30-07-2011, 13:05
Jeszcze tym starszym snem chciałem się podzielić:
Zyskałem w jakiś sposób świadomość w scenerii kampusu kolonijnego. Było tam pełno moich znajomych ze studiów więc postanowiłem wykorzystać okazję i sprawdzić nurtujące mnie pytanie : kto jest najsilniejszy?
Zorganizowałem więc walki projekcji, lecz okazało się,że nie zbyt możliwa jest kontrola nad taką masą i projekcje wkrótce zaczęły naparzać i mnie
Umknąłem szybko przez ogrodzenie, które w tym przypadku było wysokim jak wieżowiec billboardem z meczem nogi i za nim ujrzałem jeden z ładniejszych widoków z moich snów:
Większość przestrzeni zajmował płaski teren po wyciętym lesie, pozostały na nim tylko ogromne pnie ( stary motyw ) , przewrócone drzewska i jakieś szopy i narzędzia z tartaku. Na horyzoncie za mgłą widać było miasto, z paroma kopcami, na których na piedestał położono te właśnie wielkie srebrne kloce wyciętego drzewa.
Najbardziej niesamowite było niebo - siwoczarne chmury zaczynały się tuż nad miastem i rozciągały się przez większość widoku - a stałem wysoko. Ich kształt przypominał zarys kontynentów na kuli ziemskiej, a ruszając się powoli na boki odsłaniały coraz to kolejne warstwy podobnych konglomeratów chmur ustawionych w stałej odległosci od siebie w około 10ciu rzędach.
W innym śnie przyśnił mi się sad z dziwacznymi owocami: kształtem niby mała płaska dynia, ale rośnie na drzewie jak jabłko. Jasnopomarańczowa, z czterema otworami u dołu , lekka i prześwitująca, budową przypomina abażur lub latarnie chińską ( taką jak dzieci na roraty noszą )
Pełna soku, ale u dołu sok czerwony i tak gęsty, że nie wylewa się przez otwory a ku górze robi sie ciemny, płynny i prawie gasi pragnienie
Ale smaku we śnie nie potrafie wyczuć 
Dzisiaj z kolei miałem pierwszy od tygodnia ld złej jakości. Zastanawiam się, czy długość i jakość ld tamtego tygodnia były uwarunkowane moim tyle trwającym ciągiem alkoholowym, czy wzmożoną uwagą spowodowaną zwiedzaniem Gdańska...
Zyskałem w jakiś sposób świadomość w scenerii kampusu kolonijnego. Było tam pełno moich znajomych ze studiów więc postanowiłem wykorzystać okazję i sprawdzić nurtujące mnie pytanie : kto jest najsilniejszy?

Zorganizowałem więc walki projekcji, lecz okazało się,że nie zbyt możliwa jest kontrola nad taką masą i projekcje wkrótce zaczęły naparzać i mnie

Umknąłem szybko przez ogrodzenie, które w tym przypadku było wysokim jak wieżowiec billboardem z meczem nogi i za nim ujrzałem jeden z ładniejszych widoków z moich snów:
Większość przestrzeni zajmował płaski teren po wyciętym lesie, pozostały na nim tylko ogromne pnie ( stary motyw ) , przewrócone drzewska i jakieś szopy i narzędzia z tartaku. Na horyzoncie za mgłą widać było miasto, z paroma kopcami, na których na piedestał położono te właśnie wielkie srebrne kloce wyciętego drzewa.
Najbardziej niesamowite było niebo - siwoczarne chmury zaczynały się tuż nad miastem i rozciągały się przez większość widoku - a stałem wysoko. Ich kształt przypominał zarys kontynentów na kuli ziemskiej, a ruszając się powoli na boki odsłaniały coraz to kolejne warstwy podobnych konglomeratów chmur ustawionych w stałej odległosci od siebie w około 10ciu rzędach.
W innym śnie przyśnił mi się sad z dziwacznymi owocami: kształtem niby mała płaska dynia, ale rośnie na drzewie jak jabłko. Jasnopomarańczowa, z czterema otworami u dołu , lekka i prześwitująca, budową przypomina abażur lub latarnie chińską ( taką jak dzieci na roraty noszą )
Pełna soku, ale u dołu sok czerwony i tak gęsty, że nie wylewa się przez otwory a ku górze robi sie ciemny, płynny i prawie gasi pragnienie
Ale smaku we śnie nie potrafie wyczuć 
Dzisiaj z kolei miałem pierwszy od tygodnia ld złej jakości. Zastanawiam się, czy długość i jakość ld tamtego tygodnia były uwarunkowane moim tyle trwającym ciągiem alkoholowym, czy wzmożoną uwagą spowodowaną zwiedzaniem Gdańska...





