Dzienniczek
#1
No cuż czas zacząć pisać dziennik na forum, ale raczej regularny to on nie będzie. Będę zapisywać tylko te sny, które jakoś tak mi zapadły w pamięci.

Idziemy pod górę. Nie wiem już jak długo. Przed oczami przebiega nam jakiś stworek (trochę wygląda jak plastuś). Nie zwracamy na niego większej uwagi i idziemy dalej. Po pewnym czasie doszliśmy na szczyt. Jest noc więc postanawiamy tam przenocować. Musimy siedzieć pod jednym kocem, bo jak tylko któreś z nas się oddali to zaczyna zamarzać. Rano ten sam plastuś przybiega do nas. Na sobie ma białą sukienkę i oklejanie czerwone skrzydełka. Nagle skacze w niebo i przez dłuższy czas go nie widzimy. Spada z powrotem w dół i chyba sie nie rusza, ale udajemy że tego nie widzimy (chyba myśleliśmy, że to jakaś gra fabularna i mamy się zachowywać jakby naprawdę zniknął na niebie). Postanawiamy, że widzieliśmy co mieliśmy zobaczyć i wracamy. 

Jesteśmy już w naszym mieście i znajdujemy się w pałacu królowej. Opisujemy jej co sie działo w naszej podróży. Mieliśmy znaleźć jakis sposób żeby pokonać tych, którzy przyjechali nasze państwo. Królową wysyła nas z misją aby ich pokonać. Wyruszyliśmy o świcie na jakimś szaro-zielonym długonogim stworzeniu. Na polecenie królowej w wyprawie towarzyszyła nam jeszcze jakąś 9-cio letnia dziewczynka. Wjechaliśmy do miasta zajętego przez wrogów i od razu się na nas życiu. Były to stwory wyglądające jak kamienno-kościane pająki wielkości domu. Swoimi długimi ramionami strąciły nas z wierzchowca. Tylko małej udało się uratować. Wylądowała na jakiejś półce wystające ze ściany budynku. Niestety centralnie na nią spadły kwiaty, które wieźliśmy ze sobą, a które w kontakcie ze skórą powodują okropne ataki kaszlu i poparzenia. Jednak jej nic się nie działo, no może po za tym, że miała nieco większy kaszel niż zwykle. W trakcie drogi zdążyliśmy się do niego przyzwyczaić bo miała to praktycznie cały czas. Wtedy tajemniczy głos wytłumaczył nam jej historię. 

W momencie jej śmierci świat się resetował, a ona żyła już prawie tysięczny raz. W każdym przypadku umiera właśnie od tych kwiatów. Dotykała się z nimi już tyle razy, że wyrobiła sobie częściową odporność na ich działanie. Jednak stało to tak długo, że ilość oparów które wdychała wydzielonych właśnie przez nie byla tak ogromna, że już "od początku" kaszel nie opuszczał jej na krok. 

Naprawdę siła uczuć, które odczuwałam podczas tego snu jest naprawdę pozwalająca szczególnie w momencie tłumaczekia historii dziewczynki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Bardzo ładny, baśniowy :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mój dzienniczek snów. kapucynka 1 54 31-03-2021, 20:57
Ostatni post: incestus

Skocz do:

UA-88656808-1