09-05-2017, 23:35
Witam
Po raz kolejny piszę post o śnie... Aczkolwiek pamiętam sny rzadko ale jak mi się przyśnią to zostają w głowie na długi czas.
Śniło mi się ostatniej nocy, że jestem Adolfem Hitlerem. Chodzi mi o chatakter, nie wygląd. Byłem na jakimś polu bitwy, gdzie strzelałem do ludzi. Pojawiło się kilkoro moich znajomych, którzy byli po przeciwnej stronie lec odczułem do nich nienawiść... To moi najlepsi przyjaciele. Mój kolega dostał strzał w głowę a potem nagle uciekaliśmy przed czymś. Ja zjeżdżałem na takiej jakby deskorolce ale leżąc. Moja była dziewczyna (zarazem najlepsza osoba z jaką mam kontakt i taka praktycznie moja najbliższa przyjaciółka) kazała mi uciekać zanim mnie dopadną. Nie bałem się tego co za mną lecz tego co przede mną.
Największą gorczycz czułem jak go ,,postrzelilem" lecz największą jakby stratę, że zostawiłem ją za sobą i sam uciekałem byle dalej, lecz nadal bojąc się co będzie przede mną (zjeżdżałem na takich zakrętach).
Ostatnio rozstała się ze swoim lubym, który w mojej ocenie był idiotą i wspieram ją jak mogę i nagle sen, że zostawiłem ją samą tam gdzieś i nie chciałem nawet zawrócić ale czułem stratę... Sam nie potrafię tego zinterpretować, więc zostawiam tutaj...
Może to przez to, że w życiu, praktycznie każdego dnia czuję się bardzo złym człowiekiem. Czuję, że jestem zły dla ludzi, że zostalem stworzony do czegoś większego.
Staram się pomagać, kilka razy bezdomnym dałem jedzenie, każdy kto jest w problemie może na mnie liczyć (jest taki portal z 6 w nazwie, gdzie wchodziłem tylko dlatego, że dowiedziałem się, że jest tam dużo ludzi w depresji itd., żeby im pomóc jakoś). Sam przeszedłem przez piekło w domu, mało nie popełniłem samobójstwa ale wyszedłem i odbiłem się od dna i staram się dla każdego mieć otwarte serce a jednak dalej czuję się jak zły człowiek... Może dlatego pojawiłem się jako zbrodniarz...
Z góry dziękuję i pozdrawiam!
Po raz kolejny piszę post o śnie... Aczkolwiek pamiętam sny rzadko ale jak mi się przyśnią to zostają w głowie na długi czas.
Śniło mi się ostatniej nocy, że jestem Adolfem Hitlerem. Chodzi mi o chatakter, nie wygląd. Byłem na jakimś polu bitwy, gdzie strzelałem do ludzi. Pojawiło się kilkoro moich znajomych, którzy byli po przeciwnej stronie lec odczułem do nich nienawiść... To moi najlepsi przyjaciele. Mój kolega dostał strzał w głowę a potem nagle uciekaliśmy przed czymś. Ja zjeżdżałem na takiej jakby deskorolce ale leżąc. Moja była dziewczyna (zarazem najlepsza osoba z jaką mam kontakt i taka praktycznie moja najbliższa przyjaciółka) kazała mi uciekać zanim mnie dopadną. Nie bałem się tego co za mną lecz tego co przede mną.
Największą gorczycz czułem jak go ,,postrzelilem" lecz największą jakby stratę, że zostawiłem ją za sobą i sam uciekałem byle dalej, lecz nadal bojąc się co będzie przede mną (zjeżdżałem na takich zakrętach).
Ostatnio rozstała się ze swoim lubym, który w mojej ocenie był idiotą i wspieram ją jak mogę i nagle sen, że zostawiłem ją samą tam gdzieś i nie chciałem nawet zawrócić ale czułem stratę... Sam nie potrafię tego zinterpretować, więc zostawiam tutaj...
Może to przez to, że w życiu, praktycznie każdego dnia czuję się bardzo złym człowiekiem. Czuję, że jestem zły dla ludzi, że zostalem stworzony do czegoś większego.
Staram się pomagać, kilka razy bezdomnym dałem jedzenie, każdy kto jest w problemie może na mnie liczyć (jest taki portal z 6 w nazwie, gdzie wchodziłem tylko dlatego, że dowiedziałem się, że jest tam dużo ludzi w depresji itd., żeby im pomóc jakoś). Sam przeszedłem przez piekło w domu, mało nie popełniłem samobójstwa ale wyszedłem i odbiłem się od dna i staram się dla każdego mieć otwarte serce a jednak dalej czuję się jak zły człowiek... Może dlatego pojawiłem się jako zbrodniarz...
Z góry dziękuję i pozdrawiam!





