16-11-2010, 00:38
Mam problem, przed chwilą gdy czytałam różne posty o paraliżu i td. przypomniała mi się zapomniana sprawa (właściwie sen, no a cóż by innego
) z przed kilku laty. Nigdy wcześniej nie miałam takiego snu... Biegłam za moimi znajomymi po znanej okolicy w ogromnym roztargnieniu i strachu. Coś mnie goniło ( lub ktoś) no i oczywiście się przewróciłam
i chcąc dalej uciekać, odruchowo próbowałam sie podniść i biec dalej, ale nie mogłam, coś mnie kurczowo trzymało przy ziemi, jakbym była przyklejona do niej, leżałam tak że mogłam zobaczyć, że nikogo nade mną, ani przy mnie nie ma, nie mogłam oddychać i nagle zrozumiałam, że to sen, ale to trwało nadal, aż mi się skończyło powietrze (trochę dłużej niż normalnie mogę wstrzymać oddech), ale mimo to mi go zabrakło i się obódziłam, ale przez chwilę bałam się ruszyć, bo to było takie okropne uczucie, że bałam się żeby to mi nie wróciło, ale czułam sie świetnie jakby nic podobnego się nie stało. Jakiś czas później to się powtórzyło, ale zdawało mi się, że to już nie był sen, chociaż teraz już sama nie wiem, leżałam na kanapie, może przysnęłam, ale pamiętam, że brakowało mi powietrza i nie mogłam nic na to poradzić, bo nie mogłam się ruszyć. Może to dziwne, ale może ktoś z was ma na to odpowiedź, co to do jasnej ******* było?! Może to byl po prostu zwykły paraliz???????
) z przed kilku laty. Nigdy wcześniej nie miałam takiego snu... Biegłam za moimi znajomymi po znanej okolicy w ogromnym roztargnieniu i strachu. Coś mnie goniło ( lub ktoś) no i oczywiście się przewróciłam
i chcąc dalej uciekać, odruchowo próbowałam sie podniść i biec dalej, ale nie mogłam, coś mnie kurczowo trzymało przy ziemi, jakbym była przyklejona do niej, leżałam tak że mogłam zobaczyć, że nikogo nade mną, ani przy mnie nie ma, nie mogłam oddychać i nagle zrozumiałam, że to sen, ale to trwało nadal, aż mi się skończyło powietrze (trochę dłużej niż normalnie mogę wstrzymać oddech), ale mimo to mi go zabrakło i się obódziłam, ale przez chwilę bałam się ruszyć, bo to było takie okropne uczucie, że bałam się żeby to mi nie wróciło, ale czułam sie świetnie jakby nic podobnego się nie stało. Jakiś czas później to się powtórzyło, ale zdawało mi się, że to już nie był sen, chociaż teraz już sama nie wiem, leżałam na kanapie, może przysnęłam, ale pamiętam, że brakowało mi powietrza i nie mogłam nic na to poradzić, bo nie mogłam się ruszyć. Może to dziwne, ale może ktoś z was ma na to odpowiedź, co to do jasnej ******* było?! Może to byl po prostu zwykły paraliz???????
Wolałabym żyć, niż po prostu ''być''.





