04-01-2026, 15:14
Chodzę po lesie z dawnym kolegą. Po lewej stronie była ścieżka, którą często niby chodziliśmy. Taka tajemnicza ścieżka. Tam coś biegło. To biegły dwie kłody drzew. Byłem tym lekko przestraszony. Uciekamy. Tam są schody na górę. Idą dwie osoby z dziećmi. Mówimy im o tym co się zdarzyło w lesie na ścieżce. Zupełnie nam nie wierzą. Idą do lasu, ale inną ścieżką niż my. Potem się wracamy na tą dziwną ścieżkę. Gonią nas te stwory kłody. Wskakujemy na drabinki, które tam są. Ja jestem trochę niżej. Te dwie kłody drewna podskakują. Próbuję odepchnąć je nogą. Jedna z nich gryzie mnie w nogę. Mówię do nich, że znikniemy jak sobie pójdą. Schodzimy po drabinkach. Te kłody nas chwytają i prowadzą do schodów.






