05-01-2026, 10:52
Moje życie astralne, mogę podzielić względnie na dwa światy.
Jeden dotyczyczy zycia codziennego.
Troski, plany, rutyna, trzymanie sie przeszłości albo przyszłości.
Drugie moje zycie polega na otrzymywaniu rożnych doświadczeń które skłaniają do refleksji oraz zastanowienia się nad tym wszystkim. Zbaczanie przyczyny i skutków.
Byłem w miescie, nie wiem co to za kraj ale nie polska.
Było trochę zaniedbane.
Swoje 5 minut ma juz za sobą.
Pamietam, jak czyszczarka na ulicy wystrzeliła kamyk z pod obracających elementów.
Uniknąłem uderzenia. Bardzo realistyczne doswiadczenie.
Ogolnie dostrojenie miałem super.
To miejsce zbudziło w moim umyśle zafascynowanie.
Zacząłem robić zdjecia telefonem.
Jak popatrzyłem na fotki to jeszcze większy urok miały.
Kątem oka zauważyłem, 3 osoby nieletnich.
Zaczeli z amna chodzić, Umysł zaczał odczuwać strach i lęk.
Jest nie ciekawie. Czuć od nich b←ło negatywne nastawienie.
Schowałem telefon. MIałem nadzieje, że odpuszczą ale nic z tego.
Próbowałem ich zgubić ale nic z tego.
Czułem na swoich plecach ich oddech, coraz bardziej stawałem się bezradny.
Nagle na ulicy spotkałem siostrę zakonną.
To ich powstrzymało. Mieli respekt jakiś do niej.
MOiwe do niej po angilesku. Jakie spojedyncze słowa.
Potem pytam czy jest ktos z polski.
Zaprosiła mnie do jakby klasztoru.
Mowię, że musze schować telefon.
Jestesmy w jakimś przedsionku.
Zakonnica poprosiła o tlefon chciała zobaczyć zdjecia.
Wahałem sie ale dałem nie mam nic do ukrycia.
Mowiła, że za bardzo nie podpisuje na ekranie ale zrobi tym razem.
Jej podpis dziwny był. Zataczała kregi w formie spirali a potem coś z boku dopisywała.
Potem poszlismy na dziedziniec gdzie była siostra starsza ok 60-70 lat.
Wykonywała swoje obowiazki bardzo proste. Były zwiazane z kuchnia tak wywnioskowałem po jej zachowaniu i pomieszczeniu.
Ten klasztor czy co to było, promieniowało ogromnym spokojem i radością.
Ich serca były wypełnione taką świadomością, że przekracza to ludzi rozum.
Ich życie było proste, ale tak głębokie brak słów.
Dla mnie to wygladąło jakby wyszli poza umysł ego i z boskiej swiadomosci doświadczali zycia.
Dla nich, cierpienie poza murami nie robiło większego wrażenia.
Jest to normalne dla ich. Są ponad tym.
Szkoda, że nie odzyskałem, tam świadomości.
Zaprowadziła mnie pod plot gdzie konczył sie ich posiadlośc.
Sitaka była a za siatką rosła wysoka trawa. Ale była tez luka- trawa wykoszona.
Co ciekawe postanowiłem, wykorzystąc aby uciec przed nimi.
Odziwo kiedy znalazłem za plotem to był moj sadek.
Drogą po prawej stronie idą goscie, skojarzyłem to oni. Siedziałem w krzakach oni zblizyli się do plotu i mieli noż. W napiciu wyczykiwąłem czy zobaczą mnie.
Zauwazyli.
Uciekam.
W nastepnej scenie był sam koleś.
Ja miałęm pałke i z zaskoczenia zacząłem go tluc.
Wiedziałem, że muszę go zabić bo inaczej reszta przyjdzie po mnie.
Tłukłem, bez opamiętania.
Ale to tlucznie b←ło jakby wyobrazone.
Cialo miekkie palka miękka.
W tym czasie chyba mnie przefazowało w inne ciało.
Gdyż widze mentalnie obraz ktory potem umysł odczytał że to film z tv a tytuł miałdwa słowa pierwsze nie pamietam a drugie to karma.
Na tym obrazie widze jakby 3 fiolki.
I myśli osob.
Ale karma wyjatkowa, taka skondensowana mocna.
Byli pod wrażeniem, bo takie czesto nie zdarzają się.
I koniec.
O co tu chodziło. Nasze przywiązanie do umysłu powoduje, że schodzimy na ziemię czy to nam sie podoba czynie.
Zakonnice śa przykladem, że można wyjść poza umysł i funkcjonować na całkiem innym poziomie.
