19-01-2011, 21:49
Była noc, siedziałem sobie na krześle w kuchni patrząc w okno. Nagle ni stąd ni zowąd postanowiłem zrobił TRa. Ścisnąłem palce na nosie i istny armagiedon. Uświadomienie, zwłaszcza pierwsze, trudno opisać, ale się da -Samo oddychanie przez zatkany nos jest zajebiste. Uczucie przebywania we śnie świadomym jest anielskie, zgoła odmienne od reala -w końcu jest to stan świadomości gdzie nie ma nic fizycznego. Wszystko jest takie jakby było zbudowane z naszych najpozytywniejszych uczuć, emocji i klimatów jakie poznaliśmy w życiu.





