01-02-2026, 18:24
Budze sie po 01 w nocy.
Robię doładowanie czakr.
W pewnej chwili wpadłem na pomysł zatrzymac oddech.
Przetrzymuje prawie do granic wytrzymłosci.
Obserwując kto doznania.
Uwaga zdystansowała sie.
Zastanawiam się kto tak bardzo pragnął wziaść oddech.
NO ja Ja się dusiłem.
Po krótkiej analizie doszedłem do wniosku, że to nie ciało chciało wziewać oddech ale cila niefizyczne automaty podtrzymujące prcesy w ciel fizycznym.
Wstrzymuje oddech i zadaje miedzy czasie pytanie kim jestem.
Pytanie powtarzałem kilka krotnie.
Zauwzyłem miotące się czesci ktore chcą oddychać i wymusić na mnie wziecie powietrza.
Ale cialo przyczynowe nie dusi się patrzy na cialo oraz miotające aspekty prubujące zmusic mnie abym pozwolił wzia śc oddech cialu.
Wola nie mogla byc zmusza przez aspekty do działania.
Gdy robiło się niebezpiecznie pojawiły aspekty aby przerwać bo to może się niedobrze skączyć dla ciała.
POsłuchałem glosu rozsądku.
Co jakis czas wlaczał w kolejnych próbach.
Ale instykt pokusy został wzbudzony
Swiadomośc ustawiałem przed lozkiem i patrzyłem jak cialo wije z baraku oddechu. Wewnątrz ciła mysli i emocje wiły ale nie miały siły przebicia.
Poprostu były bez silne.
Ja tu decydowałem.
Tak patrząc z dystansu to cialo przyczynowe wogle nie reagowało co się dzieje z cialem fizycznym i aspektami.
Ja znajdujące pomiędzy nimi i dziwie się.
Ten spokojny a tamci szaleją z braku powietrza.
POstanowiłem, jeszcze bardziej podkręcić srube.
ULeglośc obronny aspektow stał się taki kuszący że chciałem coraz wiecej tego robic.
Wstrzymuje oddech i wchodze w bezdech. I obserwuje siebie.
I zadaje co jakis czas pytanie kim jestem.
Nagle pod powiekami widze swiatło.
No kurde wyswietlacz się zalączył. WIadomośc przyszła albo budzik sie włączył pomyślałem sobie.
Dalej ciagnę ale po chwili rezygnuje przez to światło bo mnie rozproszyło.
Otwieram oczy a tu ciemno.
Telefon wygaszony.
Tak sobie mysle pewnie WJ zareagował.
Bo to juz była lekka przesada.
PO analizie spostrzegłem, że tak naprawdę to zaczęłam znęcać sie nad aspektami.
MOj umysł nie mogąc kontrolować osoby śniącej to zaczął wyżywać na nich.
SZlak mnie trafia jak mozna mieć takie dostrojenie i nie byc swiadomy WJ?
Jest kościół oraz budek służby.
Ksiadz stoi na drabinie i zajmuje sie kwiatami.
POra roku lato. Drzewa zielone. Bardzo przyjemnie tu jest taki spokoj.
Ale co najlepsze jest, że przestrzeń miedzy drabina miedzy budynkami była prawdziwa jak w świecie fizycznym.
Inne sny tego nie mają. Choć sa ostre ale nie mają tej glebi co ten.
Po przebudzeniu te sny sa plaskie nawet jak wejdę uwaga w nie.
Dziewczyn ama piwa schowane pod dluga suknia. POdaje jej.
Obok w oknie siedzi jakiś typ.
Piwo specjalnie tam schowała aby nie zobaczył.
Piwo suknia okno w nim facet wszystko plaskie. nie ma miedzy nimi przestrzeni odrębności.
Tylko tamten sen był inny od wszystkich.
Od czego zalezy takie snienie?
Czy ciało fizyczne było swiadome koscioła oraz drabiny oraz ksiedza?
Czy myśli wewnętrzne oraz potem zadane pytanie księdzu było wykonane mózgiem fizycznym?
A moze cialo eteryczne wytworzyło mysli?
A moze cialo emocjonalne stworzyło mysli?
A moze cialo przyczynowe wytworzyło mysli?
Gdzie są oczy ktore widziały bieżące doświadczenie. Kolory budynki, kształty rożne?
Jak mogłem widzieć kiedy cialo fizyczne miało zamknięte oczy?
Jak moge widzieć osbe sniącą ale jednoczesnie byc nią?
Ekran snienia aby mogł zobaczyc kosciał i ksiewdza w czarnej sutannie to to musi zrobić?
Musi wejść miedzy nich w postaci osoby śniącej.
