22-07-2026, 08:04
Świadomość wraca do ciała. Umysł analizuje, co dzieje się w astralu. Ostatni sen? Był tak głęboko, że ciała związane ze snami zostały w jakiś sposób odłączone. Kiedy świadomość wróciła do ciała fizycznego, nie pamiętałem snów, a nawet nie mogłem powiedzieć, czy w ogóle cokolwiek mi się śniło.
Dopiero po pewnym czasie wróciła mi pamięć snów. Co tu się zadziało? Po prostu świadomość połączyła się z ciałem mentalnym i przyczynowym, porzucając skorupy ego związane z życiem pragnień i powtarzających się stanów myślowych. Dopiero po 30 minutach, kiedy skończyłem analizować to dziwne doświadczenie, powróciła mi świadomość snów. Można powiedzieć, że byłem na pograniczu powłoki przyczynowej Ziemi oraz umysłu zbiorowego, związanego z wcielaniem się w ten tzw. ziemski matriks.
Te świadomości komunikowały się nie myślami ani słowami. Bardziej wyglądało to tak, jakby samą świadomością tworzyły struktury, które od razu stanowiły odpowiedź. Mój duch, znajdujący się na pograniczu tych dwóch światów, obserwuje, jak rozmawiają i coś mi pokazują. Jak wygląda czysta świadomość bez utożsamiania się?
Po prawej stronie znajdował się świat fizyczny – pokazano mi jakieś życie człowieka i jego rutynę. Nas w ogóle to nie interesowało, to było zupełnie nieistotne. Mając pewien wgląd w to, co mi mówią, postanawiam wykorzystać tę wiedzę do osiągnięcia takiego stanu świadomości w stosunku do tego faceta, który żyje na Ziemi.
Umysł próbuje odtworzyć to, co oni osiągali. Zaczynam używać umysłu. Jestem świadomy tego faceta, a tutaj jest Ziemia. Osiągam jakiś dystans do tego wszystkiego, myśląc, że osiągam stan świadka lub coś przypominającego czysty stan świadomości. W tym momencie słyszę jakby mentalny przekaz: „To nie tak”.
Zdziwiłem się. Od razu zrozumiałem – albo podpięli się pod mój umysł, albo dali mi do zrozumienia, że te stany świadka oraz czystej świadomości próbuję osiągnąć za pomocą myśli i wyobrażeń, a to ma niewiele wspólnego z prawdziwym stanem.
Mój duch jakby dokonał analizy. Odkrył, że stanu świadka oraz czystej świadomości nie osiąga się za pomocą umysłu, wykorzystując jego zawartość. Trzeba go porzucić i wejść w plany znajdujące się poza umysłem związanym z byciem człowiekiem. Ich rozwój świadomości był tak rzadki, że żadne ludzkie doświadczenie nie utrzymałoby się w ich umysłach. Wibrują na takich częstotliwościach, że ludzki matriks to coś pustego – pomimo ogromnych emocji i myśli, jakie ludzie generują w astralu. Oni są całkowicie wolni i neutralni.
Istnieje pewna granica między ich rzeczywistością a naszą rzeczywistością astralną – taki punkt graniczny. Ja znajdowałem się jakby jedną nogą po stronie astralnej, a drugą po ich stronie. Dzięki czemu mogłem to i owo zapamiętać. Mój umysł zaczął dokonywać porównań, mając jakieś połączenia między tymi światami. Gdyby te istoty miały ludzkie ego, powiedziałyby coś takiego: świat astralny to dom wariatów, poziom inteligencji zero. A miejsca, do których trafiają dusze, aby się leczyć lub przygotowywać do następnej inkarnacji (by na przykład znowu doznać cierpienia), można porównać do zakładu dla ludzi niedorozwiniętych umysłowo.
Dopiero po pewnym czasie wróciła mi pamięć snów. Co tu się zadziało? Po prostu świadomość połączyła się z ciałem mentalnym i przyczynowym, porzucając skorupy ego związane z życiem pragnień i powtarzających się stanów myślowych. Dopiero po 30 minutach, kiedy skończyłem analizować to dziwne doświadczenie, powróciła mi świadomość snów. Można powiedzieć, że byłem na pograniczu powłoki przyczynowej Ziemi oraz umysłu zbiorowego, związanego z wcielaniem się w ten tzw. ziemski matriks.
Te świadomości komunikowały się nie myślami ani słowami. Bardziej wyglądało to tak, jakby samą świadomością tworzyły struktury, które od razu stanowiły odpowiedź. Mój duch, znajdujący się na pograniczu tych dwóch światów, obserwuje, jak rozmawiają i coś mi pokazują. Jak wygląda czysta świadomość bez utożsamiania się?
Po prawej stronie znajdował się świat fizyczny – pokazano mi jakieś życie człowieka i jego rutynę. Nas w ogóle to nie interesowało, to było zupełnie nieistotne. Mając pewien wgląd w to, co mi mówią, postanawiam wykorzystać tę wiedzę do osiągnięcia takiego stanu świadomości w stosunku do tego faceta, który żyje na Ziemi.
Umysł próbuje odtworzyć to, co oni osiągali. Zaczynam używać umysłu. Jestem świadomy tego faceta, a tutaj jest Ziemia. Osiągam jakiś dystans do tego wszystkiego, myśląc, że osiągam stan świadka lub coś przypominającego czysty stan świadomości. W tym momencie słyszę jakby mentalny przekaz: „To nie tak”.
Zdziwiłem się. Od razu zrozumiałem – albo podpięli się pod mój umysł, albo dali mi do zrozumienia, że te stany świadka oraz czystej świadomości próbuję osiągnąć za pomocą myśli i wyobrażeń, a to ma niewiele wspólnego z prawdziwym stanem.
Mój duch jakby dokonał analizy. Odkrył, że stanu świadka oraz czystej świadomości nie osiąga się za pomocą umysłu, wykorzystując jego zawartość. Trzeba go porzucić i wejść w plany znajdujące się poza umysłem związanym z byciem człowiekiem. Ich rozwój świadomości był tak rzadki, że żadne ludzkie doświadczenie nie utrzymałoby się w ich umysłach. Wibrują na takich częstotliwościach, że ludzki matriks to coś pustego – pomimo ogromnych emocji i myśli, jakie ludzie generują w astralu. Oni są całkowicie wolni i neutralni.
Istnieje pewna granica między ich rzeczywistością a naszą rzeczywistością astralną – taki punkt graniczny. Ja znajdowałem się jakby jedną nogą po stronie astralnej, a drugą po ich stronie. Dzięki czemu mogłem to i owo zapamiętać. Mój umysł zaczął dokonywać porównań, mając jakieś połączenia między tymi światami. Gdyby te istoty miały ludzkie ego, powiedziałyby coś takiego: świat astralny to dom wariatów, poziom inteligencji zero. A miejsca, do których trafiają dusze, aby się leczyć lub przygotowywać do następnej inkarnacji (by na przykład znowu doznać cierpienia), można porównać do zakładu dla ludzi niedorozwiniętych umysłowo.





