam WILD'a. Wierciłam się aby znaleźć jak najwygodniejszą pozycję, ale chyba na niewiele to się zdało. Nawet nie czułam żadnych mrowień, po prostu zasnęłam.


"Grób"

Sama nie wiem gdzie byłam. Chodziłam po dziwnym terenie, gdy nagle zza krzaków ujrzałam pewnego mężczyznę, który uczy w mojej szkole przedmiotów ekonomicznych - w podeszłym wieku, wysoki, siwy, z wąsami. Klęczał nad, czy może raczej NA, grobie mojego taty. Chociaż trochę daleko temu do grobu, była to po prostu kupka piasku z wbitym drewnianym krzyżem. Mężczyzna wyprostował się z kucek, byłam ciekawa co on tu tak właściwie robi i czy znał mojego tatę. Nie pamiętam co mówił, ale był bardzo miły, chyba mnie nawet przytulił.

Obudziłam się przed 5 rano. Wiem, że tej nocy śniło mi się więcej rzeczy, ale pamiętałam z nich tylko kilka pojedynczych scenek, dla których już nawet nie chciało mi się otwierać mojego notatnika


"Ciocia wiedźma"

Z początku snu pamiętam tylko, że ja, pewien mój stary kuzyn z którym już nie utrzymuję kontaktu oraz mój pies byliśmy w rękach hm, wiedźmy. W odpowiednim momencie jednak udało nam się ją ogłuszyć i zaczęliśmy uciekać. Znajdowaliśmy się w moim starym domu. Zeszliśmy schodami w dół do kuchni a z niej do piwnicy. Miałam na rękach psa, a kilka kroków za mną biegł kuzyn. W wąskiej piwnicy po obu stronach ścian, gdzie znajdowały się magazyny z węglem i drewnem paliły się światła. Wspinaliśmy się schodami, tym razem do góry. Po otwarciu klapy wyjściowej zobaczyliśmy kawałek nóg mojej cioci i wuja. Zamarliśmy. Zrozumiałam, że to oni chcieli zrobić nam krzywdę. Usłyszałam jak ciotka mówiła przez domofon, że uciekliśmy i czym prędzej muszą nas złapać. Weszli do domu. Już mieliśmy wychodzić na zewnątrz, lecz tym razem jakieś trzy dziewczyny chciały się wpakować za nimi. Nie znałam ich, lecz nas zauważyły. Nie miałam zielonego pojęcia czy trzymają z moim wujostwem czy nie. Myślałam tylko o wydostaniu się. Teraz albo nigdy; szybko pobiegliśmy przez drogę prowadzącą do stalowej furtki. Miałam obawy, że może być zamknięta, lecz na szczęście tylko lekko zaskrzypiała przy otwarciu. Uciekliśmy przez ulicę, zaczęłam wołać o pomoc, nie wiem czemu lecz im chciałam krzyczeć głośniej, tym brzmiało to ciszej i cieniej. Biegliśmy i biegliśmy. Kilka okien w blokach było pootwieranych, ale nikogo nie było, jedynie mały chłopiec wyglądał przez balkon. Wrzeszczałam jeszcze głośniej. Przed nami uprawiała jogging nieznajoma dziewczyna, ubrana w niebieski podkoszulek. Nie zwracała na nas uwagi. Gdy byliśmy na parkingu zostaliśmy złapani przez wujostwo, nie mogłam uwierzyć, że tak to się skończy. Nagle kuzyn wyjął jakieś pręty i inne dziwne rzeczy z kieszeni, szybkim ruchem wsadził je w ucho wuja, tak, że wystawały z drugiego ucha. Ciotkę też zabił, chyba mu nawet pomogłam.
...
<szczerbol>

Uuuf, i tak to się skończyło. Sny nieprzyjemne w moim odczuciu, szczególnie ten poranny. Obudziłam się wręcz z bólem na całym ciele. Dziwią mnie postacie wujka i cioci. W ogóle nigdy o nich nie myślę, sądziłam, że już całkowicie wypadli z mojej pamięci. Tyle co było ok, to że grali oni czarne charaktery, tak jak to było kiedyś w moim prawdziwym życiu. Mam tylko nadzieję, że kolejnym razem przyśni mi się już coś przyjemniejszego.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
~~21 lipca drzemka~~

Przed 15 pomyślała, że spróbuję się przekimać. Sądziłam, że może w końcu będę miała jakiś pozytywny sen, lecz niestety się myliłam eeeh...


