08-06-2011, 18:33

Hemi-sync
Winds Over the world
Cytat:Aborygeńskie flety i Hemi-Sync? prowadzą cię przez świat muzycznej wyobraźni, kiedy płyniesz z ta pełna wdzięku ekspresją ducha życia. Pozwól sobie na czerpanie przyjemności z nieustającego stanu spokoju podczas swej wewnętrznej podróży. Używaj Winds Over The World do poszerzania świadomości poprzez muzyczną imaginację; dla głębszej relaksacji; lub po prostu dla przyjemności. Skomponowane i wykonane przez Richarda Roberts?a. Czas trwania: 29 minut.
Relacja:
Wchodzę w focus10 i zakładam słuchawki. Odpalam i zaczyna się.
Staram się jak najbardziej oddać moją podróż bo dawno takiej nie miałem!
Głośność miałem ustawioną bardzo dużą nie chciało mi się już jej zmieniać więc pierwsza minuta była niezłym buum.
Pozwoliłem muzyce porwać Mnie w granice harmonii i bardzo szybko bo już około 2 minuty utworu wpadłem w głęboki relaks i a moje ciało spało. Hemisync robił swoje i zaczynałem dostrajać się do Astrala.
Zacząłem całym ciałem całym Sobą śpiewać, nucić i rezonensować do melodii którą słyszałem na przemian w obu uszach. Okazało się że to było to!
Od razu poczułem wibrację, eksplozja wibracji w górę i w dół w prawo i w lewo moja świadomość tańczyła na wietrze tej wspaniałej kompozycji. Zrozumiałem że o to chodzi więc jeszcze mocniej wczułem się i rezonensowałem do wibracji fletów. Po prostu musicie to poczuć i dopasować się do tego oddając z Siebie taką samą melodie to jest klucz.
Potem kiedy nastała przerwa zaczął wiać wiatr a ja razem z tym wiatrem poprze moje wibracje wyobraziłem Sobie jak pędzę w czarności przed oczyma na końcu tego pędu jak pocisk wystrzelony wylądowałem w scenie niczym z filmów Discovery. Przed Sobą miałem prawdziwego dinozaura. Takiego tam Jaszczura w trawie. Długo mu się nie przyglądałem

Potem zacząłem zwiedzać poruszając się myślami po tej krainie widziałem piękne widoki prehistoryczne i dużo osławionych dinozaurów. Od znanych roślinożerców po znane mięsożerne bestie!
Widziałem też pierwszy raz jakieś dziwolągi i inne stworzenia których nie ma w książkach. Kolejny wiatr! O nie znowu lecę zabiera mnie w czarną pustkę.
Lece z wiatrem w nową jeszcze bardziej bajeczną krainę.
teraz ląduje w jakiejś bajecznej krainie nad wodospadem na niebie tęcza zimna woda i zielone rośliny po horyzont. Czego chcieć więcej?
Pod wodospadem stoi jakaś kobieta. Podchodzę do Niej bliżej a to jest Sasha
Witam się z Nią rozmwiamy.Znowu wiatr! Tym razem lecę w górę na orbitę w kosmos!
Lece poprzez kosmos jak fraktal jakiś i spadam na naszą planetę ziemia.
jednak to inna ziemia. To ziemia z czasów Edenu. Jestem w podobnej roślinnej scenerii. Podbiega do Mnie lampart. Jednak to nie był zwykły lampart. On był niczym magiczny taki jak Ja. Miał świadomość.
Odezwał się do Mnie telepatycznie i podał mi łapę. Dotykam go i wtedy wchodzę w jego ciało. Jestem lampartem. Biegam Sobie po krainie skacze po drzewach...
Czy te 29 minut były warte takiej podróży? Niech każdy odpowie Sobie sam.
Pozdrawiam





