30-06-2011, 19:48
Też jestem zdania, że można ten problem rozwiązać w tradycyjny sposób. Prochy - tfuu - tylko trują organizm i ogłupiają. Swoimi czasy też miałem coś podobnego, może na mniejszą skalę, (np. to z odświeżaniem pulpitu
) ale już chyba minęło. Wrażenie "kogoś" w pokoju również się pojawiało. Któregoś dnia się wkur**łem, wszedłem na strych o północy i czekałem na przeciwnika. Oczywiście, nikt się nie zjawił. To powiedziałem (pomyślałem), że mam go w dupie i poszedłem spać. Z czasem uczucie zaczęło słabnąć, a potem całkowicie zniknęło. Szkoda, że to było tak dawno, teraz mam znacznie lepszy sposób, na takie różne dziwactwa. Po prostu się relaksuje. Nie chodzi mi tutaj o odprężenie. Puszczam wszelkie napięcia. Nic nie robię i czekam. Cokolwiek jest, pozwalam temu być. Po chwili zdaję sobie sprawę, ja nadal tutaj jestem, nic się nie zmieniło. Przeważnie potem zaczynam się z siebie śmiać
) ale już chyba minęło. Wrażenie "kogoś" w pokoju również się pojawiało. Któregoś dnia się wkur**łem, wszedłem na strych o północy i czekałem na przeciwnika. Oczywiście, nikt się nie zjawił. To powiedziałem (pomyślałem), że mam go w dupie i poszedłem spać. Z czasem uczucie zaczęło słabnąć, a potem całkowicie zniknęło. Szkoda, że to było tak dawno, teraz mam znacznie lepszy sposób, na takie różne dziwactwa. Po prostu się relaksuje. Nie chodzi mi tutaj o odprężenie. Puszczam wszelkie napięcia. Nic nie robię i czekam. Cokolwiek jest, pozwalam temu być. Po chwili zdaję sobie sprawę, ja nadal tutaj jestem, nic się nie zmieniło. Przeważnie potem zaczynam się z siebie śmiać





