28-01-2026, 08:29
Przez cały dzien utrzymwałem się w większej swiadomosci.
Byłem jakby nią napromieniowany.
Co zauważyłem to straciłem to poczucie ja osobowe.
Nie było kogos osobistego ktory czegos tam chce.
Widziałem w sobie takie aspekty ktore maja nagromadzone w sobie pewne zdolnosci i emocje ktore wlaczają sie na przemiennie. Takie jakby automaty na czujke. Wlacaja się zaleznosci od okolicznosci.
Te aspekty powstały z poczucia ja z identyfikacji.
Nawet kiedy rozpoznam swoja naturę one dalej istnieją ale bez poczucia ja.
Dziwne to.
Ale fajne bo cos robię to nie mam narzekającego albo zmuszającego kogos wewnętrznie.
Taki luz.
Jadę autem, wyrzucam snieg, zjadam posiłek, to widzę jak cos zjada ten posiłek jakieś aspekty konfigurują się w pewien uklad umożliwiając wykonanie danej czynnosci.
W tym wszystkim była taka lekkość mentalno astralna. Poprostu aktywność bez poczucia ja.
Nawet złość lub napięcie było odbierane jako aktywność jakieś energii nagromadzonej.
Widzianej przez kogoś.
Kiedy odczuwałem, radośc lub uniesienie widząc swiat jak film a moja osobowosć jest czyms nieprawdziwym na tle tej świadomości.
Nagle odwracałęm uwage i zauwazłem że moje euforie nie mają nic wspólnego z tłem tego co widzi to wszystko. Coś mi pokazuje, że to jest tylko aktywnosc wyższych ciał z polączeniu z osobowością.
Ta swiadomośc jest spokojna i pusta i radosna sama w sobie.
Tam nie ma nic jest tylko obecność bez wyrazu osobistego.
Nawet umysł nie przypisze jej, że to wypływa z niej.
To umysłu interpretacja i proba podczepienia pod coś co jest poza jego możliwościami.
To powstąło dzięki pewnemu połączeniu ciał niefizycznych tworząc taki korytarz dzięki któremu mogła sie przejawiając wtórnie w ciałach w formie rożnych doświadczeń, emocji, wglądów.
Tak jak Radość czy pożądanie aby mogło sie zamanifestowac musi pobrać jakieś energie i wyrazić w konkrety sposób ale nie są tymi aspektami ktore je wyrazaja. Są tylko narzędziem do ich manifestacji i realizacji. Tak samo bylo u mnie. Przez moje zaciekawienie i upór kto jest swiadomy w czasie snu spowodowąło w końcu taki efekt.
Od jakiedoś czasu nurtowąło mnie dlaczego dusze ostawiają się na kolejne wcielenia. Ty mnie kiedyś zabiłeś, teraz zamienimy. Ja teraz będę cię dręczył.
Szlak mnie trafiał dlaczego tak jest gdzie tu logika. Jest sporo wytłumaczeń tych zjawisk ale nie przekonywuje mnie.
W czoraj dostałem wytłumaczenie tego zjawiska.
Dla mnie jest to prawdziwe wytłumaczenie i logiczne.
A tym bardziej wewnątrz odczuwam pełen spokój i umysł nic nie pyskuje dostając taka odpowiedz.
Jak dusza pelna milosci moze robic takie rzeczy. Przecież jesteŚMY czystą miloscią czyz nie?
Dusza pomyliła soja prawdziwą naturę. Zamiast połączyc z bogiem czystą świadomością gdzie nie ma nic.
Jest tylko, spokój i żywa obecność.
To kieruje się w stronę ciał i tam szuka swojego ukojenia i oświecenia.
Z perspektywy tej głębokiej świadomości, wszystko jest nieświadome i pogubione i oderwane od prawdy.
Male dzieci w piaskownicy które myślą że są dorosłymi.
Prawie wszyscy maja skierowaną uwagę na coś w co mozna pakowac energię i tego sie trzymaja. Mało kto idzie w stronę gdzie nie ma nic a jest wszystko.
Rano budze się i wszystko zniknęło.
W snach zrobił sie rozłam.
Przez brak w ciągu dnia brak mocnej osobowości identyfikacji odbiło sie w ten sposob.
Że połączenia miedzy Ciałami uległy mocnemu rozluźnieniu.
