16-02-2011, 01:13
Fundamentalne pytania, na które zapewne nigdy nie znajdziemy odpowiedzi. Dlaczego je w ogóle zadajemy ?
ze strachu. Podświadomość musi szukać jakiejś kotwicy, która utwierdzi ją w przekonaniu czy cokolwiek ma sens, a czy to na pewno ma sens ? Perspektywa, że po życiu ziemskim przestajemy istnieć jest co najmniej... przerażająca, niby stan ten to nicość, nie czujemy już nic, nie zdajemy sobie sprawy że już nas nie ma. Wizja według mnie dobijająca. Na prawde chce wierzyć, że to nie koniec, ale z drugiej strony, czy wieczność, nawet w raju nie jest według was wizją równie straszną ? wieczność, nieskończoność, pomyślcie o tym, w końcu nawet raj stanie sie więzieniem, kiedy jako punkt odniesienia przyjmiemy WIECZNOŚĆ, czyż nie ?
Obie perspektywy nie napawają optymizmem, najgorszy jest lęk, bo niczego nie można być pewnym. Jestem skłonny nawet powiedzieć że mniej tragiczną opcją wydaje sie całkowity brak świadomości i egzystencji, niźli niekończące sie "życie" w raju. Myśle tutaj kategoriami ziemskimi, że po ewentualnej drugiej stronie mamy zmysły, i temperament ziemski, bo inaczej chyba siebie nie moge wyobrazić, jak jest inaczej, to może to zupełnie inaczej wyglądać. Szczerze wam mówie, jestem przerażony wizją śmierci, jakakolwiek by niebyła. Według mnie, Religie i Sekty nie mają żadnego sensu, ze względu na ich ilość, i to o czy mówią. Głoszą o nieznanym, tym co nas czeka, o tym którego nikt nie może nam opisać, i dla tego wiara jest sama w sobie ironiczna. Nie zaprzeczam jednak że wiara w cokolwiek jest potrzebna, i jest naturalnym odruchem, jak pisałem na początku.
ze strachu. Podświadomość musi szukać jakiejś kotwicy, która utwierdzi ją w przekonaniu czy cokolwiek ma sens, a czy to na pewno ma sens ? Perspektywa, że po życiu ziemskim przestajemy istnieć jest co najmniej... przerażająca, niby stan ten to nicość, nie czujemy już nic, nie zdajemy sobie sprawy że już nas nie ma. Wizja według mnie dobijająca. Na prawde chce wierzyć, że to nie koniec, ale z drugiej strony, czy wieczność, nawet w raju nie jest według was wizją równie straszną ? wieczność, nieskończoność, pomyślcie o tym, w końcu nawet raj stanie sie więzieniem, kiedy jako punkt odniesienia przyjmiemy WIECZNOŚĆ, czyż nie ?
Obie perspektywy nie napawają optymizmem, najgorszy jest lęk, bo niczego nie można być pewnym. Jestem skłonny nawet powiedzieć że mniej tragiczną opcją wydaje sie całkowity brak świadomości i egzystencji, niźli niekończące sie "życie" w raju. Myśle tutaj kategoriami ziemskimi, że po ewentualnej drugiej stronie mamy zmysły, i temperament ziemski, bo inaczej chyba siebie nie moge wyobrazić, jak jest inaczej, to może to zupełnie inaczej wyglądać. Szczerze wam mówie, jestem przerażony wizją śmierci, jakakolwiek by niebyła. Według mnie, Religie i Sekty nie mają żadnego sensu, ze względu na ich ilość, i to o czy mówią. Głoszą o nieznanym, tym co nas czeka, o tym którego nikt nie może nam opisać, i dla tego wiara jest sama w sobie ironiczna. Nie zaprzeczam jednak że wiara w cokolwiek jest potrzebna, i jest naturalnym odruchem, jak pisałem na początku.
ucz się, pracuj, płać podatki, weź ślub, załóż rodzinę, przestrzegaj prawa, a teraz powtarzaj za mną "jestem Wolny !"
--- GG. 6122207 ---
--- GG. 6122207 ---





