01-11-2010, 11:14
High Contrast napisał(a):Teraz będę pisać na bieżąco.xD
Coś nie wyszło mi to za bardzo... cóż lenistwo zwyciężyło. Pozostaje mi tylko wziąć się w garść i napisać coś w końcu.
Zwykły sen.
[Nie pamiętam daty - coś koło tydzień temu]
Jestem na opustoszałej, pustynnej planecie. Ja i mój asystent zostaliśmy tu przysłani w celu badań nad inną formą życia. Na planecie był tlen, można było normalnie oddychać, więc prawdopodobieństwo znalezienia żywych organizmów było duże. Podróżując tak wzdłuż koryta rzeki natknęliśmy się na coś bardzo dziwnego. Stare kamienne kolumny, gruzy i podwaliny dawno zapomnianego miasta. Na środku ogromny okrąg wypełniony jakimiś runami, - to na pewno nie jest nasze pismo - powiedział mój towarzysz. Nagle! błysnęło światło, gdzieś zza rogu widać jakby coś pulsowało, wiązka biało-niebieskiego, oślepiającego światła, w miarę jak się zbliżamy coraz bardziej czujemy podekscytowanie i... lęk... nie wiadomo co się tam kryje. Szybka decyzja, ruszamy spokojnym pewnym krokiem, wychylamy się... i naszym oczom ukazał się ogromny artefakt. Teraz to już obaj mieliśmy pewność, że to obca cywilizacja. Maszyna wydawała przedziwne, przerażające piskliwe dźwięki. Długo tak staliśmy wryci, nie wiedzieliśmy co mamy robić. Mój asystent zauważył, że te świecące lampki wokół, tworzą coś w rodzaju wrót. Podeszliśmy bliżej i ku naszemu zdziwieniu drzwi same się otworzyły. Wyglądało to mniej więcej jak automatyczne rozsunięcie soczewki aparatu z dużym zoomem. Gdy wszystko już się uspokoiło, wchodzimy do środka. Dopiero teraz dostrzegliśmy z jakiego materiału to wszystko było zbudowane. Na pewno nie było to nic znane dotychczas ludzkości. Przypominało to wysoko rozwiniętą biotechnologię. Ściany, podłoga, kolumny, sufit, wszystko co nas otaczało, wydawało się pulsować, rozświetlając raz po raz jakąś dziwną energią, wydawałoby się jakby "to" żyło... Po przejściu przez komnatę główną, obaj rozeszliśmy się lekko od siebie (sala była olbrzymia), doszedłem do małego pomieszczenia. Zawołałem kolegę, - patrz na to! - hm.. trudno określić jego wyraz twarzy gdy "to" zobaczył, zdziwienie pomieszane z ekscytacją i domieszką lęku, coś koło tego. To była komora reprodukcyjna. Wygląda na to, że przez przypadek uruchomiliśmy to dziadostwo. Pewnie przez otworzenie drzwi, a może już znacznie wcześniej? W każdym bądź razie produkcja ruszyła pełną parą, wszędzie na małych linkach, jak w pajęczej sieci, porozmieszczane owalne, pół-przezroczyste błony z zarodkami. - WTF?! To nie może być prawda! - te zarodki to ludzie !!!
Wracamy do bazy. Nie wiemy co mamy o tym myśleć, w dodatku burza pisakowa uniemożliwia kontakt z ziemią - musimy rozszyfrować te runiczne znaki, tylko one powiedzą nam o co tu chodzi - Na szczęście w bazie była moja siostra, (w rl nie mam siostry) była ekspertem od zapomnianych języków (znała Aztecki, Egipski etc.). Boi się, nie chce tam iść. Mówię jej, że to jedyna szansa, musi nam pomóc. Po krótkiej rozmowie, decyduje się w końcu i ruszamy we dwoje do tajemniczego miasta(asystent musiał zostać w bazie). Docieramy na miejsce. Siostrze po kilku godzinach udało się rozszyfrować język. Nie może złapać tchu, widać, że jest bardzo podekscytowana - wygląda to na zapis z dziennika pokładowego - mówi. Odczytuje co napisane: (...) są coraz bliżej, nie uciekniemy im. Jesteśmy ostatnią ocalałą jednostką, nie możemy pozwolić aby zniszczyli naszą rasę. Ta galaktyka jest w sam raz, nie ma tu za dużego ruchu. Przygotować kolonizatory. Trzeba wysłać je na przypadkowe planety, tylko w ten sposób, nieprzyjaciel nie dowie się o ich istnieniu (...) Okrążyli nas! Trzeba odwrócić uwagę, kolonizatory muszą przetrwać! Idziemy na zniszczenie, trzeba im dać czas na ucieczkę. Mam nadzieję, że dadzą radę uciec, to jedyny sposób... Nie dam tego statku tak łatwo, będą musieli się postarać! Walczyć...
- tutaj dziennik się urywa.
- wygląda na to, że ta obca cywilizacja nie jest nam wcale taka "obca"...
- musimy o tym powiedzieć jak najszybciej! Chodźmy!
KONIEC.
Bardzo zaciekawił mnie ten sen i już po przebudzeniu nie mogłem uwierzyć, że takie ciekawe i pełne przygód historie potrafi stworzyć mózg.