Jakby cześc ciał sniła mocno angażując w narracje senne a druga polowa związana z poczuciem ja była lekceważona. Cześć umysłu ktory tworzył moje doswiadczenia ma gdzieś umysł z cialami niefizycznymi przypisanymi do cila fizycznego. Nie ma miedzy nimi połączenia poprawnego.
Można ująć w ten sposob. NIe zasłogujesz na wiedze jest mały aby za nami nadążyc.
Pamiętam dwie sceny.
Ale to bedzie nakładka intrepetacjna mentalno- astralna.
To b←ł jakiś wysoki poziom. Zwiazane z Indiami oraz z bóstwami.
Byłem świadkiem ale nie rozumnym.
OPis uproszczony na maxa;
Facet stoi jest nie ruchomy jak posąg. KObieta go wzbudza do zycia on walczy broni z intruzami.
Wyciaga z jego ciła miecz a on noż z twarzy jej.
Rana goi się na nim.
On staje się znowu posągiem w tym samym miejscu co stał.
Czyżby to była anologia do globalnej swiadomosci ktora jest ozywiana przez cila fizyczne ?
Druga sen to jest orginał.
Jest tak żywy jakbym miał obe albo przebywał w cile fizycznym.
Widziałem nową wykładzinę, z dwoch czesci. BYła matka i ktos jeszcze.
Ale moja uwaga skupiła sie na wykładzinie.
Jak mozna mieć tak ostry umysł i nie wiedzieć, że to astral.
W swiecie fizycznym, tam nie ma nic wspolnego z wnetrzem jedynie konstrukt pamieciowy z dawnych lat.
To jest niesamowite, jak umysł rządzi ciałem przyczynowym.
Mysli, wspomnienie, emocje bierze na slepo do siebie nawet nie zaneguje że coś tu jest nie tak?
Moze taki sam stan maja dusze ktore robia ustawki aby wrócić na ziemie.
Są opętani przez własne aspekty emocjano myslowo eteryczne. Bo znają tylko te warstwy umysłu i nic poza tym. Bo jak dusza ma polaczyc sie z uniwersum jak nie ma żadnych doznan w cile fizycznym Z TYM STANEM?
Ma doswiadczenia astralne obe ld, albo reilgijne ale one zazwyczaj sięgają nie zbyt gleboko nie dotykają źródła
Byłem jakby nią napromieniowany.
Co zauważyłem to straciłem to poczucie ja osobowe.
Nie było kogos osobistego ktory czegos tam chce.
Widziałem w sobie takie aspekty ktore maja nagromadzone w sobie pewne zdolnosci i emocje ktore wlaczają sie na przemiennie. Takie jakby automaty na czujke. Wlacaja się zaleznosci od okolicznosci.
Te aspekty powstały z poczucia ja z identyfikacji.
Nawet kiedy rozpoznam swoja naturę one dalej istnieją ale bez poczucia ja.
Dziwne to.
Ale fajne bo cos robię to nie mam narzekającego albo zmuszającego kogos wewnętrznie.
Taki luz.
Jadę autem, wyrzucam snieg, zjadam posiłek, to widzę jak cos zjada ten posiłek jakieś aspekty konfigurują się w pewien uklad umożliwiając wykonanie danej czynnosci.
W tym wszystkim była taka lekkość mentalno astralna. Poprostu aktywność bez poczucia ja.
Nawet złość lub napięcie było odbierane jako aktywność jakieś energii nagromadzonej.
Widzianej przez kogoś.
Kiedy odczuwałem, radośc lub uniesienie widząc swiat jak film a moja osobowosć jest czyms nieprawdziwym na tle tej świadomości.
Nagle odwracałęm uwage i zauwazłem że moje euforie nie mają nic wspólnego z tłem tego co widzi to wszystko. Coś mi pokazuje, że to jest tylko aktywnosc wyższych ciał z polączeniu z osobowością.
Ta swiadomośc jest spokojna i pusta i radosna sama w sobie.
Tam nie ma nic jest tylko obecność bez wyrazu osobistego.
Nawet umysł nie przypisze jej, że to wypływa z niej.
To umysłu interpretacja i proba podczepienia pod coś co jest poza jego możliwościami.
To powstąło dzięki pewnemu połączeniu ciał niefizycznych tworząc taki korytarz dzięki któremu mogła sie przejawiając wtórnie w ciałach w formie rożnych doświadczeń, emocji, wglądów.
