06-04-2011, 14:01
5 kwiecień 2011r.
Śiła mi się pewna znajoma kobieta o imieniu Stella. Stała na chodniku i czekała na radiowóz. Nie rozmawiałam z nią, ale wiedziałam że czeka na policje. Słychać było w oddali syreny straży pożarnej. Minęłam tą panią i szłam dalej chodnikiem. Zauważyłam czarne kłeby dymu, dopiero po chwili zauważyłam, że pali się pies, który biegnie środkiem ulicy. Nagle zmieniłam miejsce. Wchodziłam przez małe okienko do piwnicy, w której miało się miescic studio tatuażu. Nie mogłam się przez nie przecisnąć, ale jakoś mi sie udało. W środku stały trzy duże psy, a gdy odwróciłam się i spojrzałam na okno, okazało sie, że całe jest w pajęczynach, a w nich peło malutkich pajączków.
ilosc przespanych godzin: 6
Śiła mi się pewna znajoma kobieta o imieniu Stella. Stała na chodniku i czekała na radiowóz. Nie rozmawiałam z nią, ale wiedziałam że czeka na policje. Słychać było w oddali syreny straży pożarnej. Minęłam tą panią i szłam dalej chodnikiem. Zauważyłam czarne kłeby dymu, dopiero po chwili zauważyłam, że pali się pies, który biegnie środkiem ulicy. Nagle zmieniłam miejsce. Wchodziłam przez małe okienko do piwnicy, w której miało się miescic studio tatuażu. Nie mogłam się przez nie przecisnąć, ale jakoś mi sie udało. W środku stały trzy duże psy, a gdy odwróciłam się i spojrzałam na okno, okazało sie, że całe jest w pajęczynach, a w nich peło malutkich pajączków.
ilosc przespanych godzin: 6