Jeden dotyczyczy zycia codziennego.
Troski, plany, rutyna, trzymanie sie przeszłości albo przyszłości.
Drugie moje zycie polega na otrzymywaniu rożnych doświadczeń które skłaniają do refleksji oraz zastanowienia się nad tym wszystkim. Zbaczanie przyczyny i skutków.
Byłem w miescie, nie wiem co to za kraj ale nie polska.
Było trochę zaniedbane.
Swoje 5 minut ma juz za sobą.
Pamietam, jak czyszczarka na ulicy wystrzeliła kamyk z pod obracających elementów.
Uniknąłem uderzenia. Bardzo realistyczne doswiadczenie.
Ogolnie dostrojenie miałem super.
To miejsce zbudziło w moim umyśle zafascynowanie.
Zacząłem robić zdjecia telefonem.
Jak popatrzyłem na fotki to jeszcze większy urok miały.
Kątem oka zauważyłem, 3 osoby nieletnich.
Zaczeli z amna chodzić, Umysł zaczał odczuwać strach i lęk.
Jest nie ciekawie. Czuć od nich b←ło negatywne nastawienie.
Schowałem telefon. MIałem nadzieje, że odpuszczą ale nic z tego.
Próbowałem ich zgubić ale nic z tego.
Czułem na swoich plecach ich oddech, coraz bardziej stawałem się bezradny.
Nagle na ulicy spotkałem siostrę zakonną.
To ich powstrzymało. Mieli respekt jakiś do niej.
MOiwe do niej po angilesku. Jakie spojedyncze słowa.
Potem pytam czy jest ktos z polski.
Zaprosiła mnie do jakby klasztoru.
Mowię, że musze schować telefon.
Jestesmy w jakimś przedsionku.
Zakonnica poprosiła o tlefon chciała zobaczyć zdjecia.
Wahałem sie ale dałem nie mam nic do ukrycia.
Mowiła, że za bardzo nie podpisuje na ekranie ale zrobi tym razem.
Jej podpis dziwny był. Zataczała kregi w formie spirali a potem coś z boku dopisywała.
Potem poszlismy na dziedziniec gdzie była siostra starsza ok 60-70 lat.
Wykonywała swoje obowiazki bardzo proste. Były zwiazane z kuchnia tak wywnioskowałem po jej zachowaniu i pomieszczeniu.
Ten klasztor czy co to było, promieniowało ogromnym spokojem i radością.
Ich serca były wypełnione taką świadomością, że przekracza to ludzi rozum.
Ich życie było proste, ale tak głębokie brak słów.
Dla mnie to wygladąło jakby wyszli poza umysł ego i z boskiej swiadomosci doświadczali zycia.
Dla nich, cierpienie poza murami nie robiło większego wrażenia.
Jest to normalne dla ich. Są ponad tym.
Szkoda, że nie odzyskałem, tam świadomości.
Zaprowadziła mnie pod plot gdzie konczył sie ich posiadlośc.
Sitaka była a za siatką rosła wysoka trawa. Ale była tez luka- trawa wykoszona.
Co ciekawe postanowiłem, wykorzystąc aby uciec przed nimi.
Odziwo kiedy znalazłem za plotem to był moj sadek.
Drogą po prawej stronie idą goscie, skojarzyłem to oni. Siedziałem w krzakach oni zblizyli się do plotu i mieli noż. W napiciu wyczykiwąłem czy zobaczą mnie.
Zauwazyli.
Uciekam.
W nastepnej scenie był sam koleś.
Ja miałęm pałke i z zaskoczenia zacząłem go tluc.
Wiedziałem, że muszę go zabić bo inaczej reszta przyjdzie po mnie.
Tłukłem, bez opamiętania.
Ale to tlucznie b←ło jakby wyobrazone.
Cialo miekkie palka miękka.
W tym czasie chyba mnie przefazowało w inne ciało.
Gdyż widze mentalnie obraz ktory potem umysł odczytał że to film z tv a tytuł miałdwa słowa pierwsze nie pamietam a drugie to karma.
Na tym obrazie widze jakby 3 fiolki.
I myśli osob.
Ale karma wyjatkowa, taka skondensowana mocna.
Byli pod wrażeniem, bo takie czesto nie zdarzają się.
I koniec.
O co tu chodziło. Nasze przywiązanie do umysłu powoduje, że schodzimy na ziemię czy to nam sie podoba czynie.
Zakonnice śa przykladem, że można wyjść poza umysł i funkcjonować na całkiem innym poziomie.





