07-07-2011, 17:33
Nie zapisałem snu w notatniku, więc może być problem z pamiętaniem wszystkich szczegółów. Postaram się opisać wszystko jak najdokładniej.
Byłem na wycieczce szkolnej. Zapadła noc, poszliśmy spać. Były tylko 4 łóżka, więc wszyscy spaliśmy jak leci razem ze sobą. I... pod łóżkami też
Zawołały mnie dwie dziewczyny, żebym spał z nimi, bo się boją same pod łóżkiem xD Byłem ubrany w szlafrok. Zasnąłem prawie natychmiast. Obudziłem się w innym miejscu, było to co prawda to samo pomieszczenie, ale inne łóżko, na którym już spałem normalnie... z jednym wyjątkiem, nie mogłem się ruszać, czułem, że to paraliż. Na szczęście był tylko częściowy, bo mogłem ruszać ręką. Zrobiłem RT - pozytywny
W tym momencie zaczynam się przebudzać. Jednym okiem widzę kolegów, którzy zbierają się gdzieś, wychodzą. Sen przeplata się z rzeczywistością (w rzeczywistości ta rzeczywistość, która wydawała mi się rzeczywista również była snem
Mówię sobie, dobra mam jeszcze chwilę czasu na LD. Nie ruszam się, czekam aż mnie wsysnie do świata snów. Ładuje się jakieś otoczenie, bardzo niewyraźne. Z drugiej strony myślę sobie, nie no, znając ich pewnie mnie zostawią i co będę robił cały dzień. Próbuję się wybudzić. Dalej trzyma mnie mocno paraliż, po chwili mozolnej walki udaje mi się oswobodzić. Nikogo z mojej klasy już nie ma. Zamiast ich, przy stole siedzi jakiś dziadek i obala wódkę
Coś do mnie mówił, ale już nie pamiętam o co chodziło. Sen toczy się już dalej nieświadomie...
Byłem na wycieczce szkolnej. Zapadła noc, poszliśmy spać. Były tylko 4 łóżka, więc wszyscy spaliśmy jak leci razem ze sobą. I... pod łóżkami też
Zawołały mnie dwie dziewczyny, żebym spał z nimi, bo się boją same pod łóżkiem xD Byłem ubrany w szlafrok. Zasnąłem prawie natychmiast. Obudziłem się w innym miejscu, było to co prawda to samo pomieszczenie, ale inne łóżko, na którym już spałem normalnie... z jednym wyjątkiem, nie mogłem się ruszać, czułem, że to paraliż. Na szczęście był tylko częściowy, bo mogłem ruszać ręką. Zrobiłem RT - pozytywny
W tym momencie zaczynam się przebudzać. Jednym okiem widzę kolegów, którzy zbierają się gdzieś, wychodzą. Sen przeplata się z rzeczywistością (w rzeczywistości ta rzeczywistość, która wydawała mi się rzeczywista również była snem
Mówię sobie, dobra mam jeszcze chwilę czasu na LD. Nie ruszam się, czekam aż mnie wsysnie do świata snów. Ładuje się jakieś otoczenie, bardzo niewyraźne. Z drugiej strony myślę sobie, nie no, znając ich pewnie mnie zostawią i co będę robił cały dzień. Próbuję się wybudzić. Dalej trzyma mnie mocno paraliż, po chwili mozolnej walki udaje mi się oswobodzić. Nikogo z mojej klasy już nie ma. Zamiast ich, przy stole siedzi jakiś dziadek i obala wódkę
Coś do mnie mówił, ale już nie pamiętam o co chodziło. Sen toczy się już dalej nieświadomie...





