12-05-2011, 10:12
Nie mogłam usnąć ze względu na katar, ale w końcu się udało, zaczęło się od paralizu sennego, jednak tym razem ten stan trwał bardzo długo.
Leżałam na brzuchu, czułam że łapie mnie paraliż, powieki były ciężkie i nie mogłam szerzej otworzyć oczu, postanowiłam całkowicie je zamknąć i jazda się zaczęła. Od poczatku wiedziałam, że śnie, masa krótkich snów, bardzo głupich i takich nad którymi nie mogłam przejąć kontroli. Nie wiem jaka była kolejność snów i nie wiem czy wszystkie zapamiętałam, dlatego nie bedę ich wszystkich opisywać. Ciekawe jest to, że gdy podczas śnienia postanowiłam otworzyc oczy, otwierałam je tylko troche, widziałam poduszke obok ale wszystko jakby falowało, nie mogłam całkowicie się wybudzić, ani się ruszyć, a serce waliło jak młot. Zamknełam oczy i znów śniłam. Próbowałam się wybudzić 4 razy, zawsze kończyło się tak samo, ciężkie powieki etc. Po długim czasie w końcu sie udało wybudzić całkowicie.
Sny były tak psychodeliczne, że się bardzo męczyłam i miałam ochote je przerwać, ale bezskutecznie. Któryś raz z kolei byłam w tym dziwnym miejscu, wieczór, kamienice znajome ale zupełnie inaczej usytuowane niz są w rzeczywistości. Biegnę ulicą w grafitowej sukience, ktoś woła
"mamo", odwracam się i widzę moją córkę. Mówie jej że zaraz przyjde i biegnę dalej. Wiem, że śnię ale zapominam o TR. Trafiam do szkoły do której chodziłam w dzieciństwie. Teraz przypominam sobie o TR, oglądam dłonie i mam pewność, że jestem we śnie. Szkoła jest pusta a na holu leży materac gimnastyczny. Nagle trafiam w inne miejsce, idę ulicą na której stoja zaparkowane samochody wojskowe. Otwieram drzwi do jednego z nich, wchodzę do środka a tam siedzi kilku facetów w ubraniach roboczych i wcianają kanapki ( podobny motyw też mi sie śnił kiedyś ). Znów zmieniam miejsce swojej sennej podróży, tym razem jestem w domu, w pokoju w którym śpię. Moje dziecko leży na łożku ale nie spi, obok siedzi mój mąż, tak jakby wrócił dopiero z pracy i jestem tym faktem zaskoczona. Miał być w czwartek a jest w środę i sprzeczam się z nim o to. Mówie sobie " kurde, przecież to sen więc pójdę zobaczyć co u teściowej słychać na dole. Schodzę po schodach i widzę psa moich teściów, mówię do niego " Pako nawet ty zrobiłes się psem długowłosym ", wszystko mi faluje, chce się wybudzić i trafiam do punktu wyjścia.
Znów zamykam oczy i jestem po raz kolejny w sypialni. Tym razem dziecko śpi, do pokoju wchodzi teść, jest wypity i mówi mi czy nie dałabym mu tych 4 piw które mam w szawce, za nim wchodzi teściowa ale nie mówi nic. Idę do kuchni i na niebie widzę jakieś dziwne błyski, znów wiem że śnię, atmosfera snu jednak jest nieprzyjemna, jak wszystkich tej nocy znów chce sie wybudzić. I znów widzę poduszkę i mam ciężkie powieki.
Sniło mi się jeszcze i jeszcze, ale pamietam juz mało co. Kiedy się w końcu obudziłam na dobre, miałam rękę zdrętwiałą, więc musiało to trochę trwać.
Ciekawe jak dzisiaj upłynie mi noc, mam nadzieję że ld bedzie ale w pełni kontrolowane, klarowne, i że sny będą przyjemne.
Leżałam na brzuchu, czułam że łapie mnie paraliż, powieki były ciężkie i nie mogłam szerzej otworzyć oczu, postanowiłam całkowicie je zamknąć i jazda się zaczęła. Od poczatku wiedziałam, że śnie, masa krótkich snów, bardzo głupich i takich nad którymi nie mogłam przejąć kontroli. Nie wiem jaka była kolejność snów i nie wiem czy wszystkie zapamiętałam, dlatego nie bedę ich wszystkich opisywać. Ciekawe jest to, że gdy podczas śnienia postanowiłam otworzyc oczy, otwierałam je tylko troche, widziałam poduszke obok ale wszystko jakby falowało, nie mogłam całkowicie się wybudzić, ani się ruszyć, a serce waliło jak młot. Zamknełam oczy i znów śniłam. Próbowałam się wybudzić 4 razy, zawsze kończyło się tak samo, ciężkie powieki etc. Po długim czasie w końcu sie udało wybudzić całkowicie.
Sny były tak psychodeliczne, że się bardzo męczyłam i miałam ochote je przerwać, ale bezskutecznie. Któryś raz z kolei byłam w tym dziwnym miejscu, wieczór, kamienice znajome ale zupełnie inaczej usytuowane niz są w rzeczywistości. Biegnę ulicą w grafitowej sukience, ktoś woła
"mamo", odwracam się i widzę moją córkę. Mówie jej że zaraz przyjde i biegnę dalej. Wiem, że śnię ale zapominam o TR. Trafiam do szkoły do której chodziłam w dzieciństwie. Teraz przypominam sobie o TR, oglądam dłonie i mam pewność, że jestem we śnie. Szkoła jest pusta a na holu leży materac gimnastyczny. Nagle trafiam w inne miejsce, idę ulicą na której stoja zaparkowane samochody wojskowe. Otwieram drzwi do jednego z nich, wchodzę do środka a tam siedzi kilku facetów w ubraniach roboczych i wcianają kanapki ( podobny motyw też mi sie śnił kiedyś ). Znów zmieniam miejsce swojej sennej podróży, tym razem jestem w domu, w pokoju w którym śpię. Moje dziecko leży na łożku ale nie spi, obok siedzi mój mąż, tak jakby wrócił dopiero z pracy i jestem tym faktem zaskoczona. Miał być w czwartek a jest w środę i sprzeczam się z nim o to. Mówie sobie " kurde, przecież to sen więc pójdę zobaczyć co u teściowej słychać na dole. Schodzę po schodach i widzę psa moich teściów, mówię do niego " Pako nawet ty zrobiłes się psem długowłosym ", wszystko mi faluje, chce się wybudzić i trafiam do punktu wyjścia.
Znów zamykam oczy i jestem po raz kolejny w sypialni. Tym razem dziecko śpi, do pokoju wchodzi teść, jest wypity i mówi mi czy nie dałabym mu tych 4 piw które mam w szawce, za nim wchodzi teściowa ale nie mówi nic. Idę do kuchni i na niebie widzę jakieś dziwne błyski, znów wiem że śnię, atmosfera snu jednak jest nieprzyjemna, jak wszystkich tej nocy znów chce sie wybudzić. I znów widzę poduszkę i mam ciężkie powieki.
Sniło mi się jeszcze i jeszcze, ale pamietam juz mało co. Kiedy się w końcu obudziłam na dobre, miałam rękę zdrętwiałą, więc musiało to trochę trwać.
Ciekawe jak dzisiaj upłynie mi noc, mam nadzieję że ld bedzie ale w pełni kontrolowane, klarowne, i że sny będą przyjemne.





