Pamiętam 3 lub 4 sny z dzisiejszej nocy, których fabuła trochę zlewa mi się w jedno lub pamiętam tylko pojedyncze elementy fabuły. No ale, opiszę i tak to, co pamiętam w miarę sensownie
Sen, który najlepiej pamiętam: Byłam 'w ciele' aktorki:
Alekandra Zienkiewicz i uciekałam przed jakimś bandziorem. Tzn na początku wyglądało to tak, że stałam z nim przed tunelem i on co chwilę mówił do mnie zmienionym głosem (takim, jak czasem mają ludzie w TV, kiedy nie chcą ujawnić swojej tożsamości) "Dawaj nerkę!". Trochę mnie zdziwiło to, czy on oczekuje ode mnie, że dam mu wyciętą nerkę w reklamówce, czy co? Ale stwierdziłam, że nawet, jeśli chce mi ją wyciąć, to nie zamierzam mu na to pozwolić. Wbiegłam do tego tunelu i zaczęłam zwiewać przed nim. Ucieszyłam się, widząc, że nie biegnie za mną. Jednak przy końcu tunelu, z drugiej strony, złapał mnie jego kolega. Przerzucił mnie sobie przez ramię i razem z trzecim bandziorem zaniósł do jakiegoś pomieszczenia. Byłam przerażona, wiedziałam, że już po mnie. Ale w tej chwili przede mną rozsunęła się kurtyna, ukazał się baner z napisem w stylu "Mamy Cię!". Za kurtyną siedziała obsada serialu "Pierwsza miłość", okazało się, że cała ta akcja to kawał, w dodatku jest to jakiś program emitowany w TV. Ucieszyłam się, że to jednak żarty
Drugi sen był o tym, że słuchałam jakiejś orkiestry, moja koleżanka, a jednocześnie była użytkowniczka tego forum (wiolonczelistka95) grała na instrumencie, który wyglądał jak mała prostokątna skrzynka obszyta różnymi kolorowymi nićmi. Granie na nim polegało na tym, że potrząsało się nim w dosyć szybkim tempie. Nagle zjawił się Wojciech Modest Amaro (taki bardzo znany szef kuchni) i kazał mi na tym grać. Okazało się, że wcale nie jest to takie proste, bo trzeba grać w odpowiednim rytmie. Okazało się również, że gram nieprawidłowo, bo nie powinnam się skupiać na tym, tylko wyłączyć myślenie. Próbowałam się z nim kłócić, że dobrze gram i że wcale nie jestem skupiona. On stwierdził, że poziom skupienia zmierzymy moją zdolnością obsługiwania terminala (do płatności kartą kredytową). Jak na złość, nic mi nie wychodziło, byłam poirytowana (choć według logiki, dobrze, że mi nie wychodziło, bo to znaczyło, że naprawdę nie byłam skupiona)...
Potem mam jeszcze hasła, które za bardzo do niczego nie pasują, ani też nie wiem do czego to przykleić: zimny rosół (2 talerze), gimnastyka na podłodze, imieniny Kim Kardashian, która naprawdę ma na imię Zofia, nie pójdę nad jezioro.
Hm no i prawdę powiedziawszy, pamiętam jeszcze jeden sen, który jednak nie nadaje się do publicznej publikacji