Bezgwiezdne
#21
17/08/2020



s e n  4 2
Będę tęsknić

Przyjaciółka wyprowadzała się.
    W śnie mieszkała tam, gdzie mieszkam ja. Było mi bardzo smutno, bardzo to przeżywałam, bo mieszkamy dosłownie minutę drogi od siebie, a ten stan rzeczy bardzo mi się podoba: zawsze można przejść w piżamie, z ręcznikiem na głowie, farbując włosy, w kapciach, choć to centrum miasta, bo to tylko minuta.
    Nie wyprowadzała się daleko (troszkę ponad pół godziny spacerkiem), ale jednak było mi bardzo przykro. Stałyśmy w przedpokoju i żegnałyśmy się.



s e n  4 3
Zamknijcie się, błagam

Nie wiem gdzie byłam.
    Szkoła? Jakaś instytucja — to napewno. Wszyscy podziwiali... terrarium? Coś takiego. Pamiętam, że dostałam od kogoś jakąś niewielką rzecz i byłam święcie przekonana, że to tabletka, więc połknęłam. To nie była tabletka, tylko jakieś coś do terrarium, kłuło mnie to w gardło.
    Ogarnęłam, że znajduję się w szpitalu, szukałam chusteczki, tyle że z nauczycielkami. Weszlam do jakiegoś schowka na miotły, przez głowę przeleciała mi pewna wątpliwość...
    Wykonałam test rzeczywistości z nosem, dał wynik pozytywny. Czułam się świetnie. Wyszłam z tego szpitala, okazało się, że jestem na osiedlu u swoich chrzestnych, chciałam iść do domu.
Wzniosłam się w powietrze — niesamowite uczucie. Podskakiwałam na kosmiczne odległości, w powietrzu machałam rękoma, utrzymując się w jednej linii.
    W połowie drogi latanie znudziło mi się, chciałam wykreować przed sobą drzwi, by przenieść się w wybrane przez siebie miejsce, ale zaczęłam rozmyślać nad tym, ile czasu zostało mi w śnie i przez to straciłam świadomość...
    Leżałam pod płotem z dwiema znajomymi i jakąś dziewczyną. Wykonywałyśmy WILDa. Leżałam pośrodku nich, a jedna stała. Myślałam, że je rozszarpię: one CIĄGLE gadały, komentowały wszystko i nie pozwalały mi się skupić. Gadały, wykonując (pff, wykonując) WILDa. W pewnym momencie zrezygnowałam. Byłam wściekła.
,,Dobrze, że chociaż śpimy pod jednym Niebem..."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
Plus za hałaśliwe wildowanie pod płotem.
Close your eyes and count to 7, when you wake you'll be in heaven.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
18/08/2020



Słaba pamięć snów, może dlatego, że miałam jakąś dziwną noc.
    Nocowała u mnie przyjaciółka, która zasnęła już koło 23, ja w tym czasie miałam dziwnie rozmyślania na temat tego, co jest po śmierci, co oznacza nic i tym podobne. Potem zaczęłam czuć się bardzo nieswojo, jakby ktoś mnie obserwował. Zapaliłam światło i usiadłam na brzegu łóżka. Spisałam zaległe sny, otworzyłam okno nad łóżkiem, wzięłam do siebie kota i znowu próbowałam zasnąć.
    Przebudzałam się kilka razy w nocy, ale koniec końców udało mi się zapamiętać dwa marzenia senne. Spałam dość krótko, więc sny nie były jakoś bardzo rozwinięte, długie czy dziwne.



s e n  4 4
Zamach

Siedziałam z przyjaciółmi w galerii handlowej.
    Pamiętam zamęt, chaos, strach. Powitał nas atak terrorystyczny. Wszyscy mnie o niego oskarżali, a ja nie byłam niczemu winna. Wybiegłam z jakiegoś sklepu odzieżowego, chciałam uciec, ale złapała mnie policja. Krzyczałam, że to nie ja, ale oni nie chcieli mnie sluchać. Wyrywałam się, nawet dobrze mi to szło (czyt. dobrze, jak na mnie w starciu z antyterrorystami), ale koniec końców poddałam się.
    Byłam w swoim pokoju. Czekałam na przyjaciół. Przyszli, ale nie chcieli ze mną gadać. Byłam zrozpaczona, nie wierzyli mi, że ja tego nie zrobiłam.



