27-07-2025, 09:08
Scena.
Facet lezał, przy scianie.
Od strony obsrweatora snu był murek wysokosc ok50 cm.
Z prawej strony pojawiła się kobieta i zbliżyła się do niego.
Rozmową przyciągnął tak blisko, ze mogł oddziaływać mentalnie na nią.
Zbilzyła się tak bardzo, że złapał kobietę za rękę i przyciągnął ją do siebie.
Leząła jakby przy nim. TRTtzymał ja za ręce i odmawiał jakiś rytuał wprowadzając stan hipnozy i robiła co kazał.
Ja bedąc w ciele astralnym, straciłem nad nim kontorlę.
Emocje zdominowały mnie, chciałem jej pomóc.
On to wiedział, specjalnie mnie sprowokował do tego.
Ale jakaś cześć mnie wiedziała co się świeci.
Porzuciłem cialo astralne.
To wyglądało tak jakbym stał nad przepaścią i moje cilo chciało skoczyć ale jakas czesc mnie cofa się do tyłu nie chcąc skakac razem z nim.
Metalnie wiedziałem, że to była pulapka i dalem się zlapać.
Ale popic wodą juz a pozno.
Bardziej się przejmowałem się kobieta nim swoim cialem astralnym.
Towarzyszyłem jej, probując myslowo jakoś oprzytomnieć kobietę ale nic z tego.
Pomyślałem o psie moze jak by ja ugryzł to by odzyskała swiadomośc.
Momentami lapałem kontakt z ciałem astralnym kiedy pojawiały sie chwilowe emocje niemoznosci zareagowania. Wtedy lapałem kointakt z cialem astralnym.
Miałem dziwne skupienie uwagi czuęłm jak idę ale taki spowolniony i bez kontroli jak na auto pilocie.
Budze się z powodu szamotaniny mentalno astralnej.
Sen opowiada o tym jak ktos chce to potrafi przejąc kontrole nad moim ciałem.
Emocje są najlepszym narzedziem do tego celu.
Facet wyrozniał, się tym, że był spokojny wewnętrznie. Nic go nie moglo sprowokować do agresjii.
BYł inteligenty i błyskotliwy ale miał cos mrocznego w sobie.
Swoją osobowoscią wzbudzał respekt i lek i obawy.
Ja to byłem przy nim jak mały kogucik, naskakiwałem na niego bo byłem u siebie.
Ale to na wiele nie zdało. Wdałęm sie emocjonalne rozgrywki i popłynąłem.
Facet lezał, przy scianie.
Od strony obsrweatora snu był murek wysokosc ok50 cm.
Z prawej strony pojawiła się kobieta i zbliżyła się do niego.
Rozmową przyciągnął tak blisko, ze mogł oddziaływać mentalnie na nią.
Zbilzyła się tak bardzo, że złapał kobietę za rękę i przyciągnął ją do siebie.
Leząła jakby przy nim. TRTtzymał ja za ręce i odmawiał jakiś rytuał wprowadzając stan hipnozy i robiła co kazał.
Ja bedąc w ciele astralnym, straciłem nad nim kontorlę.
Emocje zdominowały mnie, chciałem jej pomóc.
On to wiedział, specjalnie mnie sprowokował do tego.
Ale jakaś cześć mnie wiedziała co się świeci.
Porzuciłem cialo astralne.
To wyglądało tak jakbym stał nad przepaścią i moje cilo chciało skoczyć ale jakas czesc mnie cofa się do tyłu nie chcąc skakac razem z nim.
Metalnie wiedziałem, że to była pulapka i dalem się zlapać.
Ale popic wodą juz a pozno.
Bardziej się przejmowałem się kobieta nim swoim cialem astralnym.
Towarzyszyłem jej, probując myslowo jakoś oprzytomnieć kobietę ale nic z tego.
Pomyślałem o psie moze jak by ja ugryzł to by odzyskała swiadomośc.
Momentami lapałem kontakt z ciałem astralnym kiedy pojawiały sie chwilowe emocje niemoznosci zareagowania. Wtedy lapałem kointakt z cialem astralnym.
Miałem dziwne skupienie uwagi czuęłm jak idę ale taki spowolniony i bez kontroli jak na auto pilocie.
Budze się z powodu szamotaniny mentalno astralnej.
Sen opowiada o tym jak ktos chce to potrafi przejąc kontrole nad moim ciałem.
Emocje są najlepszym narzedziem do tego celu.
Facet wyrozniał, się tym, że był spokojny wewnętrznie. Nic go nie moglo sprowokować do agresjii.
BYł inteligenty i błyskotliwy ale miał cos mrocznego w sobie.
Swoją osobowoscią wzbudzał respekt i lek i obawy.
Ja to byłem przy nim jak mały kogucik, naskakiwałem na niego bo byłem u siebie.
Ale to na wiele nie zdało. Wdałęm sie emocjonalne rozgrywki i popłynąłem.





