18-12-2010, 16:00
Po pierwsze nie wyzywaj mojego Boga demonie, boś jest ledwie gównem na tym świecie. Po drugie mogę i potrafię odeprzeć wszystkie Twoje bluźniercze argumenty - ale nie ma to najmniejszego sensu, bo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i przyjmować kogoś argumentów (czyli nie potrafisz rozmawiać - żyjesz w swoim świecie, do którego nie dopuszczasz nic oprócz swojej fantazji) i traciłbym tyko czas. Dlatego napisałem Ci parę tygodni temu, że przestaję z Tobą rozmawiać. A co do słuszności wiary w (jak Ty to mówisz) "mojego" Boga - jeszcze będziesz miał okazję się przekonać. Tylko, że wtedy u boku będzie już stał Twój wierny przyjaciel i mentor - Lucek.





