20-12-2025, 13:02
Mam linę i wspinam się, a raczej wyobrażam sobie, że wspinam się na najwyższy balkon bloku. Z kimś tam na tym balkonie rozmawiam i zeskakuję za pomocą zaczepionej liny. Potem niby drugi raz się jeszcze wspinam. Później idę do piwnicy. Jest tam tata, coś tam robi. Zostawiam tam jakieś swoje rzeczy. Mam też zostawić dowód, ale pomyślałem, że jednak nie będę zostawiał dowodu w piwnicy. Idę schodami klatki schodowej do góry. Jakaś dziewczynka siedzi na schodach i się bawi czy coś. Ma ona jakieś karty czy dokumenty. Wypadają jej i lecą w dół schodów. Mi też jakoś ten dowód wypada z ręki i leci w dół. Schodzę szybko po schodach, aby podnieść. Idzie na górę jakaś dziewczyna i pokazuje mi dowód. W tym dowodzie jednak są zdjęcia kobiety, więc to nie mój dowód. Całe schody są przykryte wielką ilością kartek. To dwie dziewczynki odrabiają lekcje. Zsuwam część kartek w lewo w poszukiwaniu dowodu. Nigdzie nie ma. Coś tam znajduję lub tylko przypomina mi się. Na moim dowodzie nie ma mojego imienia tylko raz puste miejsce, a raz jakieś dziwne, egzotyczne imię. Mama mi powiedziała, że takie imię mam w dowodzie. Jedna z dziewczynek zsuwa się po tych kartkach. Jest uśmiechnięta. Idę na górę schodami.





