13-02-2011, 16:42
Przebywałem w domu a'la taki japoński,jak z shoguna (stylistyka tego zdania jest wspaniała...). Miałem kilku przyjaciół i dziewczynę, która o mnie dbała. A na samym dole tego domu był ktoś, kto zjadał ludzi, kobieta o długich czarnych włosach. Nieraz ją spotykałem i czułem wielki strach i respekt przed nią (ciekawe kto to?). Zjadła już kilku moich znajomych i gdy obok niej przechodziłem strach się zawsze nasilał, a jej czarne włosy rosły (miała taką trupią twarz). Któregoś dnia wszedłem na murek, który otaczał dom i tam spotkałem tą dziewczynę, która zawsze o mnie dbała. Powiedziałem jej że muszę uciekać (wiedziałem, że poza tym domem, w którym byłem był inny świat), ona mi odpowiedziała że już tak nie potrafi mnie bronić i zostały mi dwie kropki, te kropki były na moim czole tak jak w filmach o mnichach i miałem ich tam pełno. Bo inaczej ona mnie dopadnie, ta kobieta z dołu i zje.