s e n  4 5
Obóz sportowy

Brat mojej przyjaciółki zrezygnował z obozu sportowego dzień przed wyjazdem, więc oddał mi swoje miejsce.
    Szykowałam wszystko w pośpiechu, zastanawiałam się, czy w ogóle chcę jechać.
,,Dobrze, że chociaż śpimy pod jednym Niebem..."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
19/08/2020



Po pobudce po prawie 5 godzinach spania nie pamiętałam żadnego snu. Przebudziłam się o 4.50 w celu rozbudzenia się i zastosowania WILDa. I tym razem chciałam, żeby wszystko poszło zgodnie z planem — zero rezygnowania po dłuższym czasie, bo ojoj, niewygodnie, pełne skupienie, zero zbędnego myślenia.
    Rozbudzanie trwało do 5.25. W tym czasie próbowałam przypomnieć sobie sny (całkowita pustka w głowie), byłam w pełni nastawiona na LD, wykonałam parę razy test rzeczywistości, posiedziałam na forum.
    W końcu położyłam się na plecach i zaczęłam skupiać się na oddechu. Rozluźniłam wszystkie mięśnie, parę razy towarzyszyło mi uczucie opadania. I nagle coś mi zaczęło miauczeć. Nieźle wkurzona zerwałam się z łóżka i otworzyłam kotu drzwi. Powróciłam do wykonywanej techniki, ponownie skupiając się na oddechu. A raczej próbując się skupić, bo moje myśli samoistnie przerzucały się na jakieś losowe rzeczy — nie sądzę, żeby to były hipnagogi, poprostu tak mam. Próbowałam jednak zachować pełen profesjonalizm i takie tam.
    Parę razy traciłam świadomość tego, jak rozmieszczone są moje kończyny, ale to było tylko chwilowe, bo potem wszystko wracało do normy. W pewnym momencie moje ciało poderwało się do góry, pomyślałam przez chwilę nad tym, czy ten fakt mógł zaszkodzić wykonywanej technice.
    Leżałam długo — bez skutków. Nie mogłam zasnąć, to 35 minut to widocznie odrobinę za długo, zważając jeszcze na ten fakt, że poszłam do kuchni napić się, rozbudzając niepotrzebnie ciało.
    W pewnym momencie stwierdziłam, że wtedy nie miało to już żadnego sensu i postanowiłam rozegrać to inaczej przy kolejnej próbie, ograniczając ruchy do minimum, skracając czas rozbudzania, by nie mieć problemów z zaśnięciem. Przerzuciłam się na bok, moje ciało było lekko ociężałe od leżenia, jak się okazało, ponad godzinę w jednej pozycji. Było mi cholernie wygodnie, zasypiając kierowałam myśli ku MIDLowi. Przecież plan B zawsze musi być.



Spałam potem z 7 godzin, czyli łączna ilość godzin przespanych tej nocy wynosiła 12, a 12 godzin to maksimum snu dla mojego organizmu, przy niezaburzonym zegarze biologicznym.
    Zapamiętałam 2 sny (z czego pierwszy przypomniał mi się, w chwili nagrywania na dyktafon drugiego). I chyba to WBTB coś podziałało...