"Pogryziona przez psy"

Znajdowałam się na jakimś, za przeproszeniem, zadupiu. Wszędzie było pełno piachu i gdzieniegdzie wyrastała trawa. Jakiś psychol odciął mi ręce piłą, tyle pamiętam z początku -.- Potem spotkałam mamę i babcię, które siedziały na krzesłach i plotkowały. Mama specjalnie nie przejęła się tym, że nie mam rąk, tylko zaczęła mówić, że nie mam zacząć palić (??) i nigdzie dalej iść. Wkurzyła mnie jej postawa i tym bardziej chciałam sobie pójść. Mówiłam jej, że mnie to nie obchodzi i pomimo tego, że nie mam rąk i tak zacznę palić ._. Babcia tylko dodała, że "tak, to możliwe".
Nie udało mi się daleko zawędrować a na swojej drodze zobaczyłam kilka kobiet i najwidoczniej ich psa, przypominał Labradora o jasnej sierści. Zaczął mnie gryźć a ja nie mogłam się obronić, tylko udało mi się go trochę pokopać. Pamiętam, że potem dorwał mnie już jakiś mniejszy pies w którego musiałam...rzucać biżuterią? Coś takiego.

No i tyle, obudziłam się. Chyba bardziej gó*nianego snu nie miałam nigdy, jak teraz o tym myślę to nie wiem czy czuję się załamana czy rozśmieszona facepalm Sen był dość płytki. Zdaje mi się, że te wszystkie negatywne obrazy i emocje mogło spotęgować notoryczne budzenie się przez szczekanie mojego psa na jawie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Hehe, nieźle. Drastyczne, schizowe sny są zawsze na propsie. :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Postanowiłam, że koniec z drzemkami :c Nie dość, że nie są dla mnie zbyt przyjemne, nie czuję się po nich wypoczęta, to dodatkowo zdaje mi się, że mają one zły wpływ na mój sen w nocy.

~~22 lipca~~~


Tej nocy zasnęłam o 24. Moja zabawa z zasypianiem rozpoczęła się już jednak o 22. Na początku poprzeciągałam się, by łatwiej było mi się rozluźnić. Założyłam na uszy słuchawki, ponieważ niewiele wcześniej pobrałam na mp3 i-dosera "Sleeping Angel", który ma podobno wspomagać tworzenie się przyjemnych snów. Słuchałam tego raz i drugi. Gdy byłam już głęboko rozluźniona zastosowałam autosugestię; "Będę śnić" itd. Niestety musiałam sobie przerwać na prawie godzinę. Gdy już wróciłam do łóżka było przed 24. Wtedy zabrałam się za WILD'a. Po powolnym odliczeniu sobie do 50 zaczęłam czuć dudnienie w uszach i wibracje na całym ciele. To było bardzo dziwne, niestety nie umiałam się zbyt opanować. Moje serce zaczęło szybciej bić i po chwili wszystko zaniknęło. Byłam wkurzona. Podchodziłam do próby jeszcze kilka razy, lecz czułam się coraz bardziej rozbudzona. W końcu normalnie zasnęłam.
Obudziłam się już po dwóch godzinach, nie pamiętałam by cokolwiek mi się śniło. O 3 zasnęłam. Gdy nastał ranek ucieszyłam się, bo pamiętałam kilka skrawków snów i jeden dłuższy.

1. Jechałam z kimś przez las, chyba samochodem. Zjechaliśmy na pobocze. Było tam wielu dziwnych ludzi, na początku myślałam, że to jacyś cyganie, którzy się tu osiedlili, ale chyba jednak nie. Pamiętam dokładniej jedną postać. Jakiś brodaty metal w glanach.

2. Mój pan z matmy jechał z kimś rowerami. Powiedziałam do niego zbyt głośno dzień dobry, a on mi bardzo oschle odpowiedział. Pomyślałam, że fajnie bo dziś piątek i tak jak wczoraj będzie lekcja matematyki. <roll>

3. Uciekałam do mojej koleżanki, która mieszkała w kamiennicy. Zastałam tylko jej siostrę, która kazała ukryć mi się w salonie pod stolikiem. Niestety było już za późno i.... dorwała mnie banda zakonnic, które chciały mi zrobić in vitro czy jakoś tak haha ._.

