Witam po dość długiej wakacyjnej przerwie. Byłem sobie na obozie i nie miałem dostępu do neta więc nie mogłem pisać tutaj. Cóż, może zacznę od najważniejszego. Zamierzam mimo wszystko uczestniczyć w kursie z opóźnieniem, wiem, że się nie zgłosiłem etc, ale to chyba nie problem by poza konkursem pisać tutaj notatnik tak jakbym uczestniczył w kursie. Tak więc zacznę jutro od dnia 1, i dalej będę leciał wg harmonogramu, chyba, że Slavia ma coś przeciwko

.
Po drugie chciałbym opisać moje senne doświadczenia z obozu. Sny świadome były 2 z czego jeden kontrolowany. Niby mało jak na 3 tygodnie, ale jak na warunki do spania to i tak dobrze. Zauważyłem prawidłowość taką (chyba oczywistą w sumie), że lepiej się śni, kiedy się idzie spać baardzo zmęczonym i śpi się długo, koło 10h. Tak właśnie 'wywołałem' pierwszy sen.
Wyglądało to mniej więcej tak, że obudziłem się i leżałem w łóżku. Sparaliżowany. Myślę sobie, że to zwykły paraliż senny i wszystko okej. Wyluzować się i będzie dobrze. Uczucia były mocne, nie było tak, że nie czułem ciała, bardziej ucisk na wszystko od szyi w dół, z szyją włącznie. Mimo to nie dusiłem się. Rozluźniłem się i zasnąłem. Następnie znów się 'obudziłem', znów z tym samym uczuciem. Zacząłem się niepokoić, mimo to powtórzyłem czynność. I znów to samo. Zastanowiłem się. Postanowiłem z tym walczyć. Całą wolę skupiłem na podniesieniu prawej ręki. Było bardzo ciężko, ale po kilku próbach udało się. Następnie skupiłem się na poruszeniu głową tak, by zobaczyć resztę pokoju. Znów z trudem i bólem się udało. Spojrzałem i zobaczyłem koleżankę. Ochrypnięty poprosiłem: 'Pomóż mi!' i machnąłem ręką w jej stronę, ale ona tylko 'rozwiała się' jak na jakimś filmie. Usłyszałem szum i chłód wiatru. Następnie znów się 'obudziłem'. Sytuacja znów się powtórzyła. W końcu zrobiłem to co powinienem zrobić na początku. TR z nosem. Z wielkim trudem fizycznym potrzebnym do wykonania testu skumałem, że śnię. Test się powiódł. Zacząłem coraz bardziej się bać. Nie miałem pomysłu co zrobić, bo moje ciało nie mogło się poruszyć. Znów zasnąłem i się 'obudziłem'. Zacząłem powtarzać w myślach: 'Obudź się! Obudź się!'. Nie dało rady. Czułem, że nie mam kontroli. Zacząłem panikować, a sytuacja z koleżanką powtórzyła się tyle razy, że bałem się, że utknąłem i już się nie obudzę. Na szczęście kiedy już zacząłem tracić nadzieję obudziłem się zrobiłem TR i nie mogłem oddychać. Obudziłem się naprawdę. Zdyszany usiadłem w łóżku, tym samym, w którym byłem sparaliżowany. Tym razem mogłem się ruszać. Cudowne uczucie. A sen był straszny. Koszmarny. Dosłownie.
Było to na początku obozu kiedy jeszcze miałem okazję w miarę długo spać. Sen skończył się w środku nocy, koło 4. Przez następne noce nie spałem zbyt głęboko/długo, więc niewiele pamiętam, nie mówiąc już o zyskaniu świadomości we śnie. Cóż, jak już pisałem, spanie po 4h dziennie nie służy śnieniu. Drugi sen, w 100% kontrolowany, był dzisiaj, po podróży, już we własnym łóżku.
Sen był tak długi, a moja pamięć tak słaba, że nawet zaraz po obudzeniu nie pamiętałem go za bardzo, szczególnie początków. Kiedy teraz o tym myślę to dochodzę do wniosku, że być dość zboczony. No ale opiszę.
Nie wiem jak się zaczął. Wiem, że znalazłem się w jakimś pomieszczeniu, dziwnym, nienaturalnym, bez drzwi ani okien. Miało kształt kuli z płaskim dnem. Takie akwarium może, z tym, że ze sklepieniem. Ściany było jasnofioletowe, z ciemnofioletowymi paskami. Sufit i podłoga takie same. Zwróciłem uwagę na środek pokoju, trzy ciemne dziury w podłodze. Kiedy na nie spojrzałem usłyszałem głos w mojej głowie, męski, silny. 'Nie bój się. To są trzy dziury. Kłamstwo, Prawda oraz Prawda w Kłamstwie. Wejdź w pierwszą.'. Zrobiłem jak mi przykazano. Wskoczyłem w ciemną dziurę.
I tu moja pamięć się urywa. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie byłem, co robiłem, pamiętam tylko, że było to stan wojny, może jakiś napad na coś. Na pewno byłem w małym, opuszczonym bielonym domku gdzieś na obrzeżach Katowic. Wiem, że trwało to dość długo. Mógłby to być oddzielny, pełnoprawny, niezapamiętany sen. Oberwałem kilka strzałów z karabinu w łydki podczas biegu. Bolało jak cholera. Mimo to wstałem i uciekałem dalej.