s e n  4 6
Konkurs piosenki unijnej

Brałam udział w konkursie na piosenkę o Unii Europejskiej, z tym, że w całym tym konkursie bardziej chodziło o tekst i emocje, więc ja recytowałam.
    Siedziałam w salonie u chrzestnych (ale tak jakby w autokarze dla gwiazd (?)), gdzie odbywała się jakaś impreza rodzinna. Tam też uczyłam się tekstu na pamięć. Pamiętam wers: czemu ty się, zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś — a więc musisz minąć. Miniesz — a więc to jest piękne. W ogóle zalatywało Szymborską na kilometr.
    Moja dawna polonistka wybrała mi 3 zwrotki z tej unijnej piosenki, twierdząc, że mam przekazać to, co najważniejsze.
    Potem wyszłam na scenę, na próbę. Stwierdziłam, że spróbuję zaśpiewać. A ja śpiewać nie umiem. Kiedy potem zobaczyłam nagranie, załamałam się.
Scena, widownia i ogólnie cały ten konkurs przypominał Eurowizję.
    Wróciłam do salonu. W telewizji leciał jakiś film. Ktoś mnie w którymś momencie zagadał i przegapiłam końcówkę. Było mi bardzo przykro. Ktoś sprawdził, że ten film leciał jeszcze w sobotę (czyli nazajutrz w tym śnie), więc dostałam informację, że skoro zostaję tu na noc, to sobie obejrzę.
    Miałam pół godziny do oficjalnego występu, poszłam do łazienki, by ćwiczyć. Bardzo podobał mi się sposób, w jaki głosiłam ten monolog, miałam super dykcję, bardzo się wczuwałam. Co chwilę wołał mnie tata, który stwierdził, że to niemiłe, że poszłam sobie. Ja jednak byłam zdania, że nie mogę popełnić gafy na żywo, przed milionami.
    Miałam pomóc rodzinie rozbierać choinkę. Zdziwiłam się, bo był dopiero pierwszy dzień świąt. Umyłam sobie włosy, zastanawiając się, czy wyschną mi do występu.



s e n  4 7
Porwanie, latanie i całowanie

Byłam prowadzącym w programie, który łączył Malanowskiego i Nasz nowy dom.
    Ludzie mieli szansę zbierać podpisy, by miasto wybudowało dla nich nowy, duży blok o nazwie Narodowy, ale jednak ludziom nie chciało się składać żadnych petycji czy czegoś tam.
    Ja, jako prowadzący, poznałam jakąś parkę, która bardzo chciała mieć balkon, tyle że nie od strony, parkingu, tylko ulicy, by ludzie uśmiechali się na widok kwiatów i roślin na tym balkonie. Powiedziakam im, że zrobię co w mojej mocy, ale nic nie obiecuję.
    Wściekli się. Związali mnie i moją siostrę na jakimś obrotowym krześle i torturowali, bo MUSIELI mieć ten balkon. Puścili muzykę i powiedzieli, że za każde słowo (czy to pomiędzy nami, czy to zanucenie piosenki) dostaniemy pięścią w twarz. Dostałam parę razy. Nie pamiętam bólu.
    Ogłosili, że muszą wyjść na 2 godziny, by udać się do innego miasta do sklepu budowniczego. Kiedy wyszli, przegryzłam sznur związany na moim nadgarstku, potem pomogłam to zrobić mojej siostrze. Wzięłyśmy słoik z pieniędzmi i podbiegłyśmy szybko do drzwi, by uciec. Przez judasza zobaczyłam, że ta psychiczna kobieta wchodzi po schodach, ale wtedy nie było już odwrotu, ryzyko było najbezpieczniejszą opcją. Wybiegłam. Po drodze uderzyłam ją w twarz, moja siostra chyba została, ale nie wiem, bo nagle sen całkowicie zmienił fabułę.
    Podskoczyłam. Wzniosłam się w powietrze. Wróciłam na ziemię, parędziesiąt metrów dalej. Powtarzałam to.
    Cieszyłam się, że udało mi się osiągnąć świadomy sen, ale wtedy nie byłam niczego świadoma. Nie zachowywałam się jak ja po uświadomieniu, wtedy bardziej byłam spokojna, niewzruszona, obojętna. Zwykły sen o LD, nic ponad.
    W miedzyczasie przypomniało mi się, że nie oddałam książek do biblioteki i zastanawiałam się, jak mam układać książki na półce, czy oceną od najwyższej do najniższej, czy kolorem okładek, czy gatunkami...
    W pewnym momencie latanie przestało mi się udawać, podskakiwałam na niewielkie odległości i odrazu spadałam. Byłam wtedy na jakimś osiedlu. Usłyszałam piosenkę If i could fly. Uwierzyłam w siebie i przy wersie I'll be coming right back home to you wzniosłam się ku górze. Czułam się jak w teledysku. Przy for your eyes only I show you my heart jakiś chłopak się do mnie dołączył. Wirowaliśmy w powietrzu przy piosence pewnego boysbandu, a ludzie na dole podziwiali nas i klaskali. Piękna scena.
    Niby wiedziałam, że to sen, ale jednak nie do końca to ogarniałam.
    Spotkałam po drodze przyjaciółki, ale stwierdziłam, że nie chcę się z nimi spotykać. Byłam zdania, że to MÓJ sen i że chciałam go spędzić sama, chodząc sobie w pełnym spokoju i skupieniu, podziwiając moją wewnętrzną kreatywność. Powiedziałam, że przecież spotykamy się prawie codziennie w realu i  chociaż w mojej glowie chciałabym trochę prywatności.
    Ten sam chłopak, z którym tańczyłam, wyznał mi, że chce się ze mną całować, a potem zniknął. Pamiętam go jako kogoś, kto był, nie pamiętam jak wyglądał.
,,Dobrze, że chociaż śpimy pod jednym Niebem..."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
No i bardzo ładnie :). Ja głównie właśnie w takim mechanizmie miałem LD po WBTB, bezpośrednie wejście w sen zdarzało się okazyjnie. Im krótszy okres od zaśnięcia do przejaśnienia świadomości, tym mniej będzie snów o LD a więcej pełnych LD, kwestia czasu :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
20/08/2020



