23-11-2025, 19:15
Czerwona księga snów Isabeli
15.11.2025
Czytałam artykuł o chłonnych gąbeczkach dopochwowych w kształcie główki penisa, do użytku podczas menstruacji. Słowo "lovesick" użyte zostało w znaczeniu efektów przeniesienia bakterii kałowych z odbytu do pochwy i cewki moczowej podczas aktywności seksualnej.
16.11.2025
Dzięcioł stukał w drewnianą podłogę przerytą przez korniki.
Zaprzyjaźniłam się ze studentką psychologii. Pożyczyłam od niej książkę o tej tematyce. Powiedziała mi, że mam potem ją oddać bezpośrednio do Biblioteki Narodowej, skąd została wypożyczona. Można ją trzymać tylko miesiąc, a ona wyjeżdża za parę dni do Paryża.
Biskup miał przyjechać z wizytą i zastanawiałam się, jakim poczęstunkiem go ugościć. Stwierdziłam, że powycinam lisy z ciasta biszkoptowego, na które nałożę roztopioną czekoladę i kolorową posypkę cukrową. Zwierzątka rozpadały się niemiłosiernie, kruche ciastka są lepsze do tego celu. Do picia miała być kawa. Zależało mi na tym, żeby było skromnie, ale mama powiedziała, że trzeba podać coś wyszukanego, np. lody, tak, aby wciągnąć biskupa w rozmowę i żeby został jak najdłużej.
17.11.2025
Wypiłam wieczorem pół litra czarnej herbaty z jednej torebki. To był błąd. Przespałam jakieś cztery godziny... masakra. Brak zapamiętanych snów.
18-20.11.2025
Byłam na wycieczce autokarowej. Jechaliśmy w miejsce gdzie było 30°C. Gdy wyszliśmy z autokaru, jakiemuś chłopakowi upadła czapka zimowa. Podniosłam ją.
Jakub opowiadał o tym, co działo się na imprezie. Jakaś para poczuła mistyczną jedność, że są "podobni do siebie". A taka jedna laska obsikała sobie majtki w klubowej toalecie, kompletnie pijana.
Pracownik restauracji naciskał na zamówienie potrawy z konkretnych produktów, które miały się niedługo przeterminować.
Poznałam chłopaka, który miał koreańskie geny i czułam się przy nim wyśmienicie. Bezpiecznie i komfortowo, tak jak powinno być, bez konieczności udawania kogoś, kim nie jestem.
Jechałam pociągiem i usiadłam naprzeciwko starszego pana.
Zapomniałam kabla od zegarka, ale nieoczekiwanie znalazłam go w miejscu, w którym absolutnie nie powinno go być, skoro go nie spakowałam. Jakby się zmaterializował. Nie rozpoznałam, że to sen.
21-23.11.2025
Mama zmarła w wieku 70 lat. Zostałam sama z tatą i babcią. Babcia zmartwiła się tym, że moja mama żyła krócej niż ona. Zastanawiałam się, jak przeżyć żałobę, jakiego traktowania mogę oczekiwać od innych.
Jakieś dziewczyny zabierały mi ciuchy.
Zastanawiałam się, jak bym wyglądała z grzywką, ale obudziłam się bez niej.
Udałam się do szkolnego sklepiku. Spytano mnie, co podać, a ja na to, że zapoznaję się z ofertą. Wręczono mi dwa podwójne (takie oddzielne, ale w jednej folii) batony mars. Sprzedawca stwierdził, że mają bliski termin ważności, a lepiej rozdać, niż wyrzucić.
15.11.2025
Czytałam artykuł o chłonnych gąbeczkach dopochwowych w kształcie główki penisa, do użytku podczas menstruacji. Słowo "lovesick" użyte zostało w znaczeniu efektów przeniesienia bakterii kałowych z odbytu do pochwy i cewki moczowej podczas aktywności seksualnej.
16.11.2025
Dzięcioł stukał w drewnianą podłogę przerytą przez korniki.
Zaprzyjaźniłam się ze studentką psychologii. Pożyczyłam od niej książkę o tej tematyce. Powiedziała mi, że mam potem ją oddać bezpośrednio do Biblioteki Narodowej, skąd została wypożyczona. Można ją trzymać tylko miesiąc, a ona wyjeżdża za parę dni do Paryża.
Biskup miał przyjechać z wizytą i zastanawiałam się, jakim poczęstunkiem go ugościć. Stwierdziłam, że powycinam lisy z ciasta biszkoptowego, na które nałożę roztopioną czekoladę i kolorową posypkę cukrową. Zwierzątka rozpadały się niemiłosiernie, kruche ciastka są lepsze do tego celu. Do picia miała być kawa. Zależało mi na tym, żeby było skromnie, ale mama powiedziała, że trzeba podać coś wyszukanego, np. lody, tak, aby wciągnąć biskupa w rozmowę i żeby został jak najdłużej.
17.11.2025
Wypiłam wieczorem pół litra czarnej herbaty z jednej torebki. To był błąd. Przespałam jakieś cztery godziny... masakra. Brak zapamiętanych snów.
18-20.11.2025
Byłam na wycieczce autokarowej. Jechaliśmy w miejsce gdzie było 30°C. Gdy wyszliśmy z autokaru, jakiemuś chłopakowi upadła czapka zimowa. Podniosłam ją.
Jakub opowiadał o tym, co działo się na imprezie. Jakaś para poczuła mistyczną jedność, że są "podobni do siebie". A taka jedna laska obsikała sobie majtki w klubowej toalecie, kompletnie pijana.
Pracownik restauracji naciskał na zamówienie potrawy z konkretnych produktów, które miały się niedługo przeterminować.
Poznałam chłopaka, który miał koreańskie geny i czułam się przy nim wyśmienicie. Bezpiecznie i komfortowo, tak jak powinno być, bez konieczności udawania kogoś, kim nie jestem.
Jechałam pociągiem i usiadłam naprzeciwko starszego pana.
Zapomniałam kabla od zegarka, ale nieoczekiwanie znalazłam go w miejscu, w którym absolutnie nie powinno go być, skoro go nie spakowałam. Jakby się zmaterializował. Nie rozpoznałam, że to sen.
21-23.11.2025
Mama zmarła w wieku 70 lat. Zostałam sama z tatą i babcią. Babcia zmartwiła się tym, że moja mama żyła krócej niż ona. Zastanawiałam się, jak przeżyć żałobę, jakiego traktowania mogę oczekiwać od innych.
Jakieś dziewczyny zabierały mi ciuchy.
Zastanawiałam się, jak bym wyglądała z grzywką, ale obudziłam się bez niej.
Udałam się do szkolnego sklepiku. Spytano mnie, co podać, a ja na to, że zapoznaję się z ofertą. Wręczono mi dwa podwójne (takie oddzielne, ale w jednej folii) batony mars. Sprzedawca stwierdził, że mają bliski termin ważności, a lepiej rozdać, niż wyrzucić.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





