Co tu sie...
#1
Stoje sobie na podwórku i zaczynam dosłownie tracić wzrok, a w uszach zaczyna mi piszczeć. Po chwili nie widziałem już nic, kompletna ciemność. Piszczenie w uszach, żeby wam to lepiej zobrazować, brzmiało jak byście siedzieli w kompletnej ciszy ogłuszeni metalowym prętem. Dosłownie miałem wrażenie że właśnie umieram.Przestraszyłem  się więc nie na żarty.
Zauważyłem też, że nie moge sie kompletnie ruszać. Po około 10 sekundach znowu zacząłem widzieć i słyszeć, a czerń zastąpił już jedynie półmrok mojego pokoju. Już wiem co sie stało.

Zazwyczaj jest tak że jeżeli jesteśmy we śnie i sie uświadomimy, to sie własnie budzimy podobnie jak opisałem wyżej (o ile mamy rzadko swiadome sny i brak wprawy). Natomiast w tym przypadku jakimś cudem uświadomiłem się, po czym w momencie jak już mnie wywalało ze snu znów utraciłem świadomość, a zyskałem jej tylko na tyle, aby uznać świat snu za real life xD
Nie mialem czasu na zastanowienie sie wtedy "ej co jest kurde, gdzie ja jestem itd" Patrzyłem tylko na to co sie dzieje, więc nie dziwne że myślałem że umieram xDDDD.

Miałem już dużo FA ale to? 
To było coś zupełnie innego.
Do samego końca nie ogarniałem sprawy. 
Ciężko oddychałem, serce biło jak szalone i po prostu spanikowałem xD

PS:

Po obudzeniu przez pare sekund widziałem na scianach linie, na kształt labiryntu. 
Podczas mrugania mogłem je dostrzec nawet lepiej. Już kiedyś miałem podobnie, tyle że z cyframi.
Od kiedy wstałem, nie śpię już! 
Zalewa mnie ocean mórz!
LD 12
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1