4. Potem jeszcze rozmawiałam z tą koleżanką, której nie było w domu. Miała na sobie biały sweterek.


"Lekcja polskiego"

Był pierwszy dzień w szkole po wakacjach, a ja siedziałam na lekcji polskiego z jakimś nowym, przemądrzałym chłopcem. Pani dała całej klasie zadanie do zobienia w parach - mieliśmy opisać historycznych wojowników zamieszkujących Amerykę Południową x_x Nie miałam zielonego pojęcia jak zacząć, dodatkowo krępowałam się przed tym nowym kolegą. Zabrałam z półki książkę w czerwonej okładce z
narysowanym wikingiem. Zanim jednak ją otworzyłam ten nowy miał już w rękach atlas i kazał mi zapisywać to co mówi (nie wiem jak atlas mógł nam pomóc w takim zadaniu...);
- No to pisz, Argentyna jest państwem.....
- Ale to miało być o jakichś wojownikach - przerwałam mu.
Chwilę na mnie popatrzał; - Nie, trzeba opisać wszystko, Bliski Wschód też.
- ...
Pomyślałam by zapytać się pani jeszcze raz o to zadanie, lecz jednak zrezygnowałam, ponieważ nie chciałam aby pomyślała, że nie słucham (a przecież nie mogłam stracić tytułu pupilka xD). Mój kolega zniknął, nie chciałam zostać sama, bo wiedziałam, że cała robota spadnie na mnie. Jakoś udało mi się wykręcić z lekcji, tylko martwiło mnie, że już pierwszego dnia, będę miała nieobecności. Pomyślałam, że usprawiedliwię to na koniec miesiąc, aby się teraz tak nie rzucało w oczy. <szczerbol>

Ad sen 3. Czułam, że te zakonnice były odniesieniem do kilku kobiet z filmu kanibalistycznego, który oglądałam jakieś dwa tygodnie temu (czy raczej przewijałam go, bo i tak nie rozumiałam ani słowa). Porwały one jakąś białą dziewkę i trzymały by w tym czasie ich macho z wioski mógł się nią zabawiać.
;_;
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
~~23 lipca~~

Tak jak sobie obiecałam nie robiłam już żadnych drzemek. O 18 poczułam się bardzo senna, jednak pomyślałam, że muszę wytrzymać jeszcze to kilka godzin. Ok. 21:30 położyłam się do łóżka, było jeszcze w miarę jasno na dworze. Postanowiłam, że posłucham chociaż tylko raz Sleeping Angel, ale to bardziej po to by poczuć się znów senną (ponieważ jakoś to uczucie mi wyparowało). Po 3/4 nagrania zasnęłam ze słuchawkami na uszach. Nie mam pojęcia ile minęło od tego czasu, nawet ledwo co pamiętam ten moment ale ocknęłam się i wyłączyłam mp3, wtedy zasnęłam z automatu.

Pamiętam dokładnie jeden sen i jakiś mały urywek.



1. Na mapce jak z Minecrafta widziałam tunel, który rozkopywała jakaś wielka, fioletowa glizda i musiałam sprawić, aby przekopała go ona w odpowiedni sposób by powstał sok ._. Mniam.


"Tawerna dla emerytów"

