19-06-2011, 14:04
Nigdy właściwie nie myślałem o nim jako o proroczym śnie. Bardziej jako odpowiedzi na oczekiwania z tamtego czasu. Z resztą, część tych idei wciąż jest mi bliska...
|
Hrislay
|
(nie chce mi się pisać z wszystkimi szczegółami)

Jest jakieś spotkanie - po twarzach (część kojarzę) poznaje, że są to ludzie z uczelni. Część osób skacze sobie na zjeżdżalnie i zjeżdża do głębokiego ale bardzo małego basenu (nie było miejsca na większy basen
). Więc stwierdziłem "a co mi tam" i też chciałem skoczyć. Gdy jechałem już zjeżdżalnią wyłączyła się woda, więc trochę się otarłem. Wpadam do wody i wychodzę na "brzeg" pomieszczenia, które było pod górną płytą z zabawą (do tej pory nie wiedziałem o tym pomieszczeniu). Jestem sam. Nagle odwracam się, a tam wysoki blondyn, ubrany w czerwono-jaskrawą kurtkę, żółte spodnie i buty z aligatora. Demonicznym głosem mówi do mnie "siemaneczko". Był jeszcze drugi facet za nim (ubrany na jasno), ale nie mogłem się przyjrzeć bo ten pajac mi zasłaniał. Zaczęła się rozmowa:
i to dość mocno)
Zaczynam mu tłumaczyć, że jak się do nich nie odezwie to mnie będą torturować, ale on sobie poszedł. No to wsiadam w auto i jadę po niego - obudziłem się (a raczej komórka mnie obudziła...)
. Jadę autem i stoję na czerwonym świetle. Nagle otwierają się wszystkie drzwi i 5 dziewczyn zaczyna do mnie wsiadać. Jestem cholernie zaskoczony i już mam coś powiedzieć, jak jedna z nich powiedziała - eeee, to nie taksówka, spadamy. Wysiadły trzy, ale dwie zostały. No to jadę
odwiozłem je (? haha) i wysiadają, gdy jedna z nich siedząca z przodu pyta się mnie: wiesz, nie musimy się już rozstawać. Ja naprawdę jestem wdzięczna, że nas podwiozłeś 
Popatrzyłem na nią - blondynka, podkręcane włosy, twarz w miarę ładna ale nie powalająca (dość duża), ciało całkiem ok, ale inteligencja granicząca z upośledzeniem. Myślę sobie - ona jest chyba za głupia, ale z drugiej strony... no dobra
. Jedziemy tym autem chwile (od tego momentu często się budzę z różnych powodów). Nagle muszę zawrócić, ale jest bardzo ciasno. Delikatnie opieram się przodem auta o murek, który raz się przysuwa a raz oddala
(budzę się) jadę dalej, ale już motorem
jedziemy a ona trzyma się mocno żeby nie spaść (budzę się). jedziemy dalej, ale już skuterem
dojeżdżam do jakiegoś serwisu, więc się zatrzymuje i mówię do gościa, żeby mi naprawił jednoślad. A on do mnie mówi coś po czesku
Ja się odwracam i patrze na mój skuter, a tam tylko silnik hahaha. No to czekamy - a mechanik zadzwonił do dwóch innych czechów i coś majstrują. Nagle do warsztatu przychodzi mój ojciec (nie wiem co on robi w moim śnie!). Zaczyna gadać z szefem, a ja do niego, żeby zadzwonił do tego swojego znajomego anioła, bo inni mnie torturują. On mówi, że się z nim pokłócił i nie gadali już ze dwa lata. Nagle się okazało, że znam całą sytuację, i tłumaczę mu, że źle zrozumiał tego anioła, że ten anioł musiał odejść do tej kobiety ale nie chciał kończyć przyjaźni bla bla bla. Sen się kończy. Aha - ta blondynka cały czas koło mnie stała
miała fajna, krótką spódniczkę i taka koszulkę imprezową - nie wiem jak ją opisać. Ale jej mina wskazywała na to, że próbuje coś pojąć hahahaha
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|