Fasolnikov
#21
Nie wiem czemu, ale od jakichś trzech dni cierpię na bezsenność. Wygląda to tak, że zwykle kładę się po 23 i czytam sobie coś aż mi się znudzi, średnio chwilę po północy. Później zabieram się za afirmację pod LD i staram się zasypiać. I tu rodzi się problem. Trzy dni z rzędu po prostu leżę i w byle jakiej pozycji oczy same mi się otwierają. Do tego dochodzą lekkie duszności, przyspieszona praca serca i zmęczenie w ciele przejawiające się ćmiącym bólem w mięśniach. Nie wiem, może spowodowane jest tym, że jest coraz cieplej, nieodpowiednim nawodnieniem? Poszedłem po trzeciej się czegoś w końcu napić zimnego, choć mnie nie suszyło aż tak, i też nie pomogło. Leżałem jeszcze jakiś czas aż w końcu sen przyszedł, ale byłem już tak wkurzony, że nawet go nie zapamiętałem.

Rano obudziłem się koło 7 i położyłem się znów wiedząc, że mogę spać do 8 (przed 9 miałem badania). Śniło mi się, że wstałem z łóżka i sprawdzałem godzinę na moim telefonie, z tym, że wyglądał zupełnie inaczej. Na wyświetlaczu było napisane wielkie Ela (nie znam żadnej Eli, żeby nie było :D). Było to napisane w domyśle wskazywania przez telefon miejsca gdzie się znajduję. Spojrzałem po raz drugi i było napisane Elena. Oczywiście nie skumałem się, że coś tu nie pasuje, ale sen i tak był płytki bo chwilę potem się obudziłem, spojrzałem na telefon i było przed 8, musiałem wstawać.
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.

Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
Mam ryzykowne podejrzenie...
Jak brzmi twoja afirmacja?
Jak raz użyłem " pozostanę świadomy we śnie " to też nie mogłem zasnąć mimo że senne myśli kłębiły się w głowie.
W kazdym razie jak nie trzeba rano nigdzie iść, to ja się ciesze z takich bezsennych nocy, bo dużo łatwiej potem rano o LD
I potrzeba ci nawyku TR po każdym wstaniu z łóżka
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
Zwykle 'będę pamiętał sen i będzie to sen świadomy'. Co do TRów to prawda, pracuję nad tym.
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.

Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
To, że nie możesz zasnąć może też być spowodowane przyziemnymi sprawami - po prostu organizm nie ma ochoty. Nie męczysz się tak za dnia (są wakacje) przez co masz więcej energii i nie jesteś wykończony kładąc się spać. Spróbuj np. pobiegać przed snem, potem szybki prysznic i do łóżka. Opisz ewentualne efekty.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Witam po dość długiej wakacyjnej przerwie. Byłem sobie na obozie i nie miałem dostępu do neta więc nie mogłem pisać tutaj. Cóż, może zacznę od najważniejszego. Zamierzam mimo wszystko uczestniczyć w kursie z opóźnieniem, wiem, że się nie zgłosiłem etc, ale to chyba nie problem by poza konkursem pisać tutaj notatnik tak jakbym uczestniczył w kursie. Tak więc zacznę jutro od dnia 1, i dalej będę leciał wg harmonogramu, chyba, że Slavia ma coś przeciwko :D.


Po drugie chciałbym opisać moje senne doświadczenia z obozu. Sny świadome były 2 z czego jeden kontrolowany. Niby mało jak na 3 tygodnie, ale jak na warunki do spania to i tak dobrze. Zauważyłem prawidłowość taką (chyba oczywistą w sumie), że lepiej się śni, kiedy się idzie spać baardzo zmęczonym i śpi się długo, koło 10h. Tak właśnie 'wywołałem' pierwszy sen.


