31-01-2011, 23:03
Ale po co mam siebie napędzać strachem
? Ja tego nie lubię i foch, koniec
.
Zwiedzasz świat w każdej chwili, pisząc np. teraz ze mną odkryjesz wiele ciekawych teorii. Nie mam nic do ludzi, którzy wymagają ode mnie kasy. Ok, znajdę sobie pracę lub wezmę zasiłek, będę miał na chleb. I to mi wystarczy
.
Wstawiasz na jedno miejsce stracenie pracy i porzucenie. Różnica jest taka, że to drugie się odczuwa. Bez miłości być nie można, bo wtedy byś przestał istnieć, a każda dusza jest niezniszczalna, stąd ten wniosek
. Proste? Kolejne pytania =) ?
Ok, sprawa Matrixa i w ogóle Piekła najgorszego na świecie z diabłem, Szatanem Najpotężniejszym Lucyferem Wszechmogącym. Nie wiem jak ty, ja jako człowiek odczuwam zmysł "szczęścia". Z tego co piszesz, jesteś materialistą, wiesz więc o co chodzi, masz kasę, kobietę, whatever, czujesz się okej. Więc skoro czuję się ok, co mnie obchodzi, że istnieje jakiś Matrix? Skoro czeka każdego, to nic nie poradzę, Carpe Diem i tyle. Trzeba myśleć o tym co jest, nie o planach i nie o tym, co minęło. Poczytajcie sobie trochę nauk Osho, naprawdę, są świetne.
Poza tym, co z tego Kamil, że są katastrofy? To nic złego umrzeć, jak to głosi buddyzm, ciało jest ciężarem dla duszy. Powiesz, że brzmi jak jakieś emo? Ale to buddyści najbardziej potrafią cieszyć się życiem i pięknem natury itp. itd. bo nie chce mi się pisać : D .
? Ja tego nie lubię i foch, koniec
.Zwiedzasz świat w każdej chwili, pisząc np. teraz ze mną odkryjesz wiele ciekawych teorii. Nie mam nic do ludzi, którzy wymagają ode mnie kasy. Ok, znajdę sobie pracę lub wezmę zasiłek, będę miał na chleb. I to mi wystarczy
.Wstawiasz na jedno miejsce stracenie pracy i porzucenie. Różnica jest taka, że to drugie się odczuwa. Bez miłości być nie można, bo wtedy byś przestał istnieć, a każda dusza jest niezniszczalna, stąd ten wniosek
. Proste? Kolejne pytania =) ?Ok, sprawa Matrixa i w ogóle Piekła najgorszego na świecie z diabłem, Szatanem Najpotężniejszym Lucyferem Wszechmogącym. Nie wiem jak ty, ja jako człowiek odczuwam zmysł "szczęścia". Z tego co piszesz, jesteś materialistą, wiesz więc o co chodzi, masz kasę, kobietę, whatever, czujesz się okej. Więc skoro czuję się ok, co mnie obchodzi, że istnieje jakiś Matrix? Skoro czeka każdego, to nic nie poradzę, Carpe Diem i tyle. Trzeba myśleć o tym co jest, nie o planach i nie o tym, co minęło. Poczytajcie sobie trochę nauk Osho, naprawdę, są świetne.
Poza tym, co z tego Kamil, że są katastrofy? To nic złego umrzeć, jak to głosi buddyzm, ciało jest ciężarem dla duszy. Powiesz, że brzmi jak jakieś emo? Ale to buddyści najbardziej potrafią cieszyć się życiem i pięknem natury itp. itd. bo nie chce mi się pisać : D .





