05-03-2011, 00:28
Może mam szczęście gdzieś... Może po prostu prę przed siebie nie zważając na to, co się stanie. Unikam tego, co mogłoby mi zadać cierpienie jak ognia, ale szczęście... Chcę szczęścia, ale raczej nie robię nic w tym kierunku by je doznać. Nie mam żadnych perspektyw na przyszłość, przynajmniej tak mi się wydaje. Teraz już tylko pozostaje mi prowizorycznie dojść do czegoś, by robić to, co kocham. I najlepiej tym zarabiać na życie. Jak mi się nie uda, to trudno. Jak się uda, to fajnie.





