02-08-2011, 17:18
Cóż. Przyznaję, nie postarałam się. Zapamiętałam tylko dwa sny. W ciągu dnia miałam sporo na głowie, więc wieczorem nie skupiłam się dostatecznie.
Sen 1
Jest wieczór, środek zimy. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że właśnie powinnam zasiąść do wigilijnego stołu, tak jak większość ludzi. Mnie jednak nawet nie było w domu. Wraz z kilkoma innymi osobami biegłam oblodzonym chodnikiem, uciekając przed czymś. Tym 'czymś' okazał się Joker. Pojawiał się i znikał, zanosząc się obłąkańczym śmiechem. Kiedy zostawialiśmy go w tyle, on nagle pojawiał ię kilka metrów przed nami. Nagle okazało się, że biegnie ze mną moja najbliższa rodzina (tak naprawdę jacyś obcy ludzie). Byli przerażeni i biegli jak stado ogłupiałych owiec. Tylko ja nie panikowałam. Zdziczała grupka wyprzedziła mnie, nagle zaczęła piszczeć i wpakowała się do najbliższego domu. Moim oczom ukazał się nasz prześladowca zwisający z balkonu na pierwszym piętrze. Rzecz jasna rechotał z uciechy mimo iż nie mógł wyswobodzić kołnieża fraku zaczepionego o jakiś element. Jako jedyna nie weszłam do domu, lecz pobuiegłam dalej ulicą. Sen skończył się dziwnym wrażeniem, że mój ojciec został porwany.
Sen 2
Króciutki sen. Właściwie jedna wizja, z której cały czas się śmieję. Występował w nim mój tato (dziwne, że mojego ojca w snach zawsze odgrywa jakiś ocby mężczyzna). Otaczał go labirynt niskich, kamiennych płotków, a on sam jechał na mega szybkim żółwiu, wymachując ręką (jakby miał w niej lasso). Wrzeszczał z uciechy. Żółw też chyba był zadowolony: pędził z językiem na wierzchu i wytrzeszczonymi w zdumieniu oczami.
Interpretacja
Zauważyłam, że dosyć często śni mi się moja rodzina- nie ta prawdziwa z którą żyję na codzień, lecz... inna. Ogólnie bliskie osoby: przecież także moi przyjaciele, niektórzy co ciekawsi znajomi. Być może dlatego, że odgrywają w moim życiu ważną rolę. Po prostu. Tylko dlaczego zawsze ich coś gnębi? Może nie zawsze- w drugim śnie przecież mój 'ojciec' wydawał się szczęśliwy. Chociaż żółwie rodeo? Ciekawe. Być może żółw śnił mi się dlatego, że wczoraj dużo myślałam o pokemonach? Bóg wie dlaczego.
Nie mam pojęcia jak to zinterpretować. Czy to w ogóle można jakoś zinterpretować? Jeśli macie pomysły, proszę, piszcie
Zapamiętanych snów: 2
Przespanych godzin: 8
LD: 0
Sen 1
Jest wieczór, środek zimy. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że właśnie powinnam zasiąść do wigilijnego stołu, tak jak większość ludzi. Mnie jednak nawet nie było w domu. Wraz z kilkoma innymi osobami biegłam oblodzonym chodnikiem, uciekając przed czymś. Tym 'czymś' okazał się Joker. Pojawiał się i znikał, zanosząc się obłąkańczym śmiechem. Kiedy zostawialiśmy go w tyle, on nagle pojawiał ię kilka metrów przed nami. Nagle okazało się, że biegnie ze mną moja najbliższa rodzina (tak naprawdę jacyś obcy ludzie). Byli przerażeni i biegli jak stado ogłupiałych owiec. Tylko ja nie panikowałam. Zdziczała grupka wyprzedziła mnie, nagle zaczęła piszczeć i wpakowała się do najbliższego domu. Moim oczom ukazał się nasz prześladowca zwisający z balkonu na pierwszym piętrze. Rzecz jasna rechotał z uciechy mimo iż nie mógł wyswobodzić kołnieża fraku zaczepionego o jakiś element. Jako jedyna nie weszłam do domu, lecz pobuiegłam dalej ulicą. Sen skończył się dziwnym wrażeniem, że mój ojciec został porwany.
Sen 2
Króciutki sen. Właściwie jedna wizja, z której cały czas się śmieję. Występował w nim mój tato (dziwne, że mojego ojca w snach zawsze odgrywa jakiś ocby mężczyzna). Otaczał go labirynt niskich, kamiennych płotków, a on sam jechał na mega szybkim żółwiu, wymachując ręką (jakby miał w niej lasso). Wrzeszczał z uciechy. Żółw też chyba był zadowolony: pędził z językiem na wierzchu i wytrzeszczonymi w zdumieniu oczami.
Interpretacja
Zauważyłam, że dosyć często śni mi się moja rodzina- nie ta prawdziwa z którą żyję na codzień, lecz... inna. Ogólnie bliskie osoby: przecież także moi przyjaciele, niektórzy co ciekawsi znajomi. Być może dlatego, że odgrywają w moim życiu ważną rolę. Po prostu. Tylko dlaczego zawsze ich coś gnębi? Może nie zawsze- w drugim śnie przecież mój 'ojciec' wydawał się szczęśliwy. Chociaż żółwie rodeo? Ciekawe. Być może żółw śnił mi się dlatego, że wczoraj dużo myślałam o pokemonach? Bóg wie dlaczego.
Nie mam pojęcia jak to zinterpretować. Czy to w ogóle można jakoś zinterpretować? Jeśli macie pomysły, proszę, piszcie

Zapamiętanych snów: 2
Przespanych godzin: 8
LD: 0
Kod:
OGÓŁEM
[color=#80BF00]Ilość zapamiętanych snów:[/color] 6
[color=#80BF00]Ilość snów świadomych:[/color] 0
[color=#80BF00]Liczba przespanych godzin:[/color] 17




