05-09-2026, 15:32
Znalazłem jakiś ładny mały aparat fotograficzny w moim pokoju w wiszącej szafce, której już nie ma. Chciałem ustawić datę i godzinę w aparacie, ale nie wiedziałem jak. Pamiętam, że data była ustawiona na kwiecień. W szafce znalazłem także słodycze, które ponoć ukrył tata. Jakieś muffinki albo kulki czekoladowe. Wyjąłem je z szafki i porozkładałem na półce. Potem miałem zrobić zdjęcie na balkonie, ale zamiast na balkon otworzyłem drzwi innej szafy w moim pokoju. Powiedziałem to siostrze. Udało mi się jakoś dotrzeć do dużego pokoju i wycelowałem aparat w stronę okna. Na ekranie aparatu pojawił się obraz, ale zauważyłem jakieś napisy w oknie czy coś i nie zrobiłem zdjęcia. No to wychodzę na balkon. Akurat tego czy udało mi się wyjść na balkon nie pamiętam. Znowu znalazłem się w swoim pokoju. Sen był bardzo realistyczny. Byłem pewien, że to rzeczywistość. W oddali słyszałem mamę. Zachciało mi się sprawdzić czy to sen. Podszedłem do okna i dotknąłem szyby. Ręka przeszła jak przez jakiś płyn. Wyskoczyłem przez okno na trawnik. Nie wiem nawet kiedy znalazłem się przed balkonem. Nie miałem butów, ani skarpet. Widziałem i czułem krótką zieloną trawę. Był słoneczny dzień. Wyszedłem poza trawnik i szedłem ścieżką obok drugiego bloku. Dalej była gęsta, wysoka trawa. Wchodzę w nią i idę dalej. Idzie jakaś dziewczyna z psem po chodniku. Trochę się przez chwilę bałem tego psa, ale tylko się na mnie spojrzał. Ja też niby miałem jakiegoś psa na smyczy, ale go nie widziałem. Nie wiem co się potem zdarzyło.