[...] Znalazłam się w Redzie (przynajmniej tak mi mówiła podświadomość), na ulicy wzdłuż której ciągnęły się same małe, połączone ze sobą domki mieszkalne o jasnym, kremowym kolorze. Miałam nadzieję, że znajdę swojego wychowawcę, ponieważ w moim śnie właśnie tam się przeprowadził (akurat na jawie to nieprawda). W oknie jednego z mieszkań pojawił się wysoki, tęgi mężczyzna i kobieta o blond włosach. Pomyślałam, że to na pewno on i jego żona, lecz myliłam się, to był ktoś zupełnie nieznajomy. Byłam trochę zawiedziona.
Na owej ulicy wyrastał z małych jednorodzinnych domków jeden wysoki. Wspięłam się do góry po schodach. Od środka przypominał blok. Na ostatnim piętrze były tylko jedne drzwi. Gdy je otworzyłam na przeciw mnie były kolejne i po obu stronach także po jednej parze. Zrozumiałam, że to już drzwi do trzech różnych mieszkań. Nie wiem co mi odbiło, ale zadzwoniłam do drzwi po mojej lewej stronie i wybiegłam za te pierwsze wejściowe, zamykając je. Po paru sekundach wyszła kobieta o jasnej cerze i rudych włosach. Powiedziała mi, że to nie było śmieszna. Zaczęłam się wykręcać i mówić, że to nie ja dzwoniłam <wow> Poszłam sobie, jeszcze usłyszałam jej głos, mówiła, że musi się nad tym zastanowić co powiedziałam...
Zeszłam z powrotem na dół. Gdy miałam już zamiar wracać zobaczyłam, że właśnie ominął mnie mój wychowawca rozmawiający z kimś. Powiedziałam do niego dzień dobry, on mi odpowiedział, ale nawet się nie spojrzał. Myślałam, że ma mnie gdzieś, jednak nadal bez zatrzymywania zapytał się mnie jak tam sytuacja w domu. Nie zdążyłam odpowiedzieć, a już kontynuował mówiąc, że jeśli nie będzie lepiej to po wakacjach sprawą zajmie się pedagog czy policja, nie pamiętam co dokładnie gadał. Cały czas za nim biegłam, więc nawet nie mogłam skupić się na jego słowach. Weszliśmy przez tunel do ogrodu, zatrzymał się przy furtce. Zauważyłam, że koło niego była sprzątaczka pracująca niegdyś u mnie w podstawówce. Otworzyła nam bramę. W środku była tawerna na otwartym powietrzu, a wszystko było ogrodzone jakimś płotem. Wokół siedziało wielu ludzi, w większości były to osoby w starszym wieku. Mój wychowawca przysiadł się do pewnego mężczyzny. Z twarzy wyglądał na pijaczka lecz był ubrany w garnitur i czarny kapelusz na głowie, przypominał tak trochę mafioza. Nagle usłyszałam jakieś przekleństwa i śmiechy. Ludzie dookoła wykrzykiwali "Ten lekarz to pie******* h**" i inne takie. Nie wiedziałam o jakiego lekarza im chodziło. Wychowawca jeszcze coś do mnie powiedział, a potem patrzył w oczekiwaniu na moją reakcję.
- No dobrze, to ja już pójdę - odpowiedziałam tylko tyle i już chciałam wychodzić, chociaż z drugiej strony miałam nadzieję, że będę jeszcze mogła z nim trochę pobyć, gdy nagle mnie zatrzymał i powiedział, że mam się do nich dosiąść. Zauważyłam, że siedzieliśmy pod parasolem reklamującym Tyskie. Facet w garniturze pochylił się do mnie i zapytał z lekkim uśmiechem;
- Co sądzisz o moim charahatga#$%^ - no właśnie nie usłyszałam co powiedział, bo trochę bełkotał, jakby był już wstawiony. Poprosiłam aby powtórzył. Zdawało mi się, że chodziło mu o "charakter". No to coś tam odpowiedziałam, że nie znam go, ale jest jaki jest <roll> On się zaśmiał, powiedział, że nie o to mu chodziło, znów się pochylił i powtórzył po raz kolejny pytanie, ale tym razem usłyszałam, że na prawdę powiedział coś całkowicie bezsensownego. Więc tylko się uśmiechnęłam. W ogóle zauważyłam, że przypomina mi Freddy'ego Krugera z "Koszmaru z Ulicy Wiązów" :D
Wychowawcy chyba już nie było, gdzieś zniknął, za to w tym czasie pojawiła się moja koleżanka, która podczas tej jakże bardzo interesującej konwersacji z panem o przepitym wyglądzie cały czas się cieszyła.
Na końcu snu pamiętam, że przez chwilę pomyślałam, że tym gościem jest mój pan z matematyki, ale nie mam zielonego pojęcia dlaczego. Chciałam się go zapytać czy schudł... (Nie chodzi o to, że mój matematyk ma kłopoty z wagą. Myślę, że to miało nawiązanie do mojego wczorajszego przeglądania facebooka. Widziałam zdjęcie pana z jakiegoś wyjazdu i wyglądał trochę inaczej niż zwykle, jakby smuklej z twarzy czy coś XD).

Obudziłam się przed 3 w nocy. Bolała mnie trochę głowa, to pewnie przez tego i-dosera. Szybko zapisałam swój sen i przez jakieś pół godziny słuchałam muzyki. Myślałam nad rozbudzeniem się aby wypróbować WILD'a, jednak po tym czasie ból nie ustąpił i zrezygnowałam.
Pamiętam kilka urywków snu i jedno, o ile się nie mylę, FA.



1. Poszłam z mamą do sklepu. Z lewej strony wejścia siedziała starsza pani o blond włosach, a z prawej, przy kasie, młoda dziewczyna o ciemnej karnacji. Mama była zła, że nie powiedziały nam dzień dobry, ale ta młoda to zrobiła hm... chciałyśmy kupić coś dla psa. Ja dodatkowo przy kasie wzięłam dla siebie klej. Wybierałam długo, spodobał mi się taki w trójkątnej tubce i z okrągłą główką. Mama kupiła dla mojego psa różowe tipsy, przez które zaczął przenikać przez ściany ._.

