Diabeł
#1
Cześć Wszystkim,

trafiłem tu za sprawą swojego dzisiejszego snu, z którym mam problemy interpretacyjne. A, że był on dość ciekawy to pomyślałem, że może tutaj ktoś zasugeruje coś ciekawego, bądź mnie na coś naprowadzi.

Wszystko działo się w poruszającym się pojeździe (prawdopodobnie pociąg, wyglądało to jak przedział rowerowy). Nie widziałem co się dzieje za oknem, ale czułem, że pojazd się porusza. Patrzyłem na wszystko ze swojej normalnej perspektywy, czyli swoimi oczami, uczestnicząc w wydarzeniach.

Jechałem prawdopodobnie sam (wyczuwałem obecność swojej mamy, ale możliwe, że to wrażenie zlało się z wcześniejszym snem, w którym była), a przynajmniej na początku nikogo nie widziałem i nie wyczuwałem niczyjej obecności. W pewnym momencie gdzieś obok mnie zauważyłem zataczającą się postać ubraną w ciemne, nie zwracające uwagi ubranie. Postać ta zatoczyła się i przewróciła na plecy obok mnie. Gdy na nią spojrzałem, dostrzegłem, że pozbawiona jest twarzy. Twarz była tak jakby odcięta. Spojrzałem w miejsce z którego się pojawiła i dostrzegłem ostre metalowe elementy, na których wisiała twarz i resztki skóry. Odwróciłem się. Po chwili jednak na ziemi leżało już nie ciało, a własnie ta twarz, bez krwi, wyglądająca jak skóra zdarta z ludzkiej twarzy. Trwało to chwilę i w tym momencie nastąpiło jakby zlanie obydwu obrazów. Miałem wrażenie, że na podłodze leży zarówno twarz, jak i ciało, ale osobno, mimo, że w jednym miejscu. Nie było krwi. Dookoła twarzy i ciała wiły się robaki, takie bardziej przypominające glisty, niż jakieś trupie robale. Nie mam również pojęcia czyja była to twarz, ani kto to mógł być. 

W pewnym momencie pojawił się ktoś obok mnie jakiś mężczyzna, wyczułem, że może być policjantem, który podał mi butelkę wody, i powiedział do mnie coś, co zrozumiałem jako polecenie, żeby podejść do zwłok i polać twarz wodą. Obszedłem więc ostrożnie zwłoki dookoła, patrząc na nie z góry. Wtedy dostrzegłem, że z ust trupa wyłonił się wąż. Nie syczał, ale merdał językiem. Polałem go wodą z butelki, a wąż wypełznął z ust i zniknął z pola widzenia. Po paru chwilach twarz zniknęła, zostało ciało pozbawione twarzy. Jednak po kolejnej chwili twarz zaczęła się zasklepiać i formować w coś, co ostatecznie okazało się twarzą diabła z rogami. W pierwszej chwili była nieruchoma, patrząca w przestrzeń do góry. Nie trwało to długo, gdyż twarz diabła zaczęła się obracać w moją stronę, aż w pewnym momencie nasze spojrzenia się spotkały. 

W tym momencie obudziłem się ze snu. Nie czułem w jego trakcie zagrożenia dla swojego bezpieczeństwa, raczej nieokreślony strach. Najbardziej wyraziste elementy tego snu to zwłoki bez twarzy, twarz (a raczej skóra zdarta z twarzy, wyglądająca jak naturalna ludzka maska), robaki, wąż i diabeł. Druga osoba pojawiła się tylko w momencie podawania butelki wody. Poza tym pociąg. Nic więcej. 

Jeśli, ktoś miałby jakieś ciekawe sugestie to zapraszam do dyskusji i z góry dziękuję za pomoc :)

Pozdrawiam,
Behemot
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
No ciężko będzie coś z tego wynieść :). W tym śnie odbija się jakaś mało naturalna i rzadka emocja, typu mistycznego lęku. Wątpię więc, że mogłeś ją gdzieś odczuwać na jawie, bo to prędzej spotykane pod wpływem substancji psychoaktywnych niż w sytuacjach dnia codziennego. Wydaje się więc, bardziej prawdopodobne, że emocja była wtórna do treści, a treść mogłeś wziąć z jakiejś prozy, filmu czy czyjejś opowieści.

Idąc bardziej fantazyjnym torem interpretacji można się zastanawiać, czy nie jest to jakieś skojarzenie z maseczką ochronną :P. Może miałeś jakieś dyskusje koronasceptyczne i zastanawiałeś się nad tymi teoriami spiskowymi ? :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1