06-11-2010, 12:51
Sukces! Zapamiętałem 5 snów jednej nocy
W sumie 3 zwykłe sny + 2 to 'coś extra'.
Alfa-budzik zadziałał prawidłowo, budzę się o 4 rano po 6h snu. Zapisałem 3 sny w dzienniku. Po 1h czuwania idę się dalej położyć z intencją przeżycia LD.
Sen zaczyna się tak. Leże w łóżku w ciemnym pokoju, koło mnie siedzi moich 2 kolegów i rozmawiają o metodach na RT, to ja od razu przyłączam się do rozmowy i pokazuje im jak zatykam nos, wciągam powietrze i... ze zdziwieniem stwierdzam, że wynik pozytywny xD (Swoją drogą to fajne uczucie oddychać przez zatkany nos). Chwila ekscytacji, ale szybko staram się ochłonąć, żeby czasem nie spalić. Ok, jest już w miarę dobrze, usilnie staram się usiąść na łóżku, ale ze zdziwieniem zauważam, że nie mogę, jakbym nie mógł ruszać nogami (WTF?). Wyrywam się coraz mocniej i... budzę się już we własnym łóżku.
God damn it !
Kładę się dalej spać. Nie będę opowiadał o czym był ten sen, zacznę od tego momentu w którym zaczyna się dziać ;D
A więc, rozmawiam z bratem w pokoju stołowym (wygląda bardzo dziwnie, jakby mix pokoju stołowego z dawnym pokojem mojego brata), opowiadam mu o świadomym śnieniu, po czym pokazuję mu jak robię RT z nosem, chwila zdziwienia i krzyczę do brata - Mam LD! Długo się nie zastanawiam, otwieram okno (jest dzień) i wyskakuję, a właściwie to wylatuję przez okno, lecę przez mój ogródek, czuję lekkość mojego ciała, patrzę się prosto w słońce, w ogóle mnie nie razi. Opadam koło jakiegoś drzewa w moim ogrodzie (tak w ogóle, to pora wygląda na lato, jest bardzo słonecznie, trawka sobie kwitnie, jedynie drzewa nie mają liści, taki mix lato + jesień) i tutaj zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Przemawia do mnie kobiecy głos w mojej głowie i zaczynamy dyskusje nt. imion dla drzew (że what?). Budzę się. Pierwsza myśl: I więc o to ten cały bajzel z LD? To jakaś lipa jest, niemożliwe... Wszystko pamiętam jak zwykły sen, nie przypominam sobie też, że mogłem wrócić do wydarzeń z dnia. Potem przychodzi dopiero myśl, to był tylko sen o LD! Jeśli już miałem jakikolwiek przejaw świadomości, to tylko przez chwilę, podczas RT. Prawdę mówiąc to trochę mi ulżyło.
W sumie 3 zwykłe sny + 2 to 'coś extra'.Alfa-budzik zadziałał prawidłowo, budzę się o 4 rano po 6h snu. Zapisałem 3 sny w dzienniku. Po 1h czuwania idę się dalej położyć z intencją przeżycia LD.
Sen zaczyna się tak. Leże w łóżku w ciemnym pokoju, koło mnie siedzi moich 2 kolegów i rozmawiają o metodach na RT, to ja od razu przyłączam się do rozmowy i pokazuje im jak zatykam nos, wciągam powietrze i... ze zdziwieniem stwierdzam, że wynik pozytywny xD (Swoją drogą to fajne uczucie oddychać przez zatkany nos). Chwila ekscytacji, ale szybko staram się ochłonąć, żeby czasem nie spalić. Ok, jest już w miarę dobrze, usilnie staram się usiąść na łóżku, ale ze zdziwieniem zauważam, że nie mogę, jakbym nie mógł ruszać nogami (WTF?). Wyrywam się coraz mocniej i... budzę się już we własnym łóżku.
God damn it !
Kładę się dalej spać. Nie będę opowiadał o czym był ten sen, zacznę od tego momentu w którym zaczyna się dziać ;D
A więc, rozmawiam z bratem w pokoju stołowym (wygląda bardzo dziwnie, jakby mix pokoju stołowego z dawnym pokojem mojego brata), opowiadam mu o świadomym śnieniu, po czym pokazuję mu jak robię RT z nosem, chwila zdziwienia i krzyczę do brata - Mam LD! Długo się nie zastanawiam, otwieram okno (jest dzień) i wyskakuję, a właściwie to wylatuję przez okno, lecę przez mój ogródek, czuję lekkość mojego ciała, patrzę się prosto w słońce, w ogóle mnie nie razi. Opadam koło jakiegoś drzewa w moim ogrodzie (tak w ogóle, to pora wygląda na lato, jest bardzo słonecznie, trawka sobie kwitnie, jedynie drzewa nie mają liści, taki mix lato + jesień) i tutaj zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Przemawia do mnie kobiecy głos w mojej głowie i zaczynamy dyskusje nt. imion dla drzew (że what?). Budzę się. Pierwsza myśl: I więc o to ten cały bajzel z LD? To jakaś lipa jest, niemożliwe... Wszystko pamiętam jak zwykły sen, nie przypominam sobie też, że mogłem wrócić do wydarzeń z dnia. Potem przychodzi dopiero myśl, to był tylko sen o LD! Jeśli już miałem jakikolwiek przejaw świadomości, to tylko przez chwilę, podczas RT. Prawdę mówiąc to trochę mi ulżyło.