Wyglądało to mniej więcej tak, że obudziłem się i leżałem w łóżku. Sparaliżowany. Myślę sobie, że to zwykły paraliż senny i wszystko okej. Wyluzować się i będzie dobrze. Uczucia były mocne, nie było tak, że nie czułem ciała, bardziej ucisk na wszystko od szyi w dół, z szyją włącznie. Mimo to nie dusiłem się. Rozluźniłem się i zasnąłem. Następnie znów się 'obudziłem', znów z tym samym uczuciem. Zacząłem się niepokoić, mimo to powtórzyłem czynność. I znów to samo. Zastanowiłem się. Postanowiłem z tym walczyć. Całą wolę skupiłem na podniesieniu prawej ręki. Było bardzo ciężko, ale po kilku próbach udało się. Następnie skupiłem się na poruszeniu głową tak, by zobaczyć resztę pokoju. Znów z trudem i bólem się udało. Spojrzałem i zobaczyłem koleżankę. Ochrypnięty poprosiłem: 'Pomóż mi!' i machnąłem ręką w jej stronę, ale ona tylko 'rozwiała się' jak na jakimś filmie. Usłyszałem szum i chłód wiatru. Następnie znów się 'obudziłem'. Sytuacja znów się powtórzyła. W końcu zrobiłem to co powinienem zrobić na początku. TR z nosem. Z wielkim trudem fizycznym potrzebnym do wykonania testu skumałem, że śnię. Test się powiódł. Zacząłem coraz bardziej się bać. Nie miałem pomysłu co zrobić, bo moje ciało nie mogło się poruszyć. Znów zasnąłem i się 'obudziłem'. Zacząłem powtarzać w myślach: 'Obudź się! Obudź się!'. Nie dało rady. Czułem, że nie mam kontroli. Zacząłem panikować, a sytuacja z koleżanką powtórzyła się tyle razy, że bałem się, że utknąłem i już się nie obudzę. Na szczęście kiedy już zacząłem tracić nadzieję obudziłem się zrobiłem TR i nie mogłem oddychać. Obudziłem się naprawdę. Zdyszany usiadłem w łóżku, tym samym, w którym byłem sparaliżowany. Tym razem mogłem się ruszać. Cudowne uczucie. A sen był straszny. Koszmarny. Dosłownie.


Było to na początku obozu kiedy jeszcze miałem okazję w miarę długo spać. Sen skończył się w środku nocy, koło 4. Przez następne noce nie spałem zbyt głęboko/długo, więc niewiele pamiętam, nie mówiąc już o zyskaniu świadomości we śnie. Cóż, jak już pisałem, spanie po 4h dziennie nie służy śnieniu. Drugi sen, w 100% kontrolowany, był dzisiaj, po podróży, już we własnym łóżku.


Sen był tak długi, a moja pamięć tak słaba, że nawet zaraz po obudzeniu nie pamiętałem go za bardzo, szczególnie początków. Kiedy teraz o tym myślę to dochodzę do wniosku, że być dość zboczony. No ale opiszę.

Nie wiem jak się zaczął. Wiem, że znalazłem się w jakimś pomieszczeniu, dziwnym, nienaturalnym, bez drzwi ani okien. Miało kształt kuli z płaskim dnem. Takie akwarium może, z tym, że ze sklepieniem. Ściany było jasnofioletowe, z ciemnofioletowymi paskami. Sufit i podłoga takie same. Zwróciłem uwagę na środek pokoju, trzy ciemne dziury w podłodze. Kiedy na nie spojrzałem usłyszałem głos w mojej głowie, męski, silny. 'Nie bój się. To są trzy dziury. Kłamstwo, Prawda oraz Prawda w Kłamstwie. Wejdź w pierwszą.'. Zrobiłem jak mi przykazano. Wskoczyłem w ciemną dziurę.

I tu moja pamięć się urywa. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie byłem, co robiłem, pamiętam tylko, że było to stan wojny, może jakiś napad na coś. Na pewno byłem w małym, opuszczonym bielonym domku gdzieś na obrzeżach Katowic. Wiem, że trwało to dość długo. Mógłby to być oddzielny, pełnoprawny, niezapamiętany sen. Oberwałem kilka strzałów z karabinu w łydki podczas biegu. Bolało jak cholera. Mimo to wstałem i uciekałem dalej.

Po jakimś czasie wróciłem do pierwszego pokoju. Znów pojawił się głos. 'Teraz poznasz Prawdę. Wskakuj' Spojrzałem do dziury, która zmieniła kolor. Stała się biała. Wskoczyłem.

