Wczoraj, 11:27
Doswiadczenia wplywaja na umysł, aspekty i ciało ale nie na swiadomosc
Od kiedy zacząłem interesować się snami w celu osiągnięcia świadomości w snach, z upływem czasu wytworzyłem w sobie pewien aspekt irytacji, frustracji i jebania tamtego świata oraz ciał niefizycznych za to, że nie pozwalają mi lub ograniczają moją możliwość osiągnięcia świadomego snu. Traktowałem ich jako wrogów albo pasożyty, które mnie zniewalają.
Jest bodziec w formie snów, jest umysł, który naczytał się książek i zaczął to łączyć, tworząc jakieś teorie. W wyniku tego powstał ten aspekt jebania ciał i aspektów, które nie pozwalają mi osiągnąć świadomości w snach. On aktywował się co jakiś czas i znikał. Ostatni raz włączył się wiele miesięcy temu.
Fakt, że moja wiedza wzrosła, sprawił, iż wpadłem na pomysł, że teraz wymuszę osiągnięcie świadomości w snach. Ale skończyło się na niczym.
Wczoraj ten aspekt znowu się włączył, ale nie mógł rozwinąć skrzydeł. Już miał jebać wszystkich za to, jak można mieć tak realne sny, widzieć takie niezgodności i nie skapować, że to sen?! Ten aspekt, patrząc na sny, jakby ładował się emocjami, aby potem wybuchnąć.
Jednak stało się coś dziwnego. Podczas skupiania uwagi na snach i ładowania baterii, pojawiły się myśli poboczne – jakby głos z boku: „Ale to nie jest ich wina. One nie mają świadomości. Są tylko instrumentami ożywionymi i skondensowanymi. Wykonują tylko czyjeś polecenia. To jest wina tego, kto stoi za nimi”.
W tym momencie aspekt stracił moc ładowania energii. Przyjął tę wiadomość jako coś oczywistego. Popatrzył na tamte aspekty i stwierdził, że faktycznie – one nie mogą mieć świadomości i nie mogą mnie uświadomić, że to sen. Są tylko zbiorem różnych energii ciał, które wyrażają jakiś stan świadomości kogoś postawionego wyżej nad nimi. To jest wina tego, co stoi za nimi.
Przez to aspekt stracił moc jebania oraz status indywidualności. Istniał dzięki niewiedzy oraz ograniczonej percepcji wynikającej z zacietrzewienia.
Dzisiaj znowu miałem sny bardzo realistyczne, ale nic wartego uwagi. Jedynie ten dawny aspekt czasem się pojawia, ale teraz tylko macha ręką albo odwraca się i odchodzi. Bo nie ma już kogo jebać, a tego, co stoi wyżej, to nie tknie, bo nie potrafi go ogarnąć. Tutaj pasuje analogia do znęcania się nad słabszymi: czuł się mocny i lepszy, ale kiedy trafił na kogoś wyższego od siebie, to już siedzi cicho i nie rwie się do ataku.
Od kiedy zacząłem interesować się snami w celu osiągnięcia świadomości w snach, z upływem czasu wytworzyłem w sobie pewien aspekt irytacji, frustracji i jebania tamtego świata oraz ciał niefizycznych za to, że nie pozwalają mi lub ograniczają moją możliwość osiągnięcia świadomego snu. Traktowałem ich jako wrogów albo pasożyty, które mnie zniewalają.
Jest bodziec w formie snów, jest umysł, który naczytał się książek i zaczął to łączyć, tworząc jakieś teorie. W wyniku tego powstał ten aspekt jebania ciał i aspektów, które nie pozwalają mi osiągnąć świadomości w snach. On aktywował się co jakiś czas i znikał. Ostatni raz włączył się wiele miesięcy temu.
Fakt, że moja wiedza wzrosła, sprawił, iż wpadłem na pomysł, że teraz wymuszę osiągnięcie świadomości w snach. Ale skończyło się na niczym.
Wczoraj ten aspekt znowu się włączył, ale nie mógł rozwinąć skrzydeł. Już miał jebać wszystkich za to, jak można mieć tak realne sny, widzieć takie niezgodności i nie skapować, że to sen?! Ten aspekt, patrząc na sny, jakby ładował się emocjami, aby potem wybuchnąć.
Jednak stało się coś dziwnego. Podczas skupiania uwagi na snach i ładowania baterii, pojawiły się myśli poboczne – jakby głos z boku: „Ale to nie jest ich wina. One nie mają świadomości. Są tylko instrumentami ożywionymi i skondensowanymi. Wykonują tylko czyjeś polecenia. To jest wina tego, kto stoi za nimi”.
W tym momencie aspekt stracił moc ładowania energii. Przyjął tę wiadomość jako coś oczywistego. Popatrzył na tamte aspekty i stwierdził, że faktycznie – one nie mogą mieć świadomości i nie mogą mnie uświadomić, że to sen. Są tylko zbiorem różnych energii ciał, które wyrażają jakiś stan świadomości kogoś postawionego wyżej nad nimi. To jest wina tego, co stoi za nimi.
Przez to aspekt stracił moc jebania oraz status indywidualności. Istniał dzięki niewiedzy oraz ograniczonej percepcji wynikającej z zacietrzewienia.
Dzisiaj znowu miałem sny bardzo realistyczne, ale nic wartego uwagi. Jedynie ten dawny aspekt czasem się pojawia, ale teraz tylko macha ręką albo odwraca się i odchodzi. Bo nie ma już kogo jebać, a tego, co stoi wyżej, to nie tknie, bo nie potrafi go ogarnąć. Tutaj pasuje analogia do znęcania się nad słabszymi: czuł się mocny i lepszy, ale kiedy trafił na kogoś wyższego od siebie, to już siedzi cicho i nie rwie się do ataku.