Dzień wcześniej miałam bardzo luźny dzień. Obudziłam się o 13 i do godziny 17 nie zrobiłam właściwie nic oprócz tego, że spisałam zaległe sny.
    O 17 postanowiłam wyjść na spacer i zastosować technikę ADA. Wiele razy sprawdzałam rzeczywistość. Myślałam o bardzo klarownym, przejrzystym, długim i wspaniałym świadomym śnie, jaki mogę przeżyć tej nocy. Chciałam udoskonalić wykonywanie WILDa o parę drobnych, aczkolwiek ważnych aspektów takich jak: krótszy czas rozbudzania się, żadnego wstawania z łóżka i robienia gwałtownych ruchów.



O 4.25 obudziłam się do WBTB i niestety stety położyłam się spowrotem. Przysnęło mi się do 4.50, ale w tym czasie przyśnił mi się sen.



s e n  4 8
Spotkałam go!

Leżałam sobie na podlodze u siebie w pokoju pod kołdrą. Było już późno, oglądałam na telefonie jakiś film, gdzie Ed Sheeran wpłaca datki na zwierzęta, spotykając po drodze ludzi.
    Szedł dalej, a ja usłyszałam w pokoju czyjeś kroki i nagle ktoś popukał mnie po ramieniu. Wstałam. Stał przede mną Ed Sheeran.
    Mówił coś do mnie, był bardzo miły, zachowywał się jak typowy Anglik. Chciałam coś powiedzieć, ale bałam się, że wyśmieje mój angielski. Przytulił mnie. Zrobił to mocno, z ogromnym zaangażowaniem. Cyknęliśmy wspólną fotkę i poszedł. Bałam się go poprosić o autograf, zapomniałam jak to powiedzieć.
    Poszłam do salonu i chwaliłam się całej rodzinie, kogo spotkałam, nie chcieli mi w to uwierzyć, więc pokazałam zdjęcie. Byłam szczęśliwa.
     Rozmawiałam o tym z babcią. Powiedziałam, że jak to tylko sen, to chyba się pogrąże w rozpaczy. Odpowiedziała, że gdyby to był sen, to już dawno bym się obudziła.
     Potem podrabiałam podpis rudego, żeby mieć. Zastanawiałam się, co myślał o moim pokoju.



Wybudziłam się z tego snu sama, spokojnie otworzyłam oczy i sprawdziłam godzinę. Była 4.50. Miałam wybudzać się do 5.10.
    Zapisałam sen i postanowiłam znowu spróbować WILDa. Przysnęło mi się. Nie pamiętałam potem żadnego snu.
,,Dobrze, że chociaż śpimy pod jednym Niebem..."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
21/08/2020



s e n  4 9
Urodziny bez jubilata

Przyjaciel miał mieć urodziny.
    Chcieliśmy zrobić mu fajną niespodziankę i zorganizować imprezę urodzinową. Wybraliśmy na to dni z X na Y.
    Problem polegał na tym, że w ten dzień nie było go w mieście. Każdy jakby miał to gdzieś i nie chciał przekładać terminu. W końcu sam jubilat zabrał głos i kazał zorganizować imprezę wtedy, gdy on będzie obecny.



WBTB trwało od 3.45 do 4.10.
    W tym czasie zapisałam sen u góry. W planach miałam MILDa.
,,Dobrze, że chociaż śpimy pod jednym Niebem..."
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1