27-04-2011, 15:17
25 kwiecień 2011r.
Byłam w mieszkaniu mojej babci. Stałam w przedpokoju razem z babcią, mamą i ciotką. Po prawej stronie były drzwi do łazienki, otworzyłam je i wtedy do środka wleciał pekińczyk. Na środku łazienki stała niziutka kuchenka gazowa a na niej czarny kociołek, na którym coś się gotowało. Był duży ogień i pekińczył bał się przejśc obok ale jakoś przeszedł. Schował się pod kaloryferem. Zadzwonił dzwonek do drzwi frontowych, ktoś otworzył drzwi i wtedy do mieszkania wpadł amstaf, który szybko wbiegł do łazienki chcąc ugryźć małego psa. Byłby to zrobił, gdyby się nie uderzył mocno w głowę o kaloryfer. Nagle amstaf zaczął biegać w kółko po całej łazience jak szalony. Trochę mnie to zachowanie przestraszyło, więc zamknęłam drzwi i sen się skończył.
spałam ok 9 h.
- o dziwo, we śnie pojawiły się drzwi po prawej stronie.
Byłam w mieszkaniu mojej babci. Stałam w przedpokoju razem z babcią, mamą i ciotką. Po prawej stronie były drzwi do łazienki, otworzyłam je i wtedy do środka wleciał pekińczyk. Na środku łazienki stała niziutka kuchenka gazowa a na niej czarny kociołek, na którym coś się gotowało. Był duży ogień i pekińczył bał się przejśc obok ale jakoś przeszedł. Schował się pod kaloryferem. Zadzwonił dzwonek do drzwi frontowych, ktoś otworzył drzwi i wtedy do mieszkania wpadł amstaf, który szybko wbiegł do łazienki chcąc ugryźć małego psa. Byłby to zrobił, gdyby się nie uderzył mocno w głowę o kaloryfer. Nagle amstaf zaczął biegać w kółko po całej łazience jak szalony. Trochę mnie to zachowanie przestraszyło, więc zamknęłam drzwi i sen się skończył.
spałam ok 9 h.
- o dziwo, we śnie pojawiły się drzwi po prawej stronie.