I znów pamiętam tylko szczątki, ale włączyły mi się wątpliwości. Najpierw byłem w domu i widziałem moją siostrę biegającą topless w swoim pokoju. Co straszne podobało mi się to wtedy. Masakra. Kiedy mi się znudziło oglądanie, wyszedłem na dwór, na podwórko. Coś tam robiłem jakiś czas. Później zobaczyłem mamę mojego starego kumpla. W samej bieliźnie. Nie jest zbyt ładna, i we śnie też nie była. Parę osób na mnie patrzyło, ona kucała na drodze. 'No co?' powiedziełem 'Kobieta jak kobieta'. Podszedłem do niej i spojrzałem krytycznie, jak na jakiś przedmiot, towar w sklepie. Zajrzałem tu i ówdzie. Nie był to zbyt przyjemny widok. I wtedy zrozumiałem, że na pewno coś jest tu nie tak. Śnie. Ale TRa nie zrobiłem.

Po jakimś czasie znów wróciłem do początkowego pokoju. Głos odezwał się. 'Prawda w Kłamstwie, najważniejsze. Musisz się skupić. Spójrz w otchłań Kłamstwa i przywołaj Prawdę'. Spojrzałem i skupiłem się. Z całej siły. Nic się nie stało. 'Postaraj się mocniej' Pomyślałem o poprzednich historiach i o tym, że śnie, i wtedy w ciemnej dziurze pojawiła się biała kropka. Skopiłem się i powiększyłem tak, żebym mógł w nią wskoczyć. 'Właśnie tak, staraj się dalej' mówił głos. Z tym, że od chwili pojawiania się kropki głos się zmienił. Stał się nienaturalny, jakby przesterowany, piszczący, skrzeczący, nieludzki. Bez zastanowienia wskoczyłem.
I się obudziłem. Wstałem z łóżka rozczarowany, bo wiedziałem, że miało się stać coś ważnego. Wyjrzałem przez okno. Zobaczyłem jakiegoś faceta idącego wyrzucić śmieci. Z tym, że on nie szedł, a raczej posuwał się nie ruszając nogami. Stał w dziwnej pozycji, przypominającej trochę jaskółkę. Zrobiłem TR. To był nadal sen. Zdziwiłem się, bo przecież minęło już tyle czasu..
No ale co, trzeba korzystać. Znów wyszedłem na dwór. Zaczepiłem przypadkowego przechodniów i powiedziałem 'Jestem we śnie a wy jesteście tylko projekcjami, więc musicie mi usługiwać'. 'Tak jest, panie!' odpowiedzieli. Zdziwiłem się, bo projekcje zwykle opierają się. Tak więc zebrałem sobie małą armię sług i zbudowałem mały pałac, coś w stylu indyjskich posiadłości maharadżów. Leżałem sobie na materacu, popijałem drinka, aż nagle pomyślałem sobie, że przydałoby się jakieś towarzystwo. Od razu w myślach usłyszałem coś w rodzaju rozmowy telefonicznej od koleżanki, nazwijmy ją tutaj N. 'Masz półtorej minuty. Choć do mnie.' Pojawiło się odliczanie w prawym dolnym rogu mojego wzroku. Pomyślałem. Osiedle Witosa czy ten domek z Kłamstwa? To drugie. Zrobiłem rozbieg i wyskoczyłem przez okno. Poleciałem prosto do celu ciesząc się lotem, ale martwiąc się, że nie zdążę. Przypomniałem sobie pytanie incestusa o ostrości zmysłów i oceniłem wszystko na 100%. Realność pełna. Lot piękny. Kiedy doleciałem zostało mi pół minuty. Zobaczyłem wyremontowany domek, na zewnątrz rodzice N. Przywitałem się i zapytałem czy jest w domu. Powiedzieli, że jest, ale by się dostać muszę przejść próbę, która ma wykazać jak bardzo mi zależy. Próbowałem ich przegadać jako, że to mój sen i mogę robić co chcę, ale akurat tutaj się nie dało.
Przeszedłem więc na tyły domu i zobaczyłem przeszkloną ścianę za którą leżała na materacu N w bieliźnie. Zostało jakieś 10 sekund. Całą siłą woli i pięści zacząłem niszczyć szkło. Wyrywałem je, kruszyłem, używałem całej mojej mocy, a i tak było ciężko. Licznik doszedł do 0:01 i wtedy wskoczyłem do środka. Spojrzałem na N, ona na mnie i poczułem, że sen się kończy. Pocałowałem ją i zacząłem tracić świadomość (budzić się). Krzyczałem z całych sił: 'Ostrość 100%! Zwiększyść ostrość! Zwiększyć świadomość!' ale to nic nie dało. Obudziłem się.