I dzieki temu może opisywać to wszystko.
Robię doładowanie czakr.
W pewnej chwili wpadłem na pomysł zatrzymac oddech.
Przetrzymuje prawie do granic wytrzymłosci.
Obserwując kto doznania.
Uwaga zdystansowała sie.
Zastanawiam się kto tak bardzo pragnął wziaść oddech.
NO ja Ja się dusiłem.
Po krótkiej analizie doszedłem do wniosku, że to nie ciało chciało wziewać oddech ale cila niefizyczne automaty podtrzymujące prcesy w ciel fizycznym.
Wstrzymuje oddech i zadaje miedzy czasie pytanie kim jestem.
Pytanie powtarzałem kilka krotnie.
Zauwzyłem miotące się czesci ktore chcą oddychać i wymusić na mnie wziecie powietrza.
Ale cialo przyczynowe nie dusi się patrzy na cialo oraz miotające aspekty prubujące zmusic mnie abym pozwolił wzia śc oddech cialu.
Wola nie mogla byc zmusza przez aspekty do działania.
Gdy robiło się niebezpiecznie pojawiły aspekty aby przerwać bo to może się niedobrze skączyć dla ciała.
POsłuchałem glosu rozsądku.
Co jakis czas wlaczał w kolejnych próbach.
Ale instykt pokusy został wzbudzony
Swiadomośc ustawiałem przed lozkiem i patrzyłem jak cialo wije z baraku oddechu. Wewnątrz ciła mysli i emocje wiły ale nie miały siły przebicia.
Poprostu były bez silne.
Ja tu decydowałem.
Tak patrząc z dystansu to cialo przyczynowe wogle nie reagowało co się dzieje z cialem fizycznym i aspektami.
Ja znajdujące pomiędzy nimi i dziwie się.
Ten spokojny a tamci szaleją z braku powietrza.
POstanowiłem, jeszcze bardziej podkręcić srube.
ULeglośc obronny aspektow stał się taki kuszący że chciałem coraz wiecej tego robic.
Wstrzymuje oddech i wchodze w bezdech. I obserwuje siebie.
I zadaje co jakis czas pytanie kim jestem.
Nagle pod powiekami widze swiatło.
No kurde wyswietlacz się zalączył. WIadomośc przyszła albo budzik sie włączył pomyślałem sobie.
Dalej ciagnę ale po chwili rezygnuje przez to światło bo mnie rozproszyło.
Otwieram oczy a tu ciemno.
Telefon wygaszony.
Tak sobie mysle pewnie WJ zareagował.
Bo to juz była lekka przesada.
PO analizie spostrzegłem, że tak naprawdę to zaczęłam znęcać sie nad aspektami.
MOj umysł nie mogąc kontrolować osoby śniącej to zaczął wyżywać na nich.
SZlak mnie trafia jak mozna mieć takie dostrojenie i nie byc swiadomy WJ?
Jest kościół oraz budek służby.
Ksiadz stoi na drabinie i zajmuje sie kwiatami.
POra roku lato. Drzewa zielone. Bardzo przyjemnie tu jest taki spokoj.
Ale co najlepsze jest, że przestrzeń miedzy drabina miedzy budynkami była prawdziwa jak w świecie fizycznym.
Inne sny tego nie mają. Choć sa ostre ale nie mają tej glebi co ten.
Po przebudzeniu te sny sa plaskie nawet jak wejdę uwaga w nie.
Dziewczyn ama piwa schowane pod dluga suknia. POdaje jej.
Obok w oknie siedzi jakiś typ.
Piwo specjalnie tam schowała aby nie zobaczył.
Piwo suknia okno w nim facet wszystko plaskie. nie ma miedzy nimi przestrzeni odrębności.
Tylko tamten sen był inny od wszystkich.
Od czego zalezy takie snienie?
Czy ciało fizyczne było swiadome koscioła oraz drabiny oraz ksiedza?
Czy myśli wewnętrzne oraz potem zadane pytanie księdzu było wykonane mózgiem fizycznym?
A moze cialo eteryczne wytworzyło mysli?
A moze cialo emocjonalne stworzyło mysli?
A moze cialo przyczynowe wytworzyło mysli?
Gdzie są oczy ktore widziały bieżące doświadczenie. Kolory budynki, kształty rożne?
Jak mogłem widzieć kiedy cialo fizyczne miało zamknięte oczy?
Jak moge widzieć osbe sniącą ale jednoczesnie byc nią?
Ekran snienia aby mogł zobaczyc kosciał i ksiewdza w czarnej sutannie to to musi zrobić?
Musi wejść miedzy nich w postaci osoby śniącej.
I dzieki temu może opisywać to wszystko.





