27-09-2017, 20:59
Doświadczyłem 5 minutowego snu świadomego, który w mojej świadomej ocenie musiał by trwać ze 20-30 minut, bo przecież działo się w nim bardzo dużo. Wydawało mi się nierealne, że pamiętam tyle szczegółów, zwrotów akcji, powtórzeń, własnych myśli i przede wszystkim okresów pustego czekania, że taki krótki czas trwania jest niemożliwy.
Niepokojące dlatego, że LD które szacowałem na półgodzinne w rzeczywistości mogły mieć z 10 minut itd
Spróbuję to inaczej zobrazować. Kiedy patrzysz przez szybę pędzącego samochodu możesz oszacować czas podróży po prędkości zmieniającego się widoku. Prędkość jest prawdziwa a zmieniające się elementy z niej wynikają. We śnie prędkość nie istnieje, to tłoczące się elementy są prawdziwe i fałszywie każą nam szacować prędkość snu, a co za tym idzie - czas jego trwania.
Droga i odległość jaką pokonujemy np podczas lotu we śnie także jest nieprawdziwa, nam się wydaje jakbyśmy przemieszczali się na konkretnym dystansie, ale to przecież wynika tylko ze sposobu w jakim elementy snu powiększają się i zmniejszają, jakie tworzą między sobą układy. Tak tworzy się iluzja trasy, która również zniekształca nasze poczucie czasu.
Ważną rzeczą jest też tak zwane subiektywne poczucie czasu. Za dnia, przy spoczynkowym stanie psychicznym, ono działa właśnie na podstawie ilości doświadczeń w danym okresie. Na przykład teraz możesz oszacować ile minęło czasu, na podstawie liczby przeczytanych tu liter i twoich własnych myśli w międzyczasie.
Kiedy jednak zajmujesz się czymś bardzo intensywnym, używającym całej uwagi, to subiektywne poczucie czasu ma zupełnie inną skalę. Np wydaje nam się, że intensywny bieg na monotonnej bieżni na przeciw ściany trwa większą ilość czasu niż realnie. Tylko, że kiedy biegamy na jawie między bodźcami z mięśni, ciała i własnymi odczuciami dyskomfortu znajdują się bardzo małe powtarzające się lub puste " klatki " bez żadnych doświadczeń. Wysunąłem więc wniosek, że we śnie są one wycięte, ponieważ sen składa się wyłącznie z doświadczeń, nie ma w nim praw fizyki. Dlatego właśnie odbiera się go jeszcze intensywniej niż najbardziej skomasowane wrażenia z reala.
Niepokojące dlatego, że LD które szacowałem na półgodzinne w rzeczywistości mogły mieć z 10 minut itd

Spróbuję to inaczej zobrazować. Kiedy patrzysz przez szybę pędzącego samochodu możesz oszacować czas podróży po prędkości zmieniającego się widoku. Prędkość jest prawdziwa a zmieniające się elementy z niej wynikają. We śnie prędkość nie istnieje, to tłoczące się elementy są prawdziwe i fałszywie każą nam szacować prędkość snu, a co za tym idzie - czas jego trwania.
Droga i odległość jaką pokonujemy np podczas lotu we śnie także jest nieprawdziwa, nam się wydaje jakbyśmy przemieszczali się na konkretnym dystansie, ale to przecież wynika tylko ze sposobu w jakim elementy snu powiększają się i zmniejszają, jakie tworzą między sobą układy. Tak tworzy się iluzja trasy, która również zniekształca nasze poczucie czasu.
Ważną rzeczą jest też tak zwane subiektywne poczucie czasu. Za dnia, przy spoczynkowym stanie psychicznym, ono działa właśnie na podstawie ilości doświadczeń w danym okresie. Na przykład teraz możesz oszacować ile minęło czasu, na podstawie liczby przeczytanych tu liter i twoich własnych myśli w międzyczasie.
Kiedy jednak zajmujesz się czymś bardzo intensywnym, używającym całej uwagi, to subiektywne poczucie czasu ma zupełnie inną skalę. Np wydaje nam się, że intensywny bieg na monotonnej bieżni na przeciw ściany trwa większą ilość czasu niż realnie. Tylko, że kiedy biegamy na jawie między bodźcami z mięśni, ciała i własnymi odczuciami dyskomfortu znajdują się bardzo małe powtarzające się lub puste " klatki " bez żadnych doświadczeń. Wysunąłem więc wniosek, że we śnie są one wycięte, ponieważ sen składa się wyłącznie z doświadczeń, nie ma w nim praw fizyki. Dlatego właśnie odbiera się go jeszcze intensywniej niż najbardziej skomasowane wrażenia z reala.






Spałem na lewym boku