Po jakimś czasie wróciłem do pierwszego pokoju. Znów pojawił się głos. 'Teraz poznasz Prawdę. Wskakuj' Spojrzałem do dziury, która zmieniła kolor. Stała się biała. Wskoczyłem.
I znów pamiętam tylko szczątki, ale włączyły mi się wątpliwości. Najpierw byłem w domu i widziałem moją siostrę biegającą topless w swoim pokoju. Co straszne podobało mi się to wtedy. Masakra. Kiedy mi się znudziło oglądanie, wyszedłem na dwór, na podwórko. Coś tam robiłem jakiś czas. Później zobaczyłem mamę mojego starego kumpla. W samej bieliźnie. Nie jest zbyt ładna, i we śnie też nie była. Parę osób na mnie patrzyło, ona kucała na drodze. 'No co?' powiedziełem 'Kobieta jak kobieta'. Podszedłem do niej i spojrzałem krytycznie, jak na jakiś przedmiot, towar w sklepie. Zajrzałem tu i ówdzie. Nie był to zbyt przyjemny widok. I wtedy zrozumiałem, że na pewno coś jest tu nie tak. Śnie. Ale TRa nie zrobiłem.
Po jakimś czasie znów wróciłem do początkowego pokoju. Głos odezwał się. 'Prawda w Kłamstwie, najważniejsze. Musisz się skupić. Spójrz w otchłań Kłamstwa i przywołaj Prawdę'. Spojrzałem i skupiłem się. Z całej siły. Nic się nie stało. 'Postaraj się mocniej' Pomyślałem o poprzednich historiach i o tym, że śnie, i wtedy w ciemnej dziurze pojawiła się biała kropka. Skopiłem się i powiększyłem tak, żebym mógł w nią wskoczyć. 'Właśnie tak, staraj się dalej' mówił głos. Z tym, że od chwili pojawiania się kropki głos się zmienił. Stał się nienaturalny, jakby przesterowany, piszczący, skrzeczący, nieludzki. Bez zastanowienia wskoczyłem.
I się obudziłem. Wstałem z łóżka rozczarowany, bo wiedziałem, że miało się stać coś ważnego. Wyjrzałem przez okno. Zobaczyłem jakiegoś faceta idącego wyrzucić śmieci. Z tym, że on nie szedł, a raczej posuwał się nie ruszając nogami. Stał w dziwnej pozycji, przypominającej trochę jaskółkę. Zrobiłem TR. To był nadal sen. Zdziwiłem się, bo przecież minęło już tyle czasu..
No ale co, trzeba korzystać. Znów wyszedłem na dwór. Zaczepiłem przypadkowego przechodniów i powiedziałem 'Jestem we śnie a wy jesteście tylko projekcjami, więc musicie mi usługiwać'. 'Tak jest, panie!' odpowiedzieli. Zdziwiłem się, bo projekcje zwykle opierają się. Tak więc zebrałem sobie małą armię sług i zbudowałem mały pałac, coś w stylu indyjskich posiadłości maharadżów. Leżałem sobie na materacu, popijałem drinka, aż nagle pomyślałem sobie, że przydałoby się jakieś towarzystwo. Od razu w myślach usłyszałem coś w rodzaju rozmowy telefonicznej od koleżanki, nazwijmy ją tutaj N. 'Masz półtorej minuty. Choć do mnie.' Pojawiło się odliczanie w prawym dolnym rogu mojego wzroku. Pomyślałem. Osiedle Witosa czy ten domek z Kłamstwa? To drugie. Zrobiłem rozbieg i wyskoczyłem przez okno. Poleciałem prosto do celu ciesząc się lotem, ale martwiąc się, że nie zdążę. Przypomniałem sobie pytanie incestusa o ostrości zmysłów i oceniłem wszystko na 100%. Realność pełna. Lot piękny. Kiedy doleciałem zostało mi pół minuty. Zobaczyłem wyremontowany domek, na zewnątrz rodzice N. Przywitałem się i zapytałem czy jest w domu. Powiedzieli, że jest, ale by się dostać muszę przejść próbę, która ma wykazać jak bardzo mi zależy. Próbowałem ich przegadać jako, że to mój sen i mogę robić co chcę, ale akurat tutaj się nie dało.
Przeszedłem więc na tyły domu i zobaczyłem przeszkloną ścianę za którą leżała na materacu N w bieliźnie. Zostało jakieś 10 sekund. Całą siłą woli i pięści zacząłem niszczyć szkło. Wyrywałem je, kruszyłem, używałem całej mojej mocy, a i tak było ciężko. Licznik doszedł do 0:01 i wtedy wskoczyłem do środka. Spojrzałem na N, ona na mnie i poczułem, że sen się kończy. Pocałowałem ją i zacząłem tracić świadomość (budzić się). Krzyczałem z całych sił: 'Ostrość 100%! Zwiększyść ostrość! Zwiększyć świadomość!' ale to nic nie dało. Obudziłem się.
To całość. Wiem, że straszny wywód, ale musiałem gdzieś to napisać

.
Czekam na odpowiedź i opinię dotyczącą kursu Slavii.
Sny świadome zaliczone: 7.
Sny kontrolowane zaliczone: 4.
Totalna amatorka, praktycznie nic z tego nie pamiętam.