To całość. Wiem, że straszny wywód, ale musiałem gdzieś to napisać :D.

Czekam na odpowiedź i opinię dotyczącą kursu Slavii.
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.

Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Noc 1: 06.08.2011r - 07.08.2011r.

Pierwszy dzień, powiedzmy, że wziąłem się za to na serio, bo zapisałem wszystkie sny które zapamiętałem. Nawet mamy sukces, bo bez treningu jeden z nich był świadomy. Spałem mniej więcej od 23.30 do 10, więc 10,5h.

Sen nr 1: Byłem na moim ogródku działkowym. Później nie wiadomo kiedy przeniosłem się na podwórko przy moim domu. Widziałem dwoje brudnych żebraków, kobietę i mężczyznę uprawiających seks na środku placu. Przebudzenie koło 4 rano.

Sen nr 2: Razem z rodzicami kupiliśmy mieszkanie niedaleko mojego domu. Poszliśmy je zobaczyć. Syf. Bieda. Ubóstwo. Wszędzie brud, odpadające tynki. Smród. Stół do ping ponga na środku największego pokoju. Zamiast klamek w drzwiach były korki od butelek. Tata szczęśliwy, bo lubi wykonywać remonty i będzie miał co robić. Rozmawiam o tym z siostrą. Dochodzimy do wniosku, że kupiliśmy tą ruderę tylko dlatego, że mamie znudziło się poprzednie mieszkanie. Minęło trochę czasu, okazało się, że kupiliśmy następne mieszkanie na szczycie pobliskiego bloku. Okazało się ogromne. Jeden pokój był wybitnie dziwny, miał specyficzne duże okno z wystającymi małymi (narysowane w dzienniku). Wszedłem do drugiego pokoju. Rozejrzałem się i zobaczyłem Wielki Kanion. W tym pokoju oczywiście. Zawiał wiatr i budynek zaczął się kołysać na boki jak galareta. Ktoś pojawił się obok mnie i kazał mi spadać. Pomyślałem i zrobiłem TR. To sen! Wyskoczyłem przez pobliskie okno i poleciałem przed siebie. Pode mną wielka woda, jakiś ocean. Pojawiła się na nim wyspa śmieci, jakieś kontenery. Wylądowałem na najniższym. Postanowiłem skoczyć z niego i zobaczyć co by było, gdybym umarł przez samobójstwo. Spojrzałem w dół i poczułem strach. Nie dałem rady tego wykonać. Mama mnie obudziła rano. Koło 9.

Odczuwanie zmysłów w tym śnie oceniam słabo, gdzieś na 40%.

Sen nr 3: Oczywiście zostałem obudzony, ale zasnąłem dalej. Siedziałem przy ognisku. Byłem w wojsku. Śpiewaliśmy jakąś pieśń wojenną razem z kompanią. Opowiadaliśmy jakieś kawały. Siedziała z nami jakaś zakonnica w habicie w kolorze moro. Jakiś żołnierz opowiedział świński dowcip przy niej i dostał od wszystkich w twarz.

Jak na pierwszy dzień jestem zadowolony. 10 rzeczy napiszę jutro :D

Statystyki:

Kod:
Zapamiętanych snów: 3
Przespanych godzin: 10
LD: 1

OGÓŁEM
[color=#80BF00]Ilość zapamiętanych snów:[/color] 3
[color=#80BF00]Ilość snów świadomych:[/color] 1
[color=#80BF00]Liczba przespanych godzin:[/color] 10
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.

Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
Dobra robota, miło, że piszesz poziomy zmysłów, liczę ,że kiedyś na podstawie tego będzie można wpaść na jakąś teorię kiedy sny są najbardziej realne i usłużne :)

A projekcje cię złapały w klasyczną pułapkę ( w pierwszym LD) :D
Z opisu wygląda na to, że caly sen ( Notabene genialny ) miales wysoką świadomość ale pelnoprawne LD z pełną kontrolą dopiero po TR. I od tego momentu musiałeś się zagadać z projekcjami i wróciłeś do " snu o ld "
Prawdopodobnie po obudzeniu zdałeś sobie sprawę, że sen nie może narzucić czasu a przede wszystkim - odległości :P Gdybyś wierzył, żę N jest zwykłą projekcją, to spotkałbyś ją za rogiem, a nie musiałbyś do niej lecieć :)

Projekcje nie są usłużne, dopiero gdy odmówi się rozmowy z nimi - wtedy są wredne jak w incepcji :) No ale i tak najgorsze co mogą zrobić to właśnie zagadać cię aż zagłębisz się w sen.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
Noc 2: 06.08.2011r - 07.08.2011r.

Dzisiaj już nie tak pozytywnie, sen zapamiętamy tylko jeden i to w małym stopniu, właściwie tylko skrawkami. Pamiętam, że byłem z powrotem na obozie. Było coś innego, bo spotkałem tam moją panią dermatolog. Później rozmawiałem, a właściwie flirtowałem z niejaką K. Więcej grzechów nie pamiętam :D.

Hm, kiedy tak mówisz, to może masz rację, z tym, że raczej nie powiedziałbym, że nie byłem świadomy. Wszystkie decyzje były moje i sam chciałem polecieć tam, gdzie poleciałem, nie chciałem przywołać jej zza rogu. Dużo było zmiennych, które nie były moim wymysłem (przykładowo z szklaną ścianą czy rodzicami), jednakże wiedziałem, że jestem we śnie. Może straciłem kontrolę. Nie wiem w sumie. Ale świadomy bycia we śnie byłem na pewno.

Swoją drogą cieszę się, że ktoś coś skomentował, bo już zacząłem powoli tracić motywację do rozpisywania się :D.

10 rzeczy których chcę osiągnąć we śnie:
1. Śmierć pod różnymi postaciami.
2. Rozmowa z K i innymi tego typu.
3. Rozmowa ze zmarłym dziadkiem.
4. Poród dziecka.
5. Przechodzenie przez ściany.
6. Zwiedzanie Kalifornii (wycieczka przez stany Fordem Mustangiem).
7. Zwiedzanie uniwersum wymyślonego przez Sapkowskiego w "Narrenturmie"
8. Lot przez Układ Słoneczny i dalej, przez Drogę Mleczną.
9. Zagrać koncert z Brandonem Boydem i całym Incubusem
10. Zrobić tatuaż (sprawdzić poziom bólu :D)

Statystyki:

Kod:
Zapamiętanych snów: 1
Przespanych godzin: 9
LD: 0

OGÓŁEM
[color=#80BF00]Ilość zapamiętanych snów:[/color] 4
[color=#80BF00]Ilość snów świadomych:[/color] 1
[color=#80BF00]Liczba przespanych godzin:[/color] 19
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.

Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
Nic przeciwko nie mam, oczywiście możesz wszystko pisać co chcesz i w jakiej formie chcesz w swoim notatniku, a i czytanie kursu nie-uczestnikom nie jest zabronione, więc proszę bardzo :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
Kolejny wyjazd i kolejne LD zaliczone. Nadal jednak jestem na etapie wymagającym zrozumienia przeze mnie, że coś nie pasuje i trzeba zrobić TR. Tym razem było to spojrzenie w lustro i zobaczenie siebie łysiejącego :D.

Skorzystałem z rady Incestusa i kiedy projekcje chciały ze mną rozmawiać nic im nie mówiłem. I wywiązała się mała strzelanina powietrzna. Całkiem niezłe doznania. Zmysły nawet wyostrzone, bardziej niż w realu. Po jakimś czasie jednak uległem i znów dałem się wprowadzić w pułapkę. Pewna projekcja wkręciła mi, że nie śpię, jestem szalony i zabijam atakujących mnie ludzi naprawdę. Co chwila robiłem TRy z nosem i co ciekawe czasem wydawało mi się, że nie mogę oddychać, a czasem, że mogę. Dlaczego tak się stało? Sen stabilny. Kiedy chciałem się obudzić miałem problem, jednak kilka razy głośno powiedziałem sobie "Obudź się" i się udało. Chwila przebudzenia? Coś pięknego. Haust powietrza i siad. Piękne.
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.

Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1