11-02-2020, 17:48
Od kilku lat moje sny się powtarzają. Ale nie są dokładnie takie same. Zawsze będąc w powtarzającym się śnie, wiem że on już kiedyś się zdarzył. Tylko za każdym razem będąc w takich snach, albo je kontynuuję, albo zmieniam przebieg wydarzeń. Czasami mam tak, że pierwsza część snu uciekła mi już z pamięci. Jednak gdy rankiem rozmyślam o takim śnie po chwili przypomina mi się pierwsza część. Może teraz podam jeden przykład, bo gdybym miała opisać wszystkie nikomu nie chciało by się tego czytać.
DOM W SKALE
Sen pierwszy
Szłam szosą aby dotrzeć do jakiegoś dużego miasta. Po drodze natrafiłam na dom wyrzeźbiony w skale i postanowiłam tam na chwilę odpocząć. Weszłam do środka i przywitała mnie jakaś miła pani. Zaoferowała mi mieszkanie na stałe, w zamian za to, że jej pomogę ukończyć dom. Następnego dnia wzięłam kilof i zaczęłam ,,tworzyć,, pomieszczenie. Kolejne dni mijały mi na pomocy w domu i w ogrodzie. Swoje rzeczy miałam w pokoju, do którego wchodziło się po bardzo starych drewnianych schodach. Pewnego dnia podziękowałam za gościnę i udałam się do miasta. Kiedy przechodziłam między budynkami nagle zobaczyłam ogromny meteoryt, który leciał w stronę miasta. Przestraszyłam się, zamknęłam oczy i ukryłam za kontenerem na śmieci. Potem usłyszałam jedynie huk i wszystko znikło.
Drugi sen, który odbył się około 2 lata po pierwszym.
Znowu znalazłam się na szosie. Ponownie chciałam dostać się do miasta, tym razem również zobaczyłam dom w skale. Jednak tym razem wyglądał inaczej, było więcej okien i wydawał się większy. Zapukalam i otworzyła mi ta sama pani, tylko jakby starsza. Uśmiechnęła się i mocno mnie przytuliła, za jej plecami zobaczyłam trójkę dzieci. 2 chłopaków i jedną dziewczynę. Chłopcy, chyba bliźniacy wyglądali na 8 lat, dziewczyna natomiast wyglądała na 13 lat. Weszłam i usiadłam w salonie, którego wcześniej nie było. Pani zaczęła opowiadać, że po moim zaginięciu poczuła pustkę w domu i postanowiła adoptować trójkę rodzeństwa. Po tej rozmowie postanowiłam pójść i odwiedzić mój stary pokój. Schody wydawały się jeszcze bardziej kruche. Po kilku krochach jeden stopień załamał się pode mną i omal nie spadłam z kilku metrów. Po wejściu do pokoju zauważyłam, że wszystko jest tak jak kiedyś, no prawie oprócz dużej warstwy kurzu. Otworzyłam kuferek i rozpłakałam się na widok moich ulubionych rzeczy. Weszłam na dół i wybrałam się razem z dzciakami na taras. Wtedy pani 0owiedziala d0 mnie, że wyglądam jakbym wcale się nie postarzała. Usiadłam do łódki a dzieci zaczęły wiosłowac. Po chwili wpłyneliśmy w bardzo wysokie trzciny, a ja straciłam dzieci z oczu. Wtedy trzciny splotły moje nogi i ręce. Zaczęłam wołać o pomoc, lecz nikt mnie nie słyszał. W końcu spowila mnie ciemność.
Takich snów mam oczywiście więcej, ale zbyt dużo pisania. Dziwi mnie tylko fakt, że przeważnie te same sny miewam po około 2 latach. Nigdy szybciej, ani później. Nie wszystkie sny mi się powtarzają. Zwykle są to takie, które wywołały u mnie wzruszenie lub ogromną radość. Od początku roku 2020, miałam 3 takie sny i mogę się założyć, że wszystkie śniły mi się 2 lata temu. Kompletnie nie mam pojęcia dlaczego się tak dzieje, jak ktoś ma jakieś pomysły, proszę o napisanie. Z góry dziękuję
DOM W SKALE
Sen pierwszy
Szłam szosą aby dotrzeć do jakiegoś dużego miasta. Po drodze natrafiłam na dom wyrzeźbiony w skale i postanowiłam tam na chwilę odpocząć. Weszłam do środka i przywitała mnie jakaś miła pani. Zaoferowała mi mieszkanie na stałe, w zamian za to, że jej pomogę ukończyć dom. Następnego dnia wzięłam kilof i zaczęłam ,,tworzyć,, pomieszczenie. Kolejne dni mijały mi na pomocy w domu i w ogrodzie. Swoje rzeczy miałam w pokoju, do którego wchodziło się po bardzo starych drewnianych schodach. Pewnego dnia podziękowałam za gościnę i udałam się do miasta. Kiedy przechodziłam między budynkami nagle zobaczyłam ogromny meteoryt, który leciał w stronę miasta. Przestraszyłam się, zamknęłam oczy i ukryłam za kontenerem na śmieci. Potem usłyszałam jedynie huk i wszystko znikło.
Drugi sen, który odbył się około 2 lata po pierwszym.
Znowu znalazłam się na szosie. Ponownie chciałam dostać się do miasta, tym razem również zobaczyłam dom w skale. Jednak tym razem wyglądał inaczej, było więcej okien i wydawał się większy. Zapukalam i otworzyła mi ta sama pani, tylko jakby starsza. Uśmiechnęła się i mocno mnie przytuliła, za jej plecami zobaczyłam trójkę dzieci. 2 chłopaków i jedną dziewczynę. Chłopcy, chyba bliźniacy wyglądali na 8 lat, dziewczyna natomiast wyglądała na 13 lat. Weszłam i usiadłam w salonie, którego wcześniej nie było. Pani zaczęła opowiadać, że po moim zaginięciu poczuła pustkę w domu i postanowiła adoptować trójkę rodzeństwa. Po tej rozmowie postanowiłam pójść i odwiedzić mój stary pokój. Schody wydawały się jeszcze bardziej kruche. Po kilku krochach jeden stopień załamał się pode mną i omal nie spadłam z kilku metrów. Po wejściu do pokoju zauważyłam, że wszystko jest tak jak kiedyś, no prawie oprócz dużej warstwy kurzu. Otworzyłam kuferek i rozpłakałam się na widok moich ulubionych rzeczy. Weszłam na dół i wybrałam się razem z dzciakami na taras. Wtedy pani 0owiedziala d0 mnie, że wyglądam jakbym wcale się nie postarzała. Usiadłam do łódki a dzieci zaczęły wiosłowac. Po chwili wpłyneliśmy w bardzo wysokie trzciny, a ja straciłam dzieci z oczu. Wtedy trzciny splotły moje nogi i ręce. Zaczęłam wołać o pomoc, lecz nikt mnie nie słyszał. W końcu spowila mnie ciemność.
Takich snów mam oczywiście więcej, ale zbyt dużo pisania. Dziwi mnie tylko fakt, że przeważnie te same sny miewam po około 2 latach. Nigdy szybciej, ani później. Nie wszystkie sny mi się powtarzają. Zwykle są to takie, które wywołały u mnie wzruszenie lub ogromną radość. Od początku roku 2020, miałam 3 takie sny i mogę się założyć, że wszystkie śniły mi się 2 lata temu. Kompletnie nie mam pojęcia dlaczego się tak dzieje, jak ktoś ma jakieś pomysły, proszę o napisanie. Z góry dziękuję