Tak jak Radość czy pożądanie aby mogło sie zamanifestowac musi pobrać jakieś energie i wyrazić w konkrety sposób ale nie są tymi aspektami ktore je wyrazaja. Są tylko narzędziem do ich manifestacji i realizacji. Tak samo bylo u mnie. Przez moje zaciekawienie i upór kto jest swiadomy w czasie snu spowodowąło w końcu taki efekt.
Od jakiedoś czasu nurtowąło mnie dlaczego dusze ostawiają się na kolejne wcielenia. Ty mnie kiedyś zabiłeś, teraz zamienimy. Ja teraz będę cię dręczył.
Szlak mnie trafiał dlaczego tak jest gdzie tu logika. Jest sporo wytłumaczeń tych zjawisk ale nie przekonywuje mnie.
W czoraj dostałem wytłumaczenie tego zjawiska.
Dla mnie jest to prawdziwe wytłumaczenie i logiczne.
A tym bardziej wewnątrz odczuwam pełen spokój i umysł nic nie pyskuje dostając taka odpowiedz.
Jak dusza pelna milosci moze robic takie rzeczy. Przecież jesteŚMY czystą miloscią czyz nie?
Dusza pomyliła soja prawdziwą naturę. Zamiast połączyc z bogiem czystą świadomością gdzie nie ma nic.
Jest tylko, spokój i żywa obecność.
To kieruje się w stronę ciał i tam szuka swojego ukojenia i oświecenia.
Z perspektywy tej głębokiej świadomości, wszystko jest nieświadome i pogubione i oderwane od prawdy.
Male dzieci w piaskownicy które myślą że są dorosłymi.
Prawie wszyscy maja skierowaną uwagę na coś w co mozna pakowac energię i tego sie trzymaja. Mało kto idzie w stronę gdzie nie ma nic a jest wszystko.
Rano budze się i wszystko zniknęło.
W snach zrobił sie rozłam.
Przez brak w ciągu dnia brak mocnej osobowości identyfikacji odbiło sie w ten sposob.
Że połączenia miedzy Ciałami uległy mocnemu rozluźnieniu.
Jakby cześc ciał sniła mocno angażując w narracje senne a druga polowa związana z poczuciem ja była lekceważona. Cześć umysłu ktory tworzył moje doswiadczenia ma gdzieś umysł z cialami niefizycznymi przypisanymi do cila fizycznego. Nie ma miedzy nimi połączenia poprawnego.
Można ująć w ten sposob. NIe zasłogujesz na wiedze jest mały aby za nami nadążyc.
Pamiętam dwie sceny.
Ale to bedzie nakładka intrepetacjna mentalno- astralna.
To b←ł jakiś wysoki poziom. Zwiazane z Indiami oraz z bóstwami.
Byłem świadkiem ale nie rozumnym.
OPis uproszczony na maxa;
Facet stoi jest nie ruchomy jak posąg. KObieta go wzbudza do zycia on walczy broni z intruzami.
Wyciaga z jego ciła miecz a on noż z twarzy jej.
Rana goi się na nim.
On staje się znowu posągiem w tym samym miejscu co stał.
Czyżby to była anologia do globalnej swiadomosci ktora jest ozywiana przez cila fizyczne ?
Druga sen to jest orginał.
Jest tak żywy jakbym miał obe albo przebywał w cile fizycznym.
Widziałem nową wykładzinę, z dwoch czesci. BYła matka i ktos jeszcze.
Ale moja uwaga skupiła sie na wykładzinie.
Jak mozna mieć tak ostry umysł i nie wiedzieć, że to astral.
W swiecie fizycznym, tam nie ma nic wspolnego z wnetrzem jedynie konstrukt pamieciowy z dawnych lat.
To jest niesamowite, jak umysł rządzi ciałem przyczynowym.
Mysli, wspomnienie, emocje bierze na slepo do siebie nawet nie zaneguje że coś tu jest nie tak?
Moze taki sam stan maja dusze ktore robia ustawki aby wrócić na ziemie.
Są opętani przez własne aspekty emocjano myslowo eteryczne. Bo znają tylko te warstwy umysłu i nic poza tym. Bo jak dusza ma polaczyc sie z uniwersum jak nie ma żadnych doznan w cile fizycznym Z TYM STANEM?
Ma doswiadczenia astralne obe ld, albo reilgijne ale one zazwyczaj sięgają nie zbyt gleboko nie dotykają źródła