2. Siedziałam z przyjaciółką na jakimś betonowym murze, który co chwila się unosił i opadał. Opowiadała mi, że w końcu zapamiętała swój sen, ale założy dla siebie prywatny dziennik, a nie taki publiczny na naszym forum ;_;
- Znasz moje zasady - powiedziała.
xD ?
(Pamiętam też w tym urywku jakichś chłopców, którym daleko wyleciała piłka, więc ją odrzuciłam).

Mama obudziła mnie wychodząc do pracy. Powiedziała, że za godzinę wróci. Zapytałam dlaczego. Odpowiedziała mi, że nie mam co jeść i mi przyniesie...

Cieszę się, bo widzę, że już moje sny wracają, po tych nieprzyjemnych, do "normy". <haha> Ciekawe czy to za sprawą "Sleeping Angel"...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Ładnie :)
Postacie w snach rzadko są jednorodne, to częsta sytuacja, kiedy kilka znanych tożsamości miesza się w jednej postaci lub zmienia się z każdym momentem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Dziękuję :)
____________________________________________________________________________

~~24 lipca~~


Tym razem bez jakichkolwiek technik i innych pierdółek przed snem. Efekty nie są super, byłoby lepiej gdybym zapamiętała jeden główny wątek, który jakoś łączył te poniższe urywki snów, a taki był, lecz niestety, za nic w świecie nie mogę go sobie przypomnieć.


1. Wyszłam z jakiegoś budynku przypominającego moją szkołę, chyba byłam tam na imprezie. Koło kontenera na śmieci siedział pewien facet, który zaczął mnie zaczepiać i mówić obraźliwe rzeczy (był nim typek, który często mnie zaczepia, gdy idę do szkoły, bo niestety pracuje w hurtowni przez którą muszę przejść ._.). Koło niego byli jeszcze jacyś koledzy. Podeszłam do nich i powiedziała, że prawdziwy mężczyzna się tak nie zachowuje. Chyba nie dosłyszał, więc powtórzyłam jeszcze raz i się przymknął.

2. Mama chciała abym zaśpiewała jej ruską Katiusze (xD?). Zaczęłam pierwszą zwrotkę po rosyjsku, ale mama robiła jakieś dziwne miny, które chyba miały oznaczać, że w ogóle mi nie wychodzi, więc dalej już tylko nuciłam. No...i nie podobało jej się ;_;


"To Coś"

Słyszałam lektora, który opowiadał creepypaste. Sam brał w niej udział. Opowiadała o Czymś co było coraz bliżej niego. Każdego dnia odległość między nimi się zmniejszała. Gdy siedział lub stał było w tym czasie oddalone od niego o jakieś 8 metrów, tak przynajmniej powiedział, jednak widziałam go jak siedział u mnie w pokoju na fotelu a to Coś stało dosłownie góra dwa metry dalej, czyli przy mojej półce z książkami.......<con> Ogółem tym czymś była jakaś czarna zjawa, w długich poskręcanych od kołtunów włosach i, no po prostu, niezbyt przyjemny widok. Opowiadał, że aby chociaż na trochę się od Tego uwolnić, gdy np. musiał iść do szkoły to nie szedł, ale biegł. Mógł na chwilę pozostać sam.
Pamiętam, że pod koniec swojego wywodu, jak to zwykle w creepypastach, powiedział coś bardzo zaskakującego (przynajmniej miało takie być), lecz ja nawet we śnie tego nie zrozumiałam.
Potem zobaczyłam publiczność, byłam w jakimś mini kinie. Tyle że ludzie byli jak wyjęci z reklamy Red Bull'a, taka byle jaka animacja, bez kolorów. Ktoś powiedział "Francuzi lubią taki czarny humor".


"Czarny sernik"

Chodziłam z przyjaciółką po piekarniach, bo miałam kupić chleb krojony i jakieś ciastka. Chyba zatrzymałyśmy się dopiero przy trzecim sklepie. Była to mała, biało-zielona budka. Sprzedawczynią była miła, młoda pani. Zapytałam się czy ma świeży krojony chleb. Pokazała mi całe dwie półki zawalone nim. Kupiłam tylko pół bochenka, bo był i tak bardzo duży. Poprosiłam też o pączki. Kobieta pokazała mi jakieś dwa zwyczajne z dżemem, jeden czarny sernik <ke> i dwa "pączki", których nie było widać. Wskazałam na sernik. Ona powiedziała, że to jedyny w swoim rodzaju i lepiej bym najpierw kawałeczek posmakowała przed kupnem. Odcięła skrawek o wielkości paznokcia. Spróbowałam. Miał dość intensywny smak, taki jak nie sernik i zaczął bardziej przypominać murzynka